W poszukiwaniu tajemnic Wielkiej Piramidy. Nowe badania nieznanej komory

 

Czyżby tajemnica Wielkiej Piramidy doczekała się wkrótce rozwiązania? Naukowcy planują odkryć, co kryje się w nieznanym pomieszczeniu budowli.

 

Zanim w ogóle zaczniemy zastanawiać się nad tym, co może kryć się w niedawno zlokalizowanej komorze wewnątrz Wielkiej Piramidy w Gizie, należy wspomnieć otwarcie o istotnej kwestii. Otóż w ostatnim czasie domysłów na temat możliwych „skarbów” znajdujących się w komnacie  pojawiło się tyle, że trudno zorientować się w sytuacji. Zupełnie niepotrzebnie ostrzymy sobie zęby na odnalezienie czegoś niezwykłego, co wywróciłoby do góry nogami spojrzenie akademickiej egiptologii na temat historii starożytnego Egiptu.

Osobiście chciałbym, aby faktycznie w niedostępnym od kilku tysięcy lat pomieszczeniu nasi przodkowie (być może jeszcze ci z Atlantydy) ukryli coś, o czym nawet filozofom się nie śniło, ale… spokojnie. Nie ma sensu żyć przypuszczeniami i lepiej poczekać, aż badacze zbadają komorę najnowocześniejszą obecnie technologią. Przypomnijmy, że w Listopadzie 2017 roku uczeni pracujący w ramach projektu „ScanPyramid” ogłosili wykrycie dwóch wcześniej nieznanych pustych przestrzeni w środku Wielkiej Piramidy.

Największa z nich ( o której zresztą piszę) ma 30 metrów długości i jest zlokalizowana ponad Wielką Galerią. Drugie zaś pomieszczenie jest dużo mniejsze, znajduje się za północną ścianą Piramidy, a jej wymiary są bliżej nieznane.

Obecnie trwają prace nad poszerzeniem badań nad pierwszą z wymienionych u góry komór. Naukowcy planują przeprowadzenie dalszych badań z wykorzystaniem rejestratorów muonów, czyli cząstek elementarnych, co doprowadzi do jeszcze dokładniejszego prześwietlenia wnętrzności Wielkiej Piramidy. Dodatkowo badacze wyślą mini roboty, które „zobaczą” za pomocą kamer wysokiej rozdzielczości, co właściwie skrywa komnata i jaki jest dokładnie jej kształt. Za tą część badań odpowiedzialni są z kolei profesorowie z French National Institute for Applied Mathematics and Computer Science, którym przewodzi Jean-Baptiste Mouret.

Według Moureta, jego zespół wykona mały otwór w ścianie budowli o obwodzie 3,8 centymetra, by przebić się i wdrożyć roboty do zagłębienia. Będzie to zatem inwazyjny sposób badania monumentu. Jak powiedział Mouret:

Najpierw dokonamy rekonesansu, w tym celu wyślemy robota w postaci tuby z panoramiczną kamerą i światłami. Celem jest zbadanie, co znajduje się po drugiej stronie ściany i uzyskanie obrazów o wysokiej rozdzielczości. Jeśli po drugiej stronie jest coś obiecującego, wyodrębnimy robota rozpoznawczego i wstawimy robota eksploracyjnego, dla którego projektujemy nadmuchiwany sterowiec sprężany podczas wkładania i pompowany zdalnie po wejściu do komory. Sterowiec pozwoli robotowi latać i robić zdjęcia szybciej i sprawniej, bez konieczności poruszania się po ziemi”.

Wszystko brzmi zachęcająco i obiecując, jednak prace nad wdrożeniem robotów do pracy potrwają przynajmniej jeden rok. Przyczyną jest zbyt mała wiedza na temat wymiarów komory i jej dokładnego położenia. Oczywiście na prace musi wyrazić zgodę egipskie Ministerstwo Starożytności znane z niechęci do wnikliwych badań nad ruinami cywilizacji Egiptu sprzed kilku tysięcy lat.

Pewien naukowiec z Włoch sugerował niedawno, że wewnątrz komory może znajdować się tron wykonany z pozaziemskiego materiału- żelaza meteorytowego. W tekstach staroegipskich napisano, że faraon przed dotarciem do gwiazd północy, przejdzie przez bramę niebios i zasiądzie na swoim żelaznym tronie. Być może archeoastronom Giulio Magli- bo o nim mowa- ma rację, jednak jak już zaznaczyłem na początku artykułu: nie ma sensu snuć przypuszczeń. Kto wie, czy przypadkiem ludzie stojący na czubku piramidy władzy już dzisiaj nie wiedzą o zawartości odnalezionej komory? Może to wszystko już jest rozstrzygnięte, lecz ostrożnie tuszowane, by zwrócić uwagę ludzi na mało istotne działania mające w tej chwili miejsce. Nie ulega wątpliwości, że poznanie prawdy na temat przeszłości cywilizacji na Ziemi zmieniło by doszczętnie wersję historyczną przyjętą przez uniwersytety i szkoły, a to dla świata nauki byłoby niczym rewolucja i ewolucja zarazem. Pytanie do rozstrzygnięcia pozostaje więc jedno: czy ludzie odpowiadający za przekazywanie wiedzy przyszłym autorytetom naukowym są gotowi na przyjęcie do          wiadomości treści dotychczas przez nich nie akceptowanych, czy też wolą pozostać przy bezpiecznych, wygodnych i utartych schematach opracowanych kilkadziesiąt lat temu.

 

 

 

 

 

 
Reklamy
Opublikowano Starożytny Egipt | Dodaj komentarz

Woda na Marsie- to już fakt

Do tej pory były same hipotezy i domysły, ale teraz to już fakt. Na Marsie istnieje woda w stanie ciekłym i stałym. 

Kilka ostatnich lat zaowocowało wieloma odkryciami na Czerwonej Planecie i co raz więcej dowodów wskazuje, że dawniej Mars stanowił kwitnącą życiem planetę Układu Słonecznego.

Tego zaskakującego odkrycia dokonano w 2015 roku dzięki obserwacjom prowadzonym z sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO), która od 9 lat krąży po orbicie Marsa. Na pokładzie sondy znajduje się HiRISE, czyli  teleskop o półmetrowym zwierciadle. Poprzez niego możliwa jest obserwacja powierzchni Marsa. Podkreślmy, że urządzenie widzi obiekty o wielkości jednego metra!

Teleskop sfotografował zastanawiające zjawisko, a mianowicie pojawiające się i zmieniające smugi utworzone przez… spływające wodę. Wydawało się, że możliwość istnienia na Marsie wody w stanie ciekłym, to bajka, która jednak… okazała się prawdziwa. Chociaż na opisywanej planecie średnia temperatura powierzchni to -63° C i woda nie powinna pojawiać się tam w stanie ciekłym, to istnieje pewien szczegół, dzięki któremu ciecz nie zamarza.

Badania prowadzone dzięki MRO pokazały, że ślady spływającej substancji zawierają duże pokłady soli, co wykazano już wcześniej, o czym z resztą pisałem tutaj: https://lukaszkulak92.wordpress.com/2015/07/04/odkrywanie-marsa-cz-2/

Analiza spektroskopowa wykazała, że okresowo, podczas lata, sól ta nawilżana jest przez wodę. Dzieje się tak wtedy, gdy temperatura przekracza -23° C. Substancje wykryte na Marsie mogą sprawić, że woda zmieni formę skupienia przy -70° C.

Smugi pozostawione przez spływającą wodę odkryto w wielu miejscach na powierzchni Marsa. Dużo dowodów znaleziono w okolicy krateru Hale, ale też niedaleko miejsca lądowania łazika Curiosity. Zwykle takie ślady mają 4-5 metrów szerokości i kilkaset długości.

Co więcej, niedawno odnaleziono ogromne pokładu wody w postaci lodu. Shane Byrne, członek Laboratorium Księżycowego i Planetarnego Uniwersytetu w Arizonie (USA) i jeden z autorów badań, potwierdziła, że „w zasadzie przyszli kosmiczni astronauci marsjańscy mogliby tam pojechać z wiadrem i łopatą i zdobyć całą wodę, której potrzebują”.

            Na zdjęciu widać podziemne pokłady lodu zgromadzone w marsjańskich klifach

Odkrycia wskazuj, żeą istnieją duże podziemne pokłady lodu zakopane na głębokości jednego lub dwóch metrów w zaskakująco niskich szerokościach geograficznych. Ponadto, eksperci uważają, że lód na Marsie powstał dosyć niedawno. Według ekspertów miejsca występowania lodu wydają się gładkie na powierzchni i nie są pokryte kraterami.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Czerwona Planeta jest miejscem słabo nadającym się do kolonizacji, nie wspominając o możliwości występowania wody i organizmów żywych. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Naukowcy otwarcie mówią o sprawach będących dotychczas tematem tabu. Czyżby w niedługim okresie czasu nastąpiło oczekiwane „ujawnienie”? Wiele informacji i zdjęć wskazuje, że niegdyś na Marsie istniała cywilizacja, której ślady są jednak wciąż kwestionowane i utajniane. W końcu jednak wciąż pompowana bańka musi pęknąć. Pytanie tylko kiedy i w jakich okolicznościach?

 

 

Opublikowano Kosmos | Dodaj komentarz

Starożytni astronomowie wypatrzyli bardzo odległą gwiazdę

 

Nasi starożytni przodkowie byli doskonałymi astronomami. Egiptolodzy ustalili, że Egipcjanie kilka tysięcy lat temu potrafili zlokalizować gwiazdę znajdującą się w bardzo odległych od Ziemi rejonach przestrzeni kosmicznej.

Okazuje się, że bez użycia teleskopu dawni mieszkańcy Egiptu byli zdolni do odnalezienia gwiazdy odległej od Niebieskiej Planety o 92 lata świetlne! Zakładając, że starożytni Egipcjanie nie dysponowali żadnymi specjalistycznymi przyrządami astronomicznymi dokonanie naszych przodków jest wręcz niewiarygodne.

Naukowcy z Uniwersytetu w Helsinkach ustalili na podstawie papirusu, że obiektem obserwacji sprzed 3 000 lat była gwiazda Algol znajdująca się w konstelacji Perseusza. Badacze dopiero teraz zrozumieli jak wielką wagę przywiązywano do tego ciała niebieskiego. Odnaleziono bowiem związek pomiędzy starożytnym kalendarzem z Kairu i ruchem gwiazdy podwójnej-układ dwóch gwiazd leżących (optycznie lub fizycznie) blisko siebie- jaką jest Algol.

Analiza statystyczna prowadzi do argumentowania, że ​​mitologiczne teksty kalendarza kairskiego zawierają astrofizyczne informacje o Algolu. Naukowcy odkryli, że kalendarz spisany na starożytnym papirusie zawiera szczegóły każdego dnia roku, oznaczające święta religijne, korzystne i niekorzystne dni, prognozy, historie mitologiczne i ostrzeżenia dla ludzi starożytnego Egiptu.

Co więcej, pokazano, że najjaśniejsze fazy księżyca i zaćmienia gwiazdy podwójnej pasują do pozytywnych dni w starożytnym kalendarzu egipskim. Co ciekawe, naukowcy odkryli gwiazdę Algol i jej specyfikę dopiero w XVII wieku, dokładnie w 1669 roku, a więc starożytni wyprzedzili swoich następców o kilka tysięcy lat!

Prawdopodobnie Algol przedstawiał boga Horusa symbolizując zarówno boskość, jak i majestat. Teksty opisujące działania Horusa są zgodne z przebiegiem wydarzeń obserwowanych przez każde gołe oko obserwatora gwiazdy Algol. Dodatkowo, jak zauważyli badacze w kalendarzu kairskim odkryto okres księżycowy wynoszący 29,6 dnia, co wskazuje, że w astronomicznej rachubie czasu uwzględniono również boga Seta, który również wyraźnie regulował czasy opisane jako szczęśliwe dla Nieba i dla Ziemi.

Fakt, że oczy starożytnych zwrócone były silnie w niebo nie może budzić wątpliwości. Przecież życie w dawnych czasach miał niezwykły związek z wydarzeniami dziejącymi się na Ziemi. Niemniej jednak odkrycie, że dawna ludzkość była zainteresowana śledzeniem gwiazd tak bardzo odległych ( i to gołym okiem) jest rzeczą niebanalną. Tym bardziej, że starożytni byli ponoć zwykłymi koczownikami pustynnymi, którzy z czasem wznieśli potężne cywilizacje, które rozwojem przekraczają naszą współczesną…

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Starożytny Egipt | Dodaj komentarz

Aztecki model wszechświata odnaleziony

Meksykańscy archeologowie dokonali niezwykłego odkrycia. Badacze zlokalizowali kamienne sanktuarium położone w jeziorze na wschód od stolicy kraju Meksyku. Naukowcy podejrzewają, że znalezisko może przedstawiać mityczną miniaturę modelu wszechświata.

Przedmiotem odkrycia był kamień odkopany w Nahualc, miejscu położonym na wzgórzach blisko wulkanu Iztaccihuatl. W ręce archeologów wpadły także ceramiczne fragmenty naczyń, lapidaria i szczątki organiczne związane z Aztekami i ich bogiem deszczu Tlalokiem.  Pracujący na miejscu badacze zasugerowali, że odkrycia może być modelem azteckiego wszechświata.

Eksperci wskazali, że samo umiejscowienie modelu powoduje efekt, dzięki któremu wydaje się, że kamienie „unoszą się” na powierzchni wody, a nie leżą na dnie stawu. Istnienie tetzacualco (świątyni) w środku naturalnego stawu i występujący tutaj efekt optyczny, gdy obiekt wystaje ponad lustro wody i wydaje się, że emanuje, sugeruje, że miejsce to jest reprezentacją pradawnego czasu i przestrzeni. Odkrycie jest o tyle ciekawe, że zgadza się z założeniami fizyki kwantowej według której rzeczywistość fizyczna stanowi fale elektromagnetyczne (imitowane przez ruch wody).

Według azteckiego folkloru na początku była pustka. W czasach starożytnych w historii stworzenia Azteków powstał podwójny bóg, Ometecuhtli / Omecihuatl. Ten bóg reprezentował dobro i zło, chaos i porządek, mężczyznę i kobietę. Będąc mężczyzną i kobietą, mógł się rozmnażać sam ze sobą. Miał czworo dzieci, które przyszły do ​​reprezentowania czterech kierunków: północy, południa, wschodu i zachodu. Bogami byli Huizilopochtli (południe), Quetzalcoatl (wschód), Tezcatlipoca (zachód) i Xipe Totec (północ).

Podsumowując, można powiedzieć, że według historii tworzenia Azteków świat znajduje się na plecach mitycznego potwora morskiego, unoszącego się w wodzie (przestrzeni), tak jak nowo odkryte kamienie „unoszą się” na powierzchni wody. Archeolog Iris del Rocio Hernandez Bautista z Subaquatic Archaeology Subdirectorate (SAS), także wskazał, że zgodnie z mezoamerykańskim folklorem i religią, świat był pozbawiony jakiejkolwiek ziemi. Zauważa, że ​​Cipactli unosił się na prymitywnych wodach i z ciała potwora powstało niebo i ziemia. Badacz sugeruje, że istniało zrytualizowane sterowanie wodą pochodzącą z pobliskich źródeł w celu nawodnienia stawu, aby stworzyć efekt wizualny, w którym wydawało się, że struktura i wzgórza kamieni unosiły się na lustrze wody.

Oczywiście na pierwszy rzut oka może wydać się, że wierzenia starożytnych były prymitywne, lecz to tylko złudzenie. Potwór symbolizuje bowiem Ziemię zlokalizowaną w bezmiarze kosmosu i tzw. pramaterię, z której powstała nie tylko nasza planeta, ale również cały wszechświat. Nahualc może reprezentować zatem mikrokosmos, przywołując mityczny początek czasoprzestrzeni, czyli realia fizyczne.

Wyobrażenie naszych przodków są zatem nad wyraz skomplikowane i co ważne zgodne z nauką XXI wieku.

Źródło:

ancient-origins.net

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Tajne bazy na Księżycu

 

Księżyc stanowi bardzo ciekawe i jednocześnie tajemnicze miejsce w Układzie Słonecznym. Ostatnio na temat ziemskiego satelity wypowiedział się były pilot CIA, John Lear.

Srebrny Glob kryje w sobie więcej niespodzianek, niż możemy sobie wyobrazić. Na temat Księżyca napisałem kilka osobnych artykułów, które można znaleźć w zakładce „Kosmos”. Ogólnie rzecz ujmując wiele źródeł wskazuje, że po pierwsze Księżyc nie jest naturalnym satelitą, a po drugie dzieją się tam dziwne rzeczy. Niedawno były pilot CIA, John Lear, oświadczył, że na Srebrnym Globie zamieszkuje 250 milionów mieszkańców.

Jak sam powiedział: „Wszystko, co usłyszeliście na temat Księżyca, to kłamstwa”. Studiując dość dokładnie temat faktycznie oficjalna nauka zdaje się nie zauważać wielu anomalii dotyczących tego obiektu, także rzeczywistość nijak ma się do ustaleń szanowanych profesorów akademickich (szczegóły w oddzielnych artykułach).

Zdaniem Lear’a odnalazł on nieznane, tajne struktury na Księżycu i co więcej zademonstrował ich fotografie. Co ciekawe, astronomowie amatorzy zarejestrowali coś, co przypomina holograficzną projekcję powierzchni naszego satelity (film u góry dobrze pokazuje tą anomalię). Bardzo prawdopodobne, że za ukrywaniem prawdziwego oblicza Księżyca stoi technologia niewiadomego pochodzenia- bo albo ziemscy „władcy” nie chcą prawdy ogłaszać, albo też pozaziemskie siły kamuflują swoją obecność w pobliżu Ziemi.

Według Lear’a pierwsze wizyty na Księżycu umożliwiła technologia antygrawitacyjnych pojazdów kosmicznych zaprojektowanej przez Nikolę Teslę. „Nie mogę tego udowodnić, bo byłbym już martwy. Mówię, tylko to, co ma sens wiedząc o technologii posiadanej przez rząd Stanów Zjednoczonych, po tym jak wpompowali biliony lub tryliony dolarów w badania Tesli”.

Zdaniem Lear’a Księżyc utworzono wewnątrz Jowisza 40 milionów lat temu, jednak ok. 15 000 lat temu przybył w pobliże Ziemi i podobno zamieszkiwany jest przez rasę obcych podobnych do ludzi. Oprócz istot humanoidalnych występują tam również tzw. Szaraki pracujące w podziemnych laboratoriach.

Kto wie, co tak naprawdę skrywa Księżyc. Być może Lear mówi prawdę, a być może tylko jej część. Na pewno nie ulega wątpliwości, że pochodzenie Srebrnego Globu i jego położenie jest w zasadzie niewytłumaczalne. Analizując niektóre zdjęcia NASA można z łatwością zauważyć, że niektóre obiekty na powierzchni satelity są maskowane i nie jest to wcale przypadek. Holograficzna projekcja za którą kryje się faktyczne oblicze Księżyca jest więc wielce prawdopodobne.

Źrodło:

https://www.anonymous-feed.com/the-moon-has

Opublikowano Kosmos | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: Edgar Cayce o Atlantydzie i historii Ziemi

Ostatnia audycja dotycząca Atlantydy. Koniec cyklu o legendarnej potędze ery prehistorycznej jest niezwykły, ponieważ finalny odcinek poświęcony został amerykańskiemu wizjonerowi i jasnowidzowi- Edgarowi Cayce.

Nieprzeciętne umiejętności mężczyzny pozwoliły mu na dokonanie niejednokrotnie bardzo wnikliwego spojrzenia na wydarzenia dziejące się na Atlantydzie i w ogóle na całej planecie przed dziesiątkami tysięcy lat.

Co ciekawe, po mimo faktu, że Cayce nie posiadał żadnej wiedzy na temat zaginionego lądu i cywilizacji, to przedstawił jego opis zgodnie z pismami Platona i odkryciami archeologicznymi na Atlantyku. 

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Zaginione ruiny cywilizacji z lotu ptaka

 

Okazuje się, że Ziemia pokryta jest nieznanymi budowlami wzniesionymi tysiące lat temu przez nieznanych budowniczych. Zdjęcia satelitarne pokazują te tajemnicze konstrukcje i uświadamiają nas jednocześnie jak mało wiemy o naszych przodkach.

Fotografie satelitarne ukazują między innymi ruiny budowli znajdujących się na tzw. Jedwabnym Szlaku i pustynnych rejonach dzisiejszego Afganistanu. Tereny będące poza zasięgiem archeologów mogą zostać przebadane wirtualnie przez badaczy dzięki współpracy z Departamentem Stanów Zjednoczonych, który udostępnił zdjęcia satelitarne jednej ze szpiegowskich satelit.

Wśród zarejestrowanych zabytków znajduje się karawanseraj, potężny kompleks przeznaczony dla podróżujących karawan Jedwabnym Szlakiem zbudowany przed naszą erą i będący „czynny” do XIX wieku. David Thomas archeolog z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne (Australia) przyznał, że taki sposób badania przeszłości jest bezpieczny i efektywny. Oczywiście nic nie zastąpi badań terenowych, ale w przypadkach wyjątkowych faktycznie tego typu prace mają sens (jak mówi przysłowie „lepszy rydz, niż nic).

 Czerwoną linią zaznaczono trasę, którą przebiegał Jedwabny Szlak

Naukowcy spodziewają się, że pod pustynnymi piaskami znajduje się tysiące zabytków czekających na odkrycie. Dwa tysiące lat temu Jedwabny Szlak stanowił ważny kanał krzewienia starożytnej cywilizacji Chin na Zachodzie i był pomostem do wymiany gospodarczej i kulturalnej między Chinami a Zachodem. Jego długość dochodziła do          12 000 kilometrów i transportowano nim różne dobra takie jak: perfumy, przyprawy, wyroby jubilerskie, żelazo, złoto, papier i owoce.

W Azji Środkowej, w obecnym Afganistanie, znajdujemy skrzyżowanie starych szlaków handlowych, które skorzystały z całego handlu, który przepłynął przez region. Kiedy jedwabne szlaki rozkwitały, imperia tego regionu zgromadziły wielkie bogactwo- zgodnie z Misją Organizacji Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA).

W późniejszym czasie, gdy między Wschodem- głównie Chinami i Indiami- a Zachodem otworzyła się droga morska oficjalnie uznaje się, że szlaki wymarły. Ostatnie zdjęcia satelitarne ujawniają jednak zupełnie inną prawdę, wedle której dawne trasy handlowe prosperowały jeszcze przez kilka wieków.

 

 

Zdjęcia zebrano w latach 70-tych XX wieku i ujawniają ukryte kanały rozciągające się przez prowincje Helmand i Sistan. Zbudowano je prawdopodobnie za czasów Imperium Partów i pełniły rolę wspomagającą lokalną agrokulturę. Obrazy ujawniły również różnorodność religijną mającą miejsce w tym rejonie Ziemi; zdjęcia pokazały bowiem m.in. świątynie Zoroastera i buddyjskie stupy ( na zdjęciu poniżej).

 

 

Opublikowano Historia ludzkości | 1 komentarz

Podziemne korytarze w Gizie. Niezwykłe relacje o zapomnianej cywilizacji

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat na temat piramid w Gizie napisano i opowiedziano wiele historii. Jedną z najciekawszych teorii jest istnienie pod powierzchnią piramid nieznanego podziemnego miasta.
Podziemny świat w Gizie stanowi dosyć popularny temat, jednak dotychczas brakuje jednoznacznych dowodów na potwierdzenie doniesień o występowaniu pod płaskowyżem w Gizie wzniesionych sztucznie struktur. Co prawda, dr Robert Schoch latach 90-tych dowiódł, że pod lewą łapą Sfinksa znajdują puste przestrzenie (korytarze ?), to późniejsze próby zbadania anomalii geologicznych spełzły na niczym. Głównie za sprawą byłego sekretarz generalnego Najwyższej Rady Starożytności, Zahi Hawassa, który skutecznie udaremniał starania naukowców chcących dowiedzieć się, co kryją podziemia Gizy.
Być może przez najbliższe lata nie poznamy fizycznych dowodów świadczących o istnieniu zapomnianego miasta pod budowlami starożytnych, jednak co ciekawe, dysponujemy tekstami, których autorzy wspominają podpowierzchniowe zabudowania wzniesione wiele tysięcy lat temu. Według Herodota, pod Oazą Fayum zlokalizowany jest labirynt zawierający ponoć aż 1500 pokoi i podziemne komory, do których już za czasów greckiego historyka nie było dojścia.Sam zainteresowany następująco opisał obraz zaginionego miasta:„… Tam widziałem dwanaście pałaców, które łączyły się ze sobą, przedzielone tarasami i rozmieszczone wokół dwunastu sal. Trudno uwierzyć, że to dzieło człowieka, ściany pokryte są rzeźbionymi postaciami, a każdy dziedziniec jest zbudowany z białego marmuru i otoczony kolumnadą. W pobliżu rogu, gdzie kończy się labirynt, znajduje się piramida, wysoka na dwieście czterdzieści stóp, z wielkimi rzeźbionymi postaciami zwierząt i podziemnym przejściem, przez które można wejść. Mówiono mi bardzo wiarygodnie, że podziemne komory i przejścia łączyły piramidę z piramidami w Memphis”.Herodot wspomniał również o ogromnym megalitycznym kompleksie zbudowanym pod piramidami w Gizie pisząc, że liczy on co najmniej 15 000 lat. W podobnym tonie pisał  neoplatoński filozof syryjski Jamblich, który sporządził biografię Pitagorasa. Według filozofa pod Sfinksem znajduje się tajemne przejście wiodące prosto do Wielkiej Piramidy.

„…To wejście, zasłonięte w naszych czasach piaskami może być nadal śledzone między przednimi kończynami skulonego kolosa (Sfinksa). Było poprzednio zamknięte przez bramę z brązu, której sekretne źródło mogło być obsługiwane tylko przez Mędrców (Magów). Wejście strzeżone było przez publiczny szacunek, a rodzaj lęku religijnego utrzymywał jego nienaruszalność lepiej, niż zrobiłaby to zbrojna ochrona. W brzuchu Sfinksa wycięto galerie prowadzące do podziemnej części Wielkiej Piramidy. Te galerie były tak artystycznie poprzecinane wzdłuż swojej drogi do Piramidy, że wchodząc do korytarza bez przewodnika przez całą sieć, można było kluczyć w nieskończoność i powrócić do punktu wyjścia”. 

Kolejne dowody świadczące o występowaniu podziemnych przejść odnajdujemy w manuskrypcie przechowywanym obecnie w British Museum. Tekst sporządził Altelemsani i opisał dużych rozmiarów system korytarzy wzniesionych pomiędzy Wielką Piramidą, a Nilem. Nie zagłębiając się w różne dziwne historie związane z opisywanym tematem, warto wspomnieć o pismach pozostawionych przez pisarza Masoudiego żyjącego w X wieku. W swoich tekstach opisywał m.in. „mechaniczne statuy z niezwykłymi możliwościami”, które pełniły rolę straży chroniąc podziemne przejście do Wielkiej Piramidy przed nieproszonymi gośćmi. Podobno starożytne roboty zaprogramowano tak, by unicestwić wszystkich z wyjątkiem pewnych specjalnych osób. Masoudi napisał tak:

„… spisane relacje o Mądrości i zdobyczach w różnych sztukach i naukach były głęboko ukryte, aby mogły pozostać jako zapisy dla tych, którzy mogli je potem zrozumieć. Widziałem rzeczy, których się nie opisuje z obawy przed zwątpieniem w czyjąś inteligencję … ale mimo to widziałem je …”.

Zadziwiające relacje Masoudiego są wręcz szokujące zważywszy na czas, kiedy sporządził on swoje notatki. Za życia kronikarza nie istniała żadna technologia umożliwiająca budowę sztucznej inteligencji, a mimo to, jak wynika ze słów pisarza doświadczył on spotkania z robotem. Trudno nie wziąć pism Masoudiego na poważnie, ponieważ wydaje się, że treści swoich notatek nie mógł wymyślić, ot tak.

Kto, wie być może w końcu przyjdzie moment na ujawnienie zaginionego dziedzictwa dawnych cywilizacji. Dziś nie ulega wątpliwością, że 10 000 lat i wcześniej istniały kultury potrafiące wznosić megalityczne budowle stanowiące dziś wspomnienie po zapomnianych przez ludzkość czasach.

 

 

 

 

 

Opublikowano Starożytny Egipt | Dodaj komentarz

Wywiad dla kanału VTV1

Właśnie ukazała się druga część wywiadu, jaki udzieliłem we Wrocławiu Michelowi Rachelowi. Tematem rozmowy są Sumerowie, ich życie, organizacja społeczna, wiedza, i pochodzenie. 

Opublikowano Moje wywiady | Dodaj komentarz

Wyspa Wielkanocna znowu zadziwia.Nowe badania podważają oficjalną teorię

 

Wyspa Wielkanocna, choć odkryta dawno temu, w pierwszej połowie XVIII wieku, do dziś budzi wiele kontrowersji i skrywa mnóstwo tajemnic.

Jeszcze do niedawna w kręgach akademickich wydawało się, że ludność zamieszkująca ten na pozór odludny zakątek Ziemi stanowiła barbarzyńskich wojowników, tymczasem najnowsze badania ujawniły zupełnie nieznane dotąd fakty podważające istniejący pogląd na temat dawnych mieszkańców Wyspy Wielkanocnej (Rapa Nui).

Otóż naukowcy poddali analizie ogromne nakrycia głowy posągów moai zwane pukao. Studia wykazały, że zawierają one wyryte malowidła. Ustalenie nieznanego wcześniej szczegółu pozwoliło zupełnie inaczej spojrzeć na zamierzchłe dzieje Rapa Nui. Znalezisko wskazuje, że społeczność Wyspy Wielkanocnej stanowiła zintegrowaną i wspierającą się grupę ludzi.

       Posągi moai wciąż stanowią nieme świadectwo naszych przodków. Uważa się, że wykonane zostały maksymalnie 1500 lat temu, lecz analiza stopnia erozji wskazuje na znacznie starszy wiek posągów. Dodatkowo niektóre z nich znajdują się zakopane pod ziemią, z której wystaje tylko głowa moai. Dr Robert Schoch dowiódł, że naniesione osady nie były dziełem mieszkańców Rapa Nui, ale natury, co dowodzi, że moai są bardzo stare. Co ciekawe, bardzo wymownym faktem jest, iż bazalt, z którego wykonano najstarsze posągi nie znajduje się na powierzchni wyspy, ale głęboko pod wodą Pacyfiku…

Pukao od zawsze intrygowały badaczy swoim rozmiarem. Są to bowiem potężne, cylindryczne kamienie wykonane z czerwonej skorii- materiału wulkanicznego, charakterystycznego dla miejsc, gdzie występuje zastygła lawa. Pukao ustawiano na głowach posągów moai, co oficjalnie, według tradycji polinezyjskiej uważa się za oddanie czci przodkom. Niektóre pukao są naprawdę imponujące i ważą nawet 70 ton. Jakim cudem prymitywna ludność umieściła na szczytach posągów te ogromne „kapelusze”? Po mimo przeprowadzenia eksperymentów mających na celu wyjaśnienie tej tajemnicy nikomu nie udało się rozstrzygnąć zagadki dźwigania pukao. Niektóre z nich nie doczekały się umieszczenia na czubku moai i rozrzucone po całej wyspie stanowią okazję dla przyjezdnych naukowców, którzy mogą je odpowiednio przebadać.

Tym razem wykorzystano nowoczesną technologię umożliwiającą wykonanie trójwymiarowych modeli komputerowych. W ten sposób badacze przyjrzeli się poszczególnym pukao zdecydowanie bardziej szczegółowo odkrywając ciekawe przykłady starożytnej (albo nawet prehistorycznej) sztuki. Nie wiedzieć dlaczego, bardzo często dochodzi do sytuacji, kiedy zbadanie określonej kultury rozwijającej się w niezwykle odległych nam czasach wymagane jest zastosowanie najnowocześniejszej techniki. Jest to dowód, iż nasi przodkowie, to nie zwykłe „małpoludy”, lecz nierzadko skomplikowane i wrażliwe społeczności, którym powinniśmy (naukowcy) poświęcić naszą całą uwagę, aby poznać ich życie.

Profesor antropologii i dyrektor programu badawczego „Environmental Studies” na Binghamton University powiedział:

„Konstrukcja moai i umieszczenie pukao były kluczowymi elementami sukcesu wyspy. W naszej analizie zapisów archeologicznych widzimy dowody, które pokazują, że wspólnoty prehistoryczne wielokrotnie współpracowały przy budowie zabytków, a działanie polegające na współpracy przyniosło korzyści społeczności, umożliwiając dzielenie się informacjami oraz zasobami”.

 Niestety, podania dotyczące losów Wyspy Wielkanocnej są ubogie, dlatego nie potrafimy wyjaśnić historii tego zakątka Ziemi. Lipo przyznał jednak, że za każdym razem, gdy prowadzone są badania na Rapa Nui, badacze odkrywają coś, co zupełnie ich zdumiewa. Legendy głoszą, że Wyspa Wielkanocna była niegdyś częścią znacznie większego lądu, który uległ okrojeniu w wyniku wielkiego kataklizmu w okresie prehistorycznym. Czyżby zatem korzenie powstania kultury na Rapa Nui sięgały aż tak daleko w przeszłość? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest fundamentalne, jeżeli mówimy o chęci odkryciu prawdy o powstaniu pierwszych cywilizacji na świecie i przełamaniu trwającej zmowie milczenia o niewygodnych faktach dla establishmentu naukowego.

Źródło:

http://www.ancient-origins.net/news-history-archaeology/pukao-study-claims-easter-island-had-cooperative-community-not-warrior-021769

 

 

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz