Przełomowe odkrycie polskich archeologów

Polscy archeologowie odkryli zaginione miasto w północno-wschodniej Albanii. Odkrycia dokonano całkowicie niespodziewanie i według naukowców sztuczne struktury są wytworem Illiriów, którzy niegdyś przed dwoma tysiącami lat stworzyli dominującą cywilizację na terenie Bałkanów.

Zaginione miasto znaleziono niespodziewanie w północno-zachodniej Albanii w okolicy dzisiejszej Szkodry. Z ustaleń polskich naukowców wynika, że jest to najprawdopodobniej Bassania – miasto opisane przez rzymskiego historyka, Liwiusza (59 lat p.n.e. – 17 r. n.e.). Illirowie podzieleni byli na kilka grup tworzących swoje królestwa, które rywalizowały ze sobą o dominację na Bałkanach. Posiadali liczne kontakty ze starożytnymi Grekami, a ich kultura przesączona była wpływem południowych gości.

Z czasem Rzymianie podbili słowiańskie plemiona, które stały się prowincjami Imperium Rzymskiego. Okazuje się, że miasto zlokalizowane było na wzgórzach, ale przed lata jego ruiny traktowano, jako naturalne formacje geologiczne. Co więcej w zapiskach historycznych, dawni podróżnicy nie wspominali na temat istnienia Bassani, utrudniając tym samym poszukiwania współczesnych archeologów.

Kierownik wykopalisk prof. Piotr Dyczek, dyrektor Ośrodka Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego następująco skomentował odkrycia:

„Konstrukcje obronne były wzniesione z dobrze dopasowanych, olbrzymich bloków kamiennych. Odsłoniętej bramie towarzyszyły dwa bastiony, do których dochodzą potężne mury obronne o szerokości ponad trzech metrów. Ich ściany zewnętrze wykonano z profilowanych bloków kamiennych. Przestrzeń między nimi wypełniona była drobnymi kamieniami i ziemią”.

                          Królestwa tworzone niegdyś przez plemiona słowiańskie na terenie Bałkanów

Według profesora Dyczka, odkryty typ konstrukcji jest charakterystyczny dla hellenistycznych budowli obronnych. Ustalone datowanie struktur potwierdzają również znalezione monety i fragmenty naczyń ceramicznych z IV-I w. p.n.e. Oznacza to, że miasto istniało w czasach królestwa iliryjskiego, które przestało istnieć po inwazji rzymskiej.

Miasto zajmowało obszar aż 20 hektarów i dlatego niewyjaśnioną kwestią jest fakt, że nie istnieją żadne pisane źródła dotycząca starożytnego kompleksu miejskiego sprzed ostatnich kilku set lat. Zdaniem naukowców nazwa miasta, które przestało istnieć w bardzo dawnych czasach, mogła zostać zapomniana przez antycznych kronikarzy. Istnieje także alternatywna możliwość w myśl której, kompleks jest znacznie starszy, niż oficjalnie się zakłada, a w czasach historycznych został on przejęty przez miejscowe plemiona i potem przez Rzymian. Zastanawiającą rzeczą jest, iż mury miejskie zostały tak mocno zerodowane, że badacze nie rozpoznali ich jako sztuczne struktury.

Akademiccy uczeni twierdzą, ze najnowsze badania potwierdziły, że kres istnienia miasta przypada na początek I w. n.e. – koniec panowania cesarza Oktawiana Augusta – i od tego momentu było opuszczone albo zniszczone w czasie rzymskiej inwazji.

Źródła:

  1. http://www.ancient-origins.net/news-history-archaeology/archaeologists-discover-illyrian-city-rocks-021938
  2. https://www.tvp.info/37526789/polscy-archeolodzy-odkryli-bassanie-to-miasto-sprzed-ponad-2-tys-lat
Reklamy
Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Odkryto związki organiczne na Ceres

 

W zeszłym roku naukowcy z NASA poinformowali o wykryciu związków organicznych opartych na węglu, które są niezbędnymi komponentami życia na powierzchni planety karłowatej-Ceres. Nowa analiza danych przeprowadzona przez naukowców z Brown University sugeruje, że pewne obszary na planecie mogą zawierać dużo większą ilość substancji organicznych, niż pierwotnie sądzono.

Odkrycia, opublikowane ostatnio w Geophysical Research Letters budzą intrygujące pytania o to, w jaki sposób związki organiczne dotarły na powierzchnię Ceres, a metody zastosowane w nowym badaniu mogą również dostarczyć szablonu do interpretacji danych dla przyszłych misji badawczych pozaziemskich obiektów.

Wbrew pozorom wykrycie na Ceres związków organicznych nie oznacza jeszcze, że istnieje lub istniało tam ​​życie, ponieważ procesy nie biologiczne mogą również powodować powstawanie cząsteczek organicznych. Jednakże życie, jakie znamy, nie może istnieć bez materiału organicznego naukowcy są zainteresowani, w jaki sposób jest on dystrybuowany w Układzie Słonecznym. Obecność materiału organicznego na Ceres budzi intrygujące możliwości, zwłaszcza, że ​​planeta karłowata jest również bogata w lód, a wiadomo, iż woda jest kolejnym niezbędnym składnikiem życia. Znalezisk dokonano przy użyciu spektrometru umieszczonego na pokładzie sondy „Dawn”, która udała się na orbitę planety karłowatej w roku 2015. Wykrycie związków organicznych osiągnięto na drodze analizy wzorców tworzonych przez światło słoneczne odbijane od powierzchni. Uważna obserwacja długości fal, które są pochłaniane lub odbijane od wierzchniej strony Ceres prowadzi uczonych do wniosków, jakie komponenty są obecne na planecie.  Cząsteczki organiczne wykryto w rejonie krateru Ernutet na północnej półkuli ciała niebieskiego.

Aby uzyskać wstępne wyobrażenie o obfitości występowania związków na Ceres zespół badawczy porównał dane dostarczone przez spektrometr z laboratoryjnym spektrum odbicia materiału organicznego powstającego na Ziemi. Opierając się na tym standardzie, naukowcy doszli do wniosku, że od 6 do 10 procent sygnatury spektralnej, którą wykryli na Ceres, można wytłumaczyć materią organiczną. W przypadku opisywanych badań Hannah Kaplan nadzorująca prace badawcze i jej współpracownicy ponownie przeanalizowała identyczne dane, stosując jednak inny model standardowy. Zamiast polegać na skałach ziemskich, zespół zwrócił się do pozaziemskiego źródła: meteorów. Niektóre obiekty tego typu  okazały się zawierać materiał organiczny, który jest nieco inny od tego, jaki zwykle znajduje się na naszej planecie. Praca Kaplana pokazuje, że spektralny współczynnik odbicia pozaziemskich związków organicznych różni się od ziemskich odpowiedników. Jak skomentowała badaczka:

„Szacujemy, że aż 40 do 50 procent sygnału spektralnego, jaki widzimy na Ceres, tłumaczy się substancjami organicznymi, co stanowi ogromną różnicę w porównaniu z 6 do 10 procentami wcześniej opisanymi na podstawie ziemskich związków organicznych”.

Jeśli koncentracja związków organicznych na Ceres jest rzeczywiście wysoka, powstaje wiele nowych pytań na temat źródła tego materiału. Istnieją dwie konkurencyjne możliwości, z których mogła pochodzić substancja organiczna na Ceres. Pierwszą opcją jest możliwość jej powstania wewnątrz planety, bądź też dostarczenia związków na drodze przez zderzenie z kometą lub asteroidą bogatą w substancje organiczne.  Wiadomo, że komety mają znacznie wyższą wewnętrzną zawartość substancji organicznych w porównaniu z asteroidami. Jednak ciepło powstałe w czasie zderzenia prawdopodobnie zniszczyłoby znaczną ilość substancji organicznej komety, więc naukowcy twierdzą, że nie jest jasne, czy taka obfitość może być wyjaśniona przez kometarne oddziaływanie. Alternatywne wyjaśnienie, że związki organiczne powstały bezpośrednio na Ceres, również rodzi pytania.

Wykrywanie substancji organicznych było jak dotąd ograniczone do małych plam na północnej półkuli Ceres. Tak wysokie stężenia na małych obszarach wymaga wyjaśnienia, którego jednak nadal brakuje. Pamiętajmy, że Ceres, to planeta, gdzie powstają niewyjaśnione zjawiska świetlne, a niektóre ze zdjęć NASA mogą świadczyć o występowaniu tam obiektów sztucznych.

Źródło:

https://phys.org/news/2018-06-ceres-abundant-thought.html

Opublikowano Kosmos | 1 komentarz

Inna Historia Świata: Królewska rasa

Wśród ludności zamieszkującej dawny, starożytny świat istniała rasa zupełnie różna od innych, cechująca się wydłużonym kształtem czaszki. Rasa ta, zajmowała bardzo ważne miejsce w hierarchii społecznej i należała do elit dawnego świata. Ostatnie badania rzucają zupełnie inne światło na historię ludzkości.

 

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: Nosiciele cywilizacji, ląd Mu cz.6

 

Historia ludzkości stanowi jedną wielką tajemnicę. Biały lud z Chin odkryty kilkadziesiąt lat temu, to przykład, jak bardzo akademicka nauka myli się w kwestii migracji ludzi w prehistorii.
Okazuje się, że Tocharowie- bo taką nazwę nadali ludowi z Pustyni Tarim nadali naukowcy- skolonizowali prawie całą kulę ziemską: byli obecni w Japonii, Amerykach, Azji i wyspach Pacyfiku oraz Atlantyku. W audycji staram się prześledzić losy Tocharów i ich wpływ na rozwój cywilizacji.

Opublikowano Audycje | 1 komentarz

Oficjalna teoria zasiedlenia Ameryk obalona

Zasiedlenie Ameryki Południowej należy do bardzo ciekawego i budzącego liczne kontrowersje tematu. Okazuje się bowiem, że dotychczasowe teorie na ten temat nie pokrywają się z odkryciami naukowymi dokonanymi w terenie.  

W ostatnim czasie naukowcy odkopali kamienne narzędzia, które udowodniły, że ludzie dotarli do północno-wschodniej Brazylii już 22 000 lat temu. Ich odkrycie przyczyniło się do podważenia fundamentalnego filaru archeologii XX wieku (znany, jako „model Clovis”), który utrzymuje, że ludzie po raz pierwszy przybyli do Ameryki Północnej z Azji około        13 000 lat temu, a kultura Clovis uznawana jest za pierwszą na terenie Nowego Świata- co dzisiaj nawiasem mówiąc można wsadzić między bajki.

„Jeśli badacze mają rację, a jest wielka szansa, że ​​tak, to ich praca zmieni wszystko, co wiemy o zaludnieniu obu Ameryk”, powiedział Walter Neves, antropolog ewolucyjny z Uniwersytetu w São Paulo, którego własna analiza czaszki z Brazylii sugeruje, że niektórzy starożytni Amerykanie bardziej przypominali tubylczych Australijczyków, niż Azjatów.

Przedstawiona wyżej mapa obrazująca migrację ludności w świetle odkryć archeologicznych nie przedstawia faktycznego stanu rzeczy. Obecnie wiele wskazuje, że w obu Amerykach ludzie mogli tworzyć o wiele bardziej złożone społeczności, niż sądzono do niedawna. Oficjalnie uznaje się, że Ameryka Północna zasiedlona została przez ludność pochodzącą z Azji, która przeprawiła się przez Cieśninę Beringa. Następnie, kolejna fala migracji nastąpiła w kierunku Ameryki Centralnej i Południowej.

Niedawno liczne odkrycia zakwestionowały standardową narrację historyczną. W Teksasie archeolodzy w 2011 roku znaleźli ślady bytowania człowieka wskazujące, że myśliwi-zbieracze dotarli do Ameryki już 15 500 lat temu. Z kolei analiza szczątków ludzkiego DNA znalezionych w jaskini w stanie Oregon wykazała, że ​​ludzie byli na miejscu odkrycia już 14 000 lat temu.

To jednak nic w porównaniu z badaniami archeologicznymi przeprowadzonymi w dalekiej Ameryce Południowej.  Paleontolodzy z Urugwaju zasugerowali, że ludzie polowali tam na gigantyczne leniwce około 30 000 lat temu, co w ogóle jednoznacznie podważa oficjalny model migracji ludności przez Ameryki. Tymczasem w Chile Tom D. Dillehay, antropolog z Vanderbilt University, wykazał, że ludzie żyli na przybrzeżnym terenie zwanym Monte Verde już 14 800 lat temu, by ostatecznie przyznać w świetle badań radiowęglowych, że człowiek był obecny na terenie południowego Chile już 33-35 tysięcy lat temu!

Eric Boëda, francuski archeolog powiedział, że „paradygmat kultury Clovis został ostatecznie pogrzebany”. Skąd więc przybyła wczesna ludzkość? Okazuje się, że prawdopodobnie nie miała ona żadnego związku z ludźmi, którzy „zdobyli” Amerykę wędrując przez Cieśninę Beringa. Co ciekawe, dowiedziono na podstawie badań genetycznych, że ludzie żyjący w południowo-wschodniej Brazylii dzielili podobną sekwencję genów z wyspiarzami pochodzącymi z Polinezji. Ciekawostką jest też fakt uprawy w Monte Verde ziemniaka, którego uprawę rozpoczęli wyspiarze z… Polinezji.

Przytoczone wyżej fakty dowodzą, że do premierowego zasiedlenia Ameryk doszło drogą morską, a nie lądową (co postulował znany norweski odkrywca Thor Heyerdahl).

Kim była ludność migracyjna i skąd się wywodziła? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w mojej najbliższej audycji, która już niebawem zostanie wyemitowana. Uchylając rąbka tajemnicy zdradzę tylko, że lud napływowy charakteryzował się znacznie wyższą kulturą, niż prymitywni tubylcy i w żaden sposób nie był spokrewniony z amerykańskimi Indianami.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Zapomniana kultura słowiańska wciąż zaskakuje

 

W dawnych czasach na Ziemi żyło wiele kultur, którym dzisiaj nie poświęca się wiele uwagi. Jedną z ciekawszych i tajemniczych jest kultura wschodnioeuropejska Cucuteni-Trypole.

Jedną z najbardziej uderzających cech tej kultury jest sposób, w jaki budowali oni wyrafinowane, zorganizowane, gęsto zaludnione osiedla – tylko po to, aby co 60-80 lat doszczętnie spalać swoje dzieło. Członkowie Cucuteni-Trypole przenosili się wówczas w inne miejsce i wznosili na nowo osady, w których zamieszkiwali na kolejne kilkadziesiąt lat.

                         Trypolanie charakteryzowali się wysokim poziomem kultury: wytwarzali ubrania, naczynia i posiadali własną sztukę. 

Zagadkowa praktyka rodzi wiele pytań. Dlaczego kultura wkłada taki wysiłek w tworzenie swojego grodu tylko po to, by później go dokonać celowego podpalenia? Czy była to praktyka oparta na zasadach religijnych, czy też odzwierciedlała cykl śmierci i odradzania się związanego z prehistorycznymi wierzeniami? Dotychczas nie znaleziono satysfakcjonującej odpowiedzi i wymagane są dalsze studia mogące ustalić, jakimi przesłankami kierowały się plemiona ludzkie zasiedlające obszar obecnej Mołdawii i Ukrainy (od Karpat, po Dniestr i Dniepr, czyli ok. 350 000 km2). Kultura Cucuteni-Trypole zamieszkiwała Europę Wschodnią od około 5400 do 2700 lat p.n.e.  Szczególnie mocną stroną omawianej społeczności było rolnictwo. Udowodniono, że sadzono i zbierano pszenicę, jęczmień, groch i rośliny strączkowe. Archeologiczne dowody pokazują, że produkowano ceramikę, wytwarzaną z gliny, a także posągi i inne figurki, biżuterię i miedziane haczyki. Regularne przesiedlenie całej społeczności wymagało silnie zorganizowanego społeczeństwa. Wydaje się, że kobiety były głową rodziny.

                                       Obszar zamieszkiwany przez Cucuteni-Trypolan

Wytwarzały one tkaniny i ceramikę, a także wykonywały większość prac rolnych. Mężczyźni natomiast polowali, wytwarzali narzędzia i troszczyli się o udomowione zwierzęta. Polowano za pomocą pułapek i narzędzi, takich jak łuk i strzała, pałki i włócznie, i innych technik na czele z kamuflażem i tropieniem zwierząt. Religijne wierzenia skupiały się na kobiecym bóstwie, Wielkiej Bogini Matce. Dieta kultury Cucuteni-Trypolan prawdopodobnie składała się głównie z ziaren. Rosła pszenica, owies, proso, żyto, jęczmień i konopie, wszystko, co mogło posłużyć do wypieku chleba. Oprócz ziaren, uprawiali owoce i rośliny strączkowe, takie jak morele, śliwki, winogrona, groch i fasolę. Hodowano bydło domowe: świnie, kozy i owce. Istnieją pewne poszlaki, które nie zostały poparte dowodami, że opisywana kultura posiadała również udomowione konie. Oprócz hodowania zwierząt, mężczyźni polowali również na sarny, jelenie, tury, dziki, lisy i niedźwiedzia brunatnego, a także ryby.

                        Przykładowy wyrób omawianej kultury

Bardzo interesującym aspektem kultury Cucuteni-Trypolan jest sposób, w jaki jej członkowie budowali swoje osady. Wykorzystywali topory kamienne i miedziane do wycinania drzew w celu budowy mieszkań i konstrukcji składających się z drewnianych ram pokrytych gliną lub trocinami. Konstrukcje były zarówno jedno- jak i wielopiętrowe, z glinianymi ławkami i ołtarzami. Wewnętrzne podłogi i ściany zawierały ozdobne obrazy w kolorze czerwonym i białym, przeznaczone do ochrony przed złymi duchami. Znaleziono dowody na pojedyncze mieszkania, świątynie i struktury publiczne.

Osady te były wysoce zaplanowane i dobrze skonstruowane, więc całkowicie zaskakuje fakt, że rytualnie spalano swoje osady, co 60-80 lat.

Gdyby w tak zamierzchłych czasach dysponowano zaawansowaną technologią, niszczenie i odbudowywanie osad byłoby znacznie łatwiejsze, jednak w omawianym przypadku tak nie było. Być może chodziło o uczczenie pamięci o zmarłych? Prawdopodobnie już nigdy nie dowiemy się czym kierowali się dawni Słowianie, tym bardziej, że tworzyli oni jak na tamte czasy wysoko rozwiniętą kulturę. Według Anatola Klosowa, który swoje badania oparł na datowaniu szczątków kopalnych z wykrytą haplogrupą Y-DNA R1a1 kulturę Cucuteni-Trypole stworzył lud indosłowiański.

 

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Pod piaskami pustyni. W poszukiwaniu zaginionych cywilizacji

 

Kontynuujemy dalsze poszukiwania zaginionych. Tym razem udamy się na Saharę, Gobi i Pustynię Kalahari w Afryce. Okazuje się, że dzisiejsze pustkowia mogły być niegdyś miejscem potężnych imperiów.

W dawnych czasach, przed tysiącem lat, Sahara była żyzną krainą, jednak w wyniku zmian klimatycznych stała przemieniła się w pustynię.

Dlatego też, prawdziwe sekrety opisywanego miejsca ukryte są głęboko pod piaskiem. Archeologia w praktyce nie bierze w ogóle pod uwagę możliwości istnienia cywilizacji na tym jakże ogromnym obszarze, tymczasem obrazy satelitarne na Saharze ujawniają intrygujące i tajemnicze struktury. Budowle są albo uszkodzonymi piramidami, albo przedpotopowymi szczątkami budowli.

Angela Micol, założycielka The Satellite Archeology Foundation, Inc. odkryła zagadkowe starożytne budowle, które mogą liczyć kilka tysięcy lat. Na podstawie fotografii Micol sugeruje, że kopce mogą przedstawiać zerodowane piramidy. Według badaczki w egipskim miasteczku Abu Sidhum znajdują się obecnie kopce, będące pozostałościami po znacznie starszych sztucznych strukturach niż budowle wznoszone za czasów starożytnych Egipcjan.

Pustynia Kalahari, to duża półpustynna piaszczysta sawanna w południowej Afryce, rozciągająca się na 900 000 kilometrów kwadratowych, obejmująca znaczną część Botswany, Namibii i Republiki Południowej Afryki. Uważa się, że pod pustynnymi piaskami znajdują się ruiny co najmniej starożytnego miasta.W 1885 roku kanadyjski Guillermo Farini (pseudonim Williama Leonarda Hunta) był jednym z pierwszych odkrywców ze świata zachodniego, którzy przekroczyli niezbadaną część Kalahari. Farini doniósł o istnieniu ołtarza, kolumn i inny pomników. W styczniu 2016 roku Travel Channel wyemitował odcinek „Expedition Unknown” („Ekspedycja Nieznana”) nazwany „Lost City Kalahari Desert” („Zaginione miasto na Pustyni Kalahari”), w którym gospodarz programu, Josh Gates, znalazł wykonane ludzką ręką mury i skały, na których wykonano prehistoryczne dzieła sztuki.  Kiedy Farini opisywał miasto jego zdaniem zostało ono unicestwione w wyniku trzęsienia ziemi. Dzisiaj nikt nie jest w stanie stwierdzić, w jakim czasie kompleks miejski tętnił życiem i kto jest jego budowniczym.

W odległej przeszłości, zanim doszło do katastrofy w nieznanym nam okresie czasu, Pustynia Gobi, która obejmuje obszar Chin i Mongolii, rzeczywiście była pokryta wodą – stanowiła wspaniałe morze, na którym znajdowała się wyspa, co dzisiaj potwierdza nauka Według starożytnych podań wyspa była zamieszkana przez rasę istot egzystujących tuż przed pojawieniem się ludzi. Również święte pisma chińskie i tybetańska Księga Dzyana potwierdzają, że w odległych czasach, na długo przed biblijnym Adamem i Ewą, była wielka kraina zamieszkana przez prawdziwych Synów Boga, „białych ludzi o niebieskich oczach i jasnych włosach”, którzy „Zstąpili z nieba”.

To tajemnicze miejsce było siedzibą jednego z najbogatszych imperiów, jakie widział świat. Ponoć pod powierzchnią pustyni nadal istnieją zabudowania porzucone tysiące lat temu prawdopodobnie przez istoty spoza Ziemi. Nawet słynny jasnowidz Edgar Cayce w swoich ridingach mówił o zagubionym mieście na Gobi, które wzniosła kultura o bardzo wysokim poziomie rozwoju technologicznego.

 

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Pod piaskami pustyni. Zaginione cywilizacje

 

Jak wyglądała Ziemia przed tysiącami lat? Wydawałoby się, że na to pytanie znamy odpowiedź. Ale czy na pewno? Nauka ustaliła, w jaki sposób kształtowało się środowisko naturalne na naszej planecie w zamierzchłych, lecz wciąż pozostaje tajemnicą historia zaawansowanych cywilizacji.

Jak to się zaczęło?

Kiedy w XX wieku powstawały pierwsze oficjalne teorie naukowe na temat narodzin najstarszych kultur na Ziemi nie wiedziano w zasadzie nic o dawnych czasach sprzed kilku, kilkunastu tysięcy lat. Fakt ten, nie powstrzymał jednak szanowanych wtedy profesorów od sformułowania dogmatów naukowych, które obowiązują w większości po dzień dzisiejszy i stanowią prawdziwą barierę na drodze do poznania, choć częściowej prawdy o naszych przodkach- również tych z Kosmosu.

Akademickie założenia wskazują na początek cywilizacji cechujących się rozwojem technicznym na czas ok. 5- 5,5 tysięcy lat temu. Obecnie wiadomo, że kultura sumeryjska rozwijająca się na Bliskim Wschodzie w Mezopotamii uznawana na najstarszą na globie wcale nie jest tak stara jak inne ośrodki cywilizacyjne odkryte na dobre niedawno.

Wymieńmy na przykład Göbekli Tepe w Turcji i Gunung Padang położone w Indonezji na  wyspie Jawa, które oficjalnie datowane są na grubo ponad 12 000 lat. Osobiście mam wrażenie, że nauka potwierdza możliwość istnienia wyrafinowanych kultur w prehistorii, jednak naukowcy jakby całą sprawę lekceważyli i traktowali z przymrużeniem oka.

Wydaje mi się, że akademicy stoją w rozkroku, bo z jednej strony mają w głowie wpajane od początku skostniałe teorie, a z drugiej niepodważalne fakty, które wcale nie pokrywają się z ich wiedzą. Tylko czas pokaże i odwaga młodych naukowców, w jakim kierunku pójdzie nauka: czy w stronę tradycyjnych twierdzeń, czy jednak ludzie tworzący środowisko naukowe otworzą się na nowe i nieznane.

Bo jeżeli założymy, że Ziemia przed tysiącami lat wyglądała zupełnie inaczej, niż teraz, że w znaczniej większym stopniu przyroda wspierała rozwój życia i ludzkości, to należy zastanowić się, dlaczego np. tereny pokryte piachem i wyjątkowo skąpą szatą roślinną nie mogły niegdyś stanowić centrów cywilizacyjnych.

Pod piaskami pustyni

Czy na Pustyni Gobi, na Saharze i innych tego typu szerokościach geograficznych.
Pustynia Taklamakan jest największą pustynią w Chinach i jest również uważana za drugą, co do wielkości na świecie pustynię o powierzchni ponad 33 700 kilometrów kwadratowych. W języku uigurskim „Takla Makan” oznacza „możesz się do niego dostać, ale nigdy nie może się wydostać”, dlatego też pustynia nazywana jest „Morzem Śmierci”. Starożytni wierzyli, że po wejściu do tego miejsca nie ma wyjścia. Co ciekawe, bardzo dawno temu były tutaj domy i świątynie. Dzisiaj wszystko jest pochowane pod piaskiem. Cenne starożytne relikty ukryte są głęboko pod „Morzem Śmierci” lub na pustyni Taklamakan. Archeolodzy zaczynają odkrywać niektóre z tajemnic, które zostały ukryte w tym tajemniczym regionie.

Szwedzki odkrywca Sven Hedin dokonał zaskakującego odkrycia w oazowym miasteczku Dandan Oilik, w samym sercu pustyni Taklamakan. Hedin znalazł wiele pozostałości po dawnych zabudowaniach o nieokreślonym okresie powstania oraz mumie ludu o europoidalnych rysach twarzy charakteryzujący się wysoką kulturą. Następnie Aurel Stein, inny odkrywca znany jako pionier Jedwabnego Szlaku, pozostał tam przez dwa tygodnie i odnalazł szczątki kolejnych 18 domów mieszkalnych i zidentyfikował niektóre świątynie. Znalazł również dokumenty z czasów dynastii Tang i Han. W 1900 roku Hedin ponownie odwiedził Taklamakan. W tej ekspedycji odkrył ruiny starożytnego miasta Loulan, zakopanego pod piaskiem. Wydaje się, że większość z dawnej cywilizacji pozostaje przykryte pustynnym piaskiem.

Cztery dekady temu dokonano zaskakującego odkrycia, gdy zespół naukowców pod przewodnictwem słynnego archeologa grecko-rosyjskiego V.I.Sarianidi otworzyli miasto świątynne Gonur Tepe, położone w zachodnim Turkmenistanie. Ruiny miasta zawierają starożytne artefakty, ogromne mury i konstrukcje. Ponad cztery tysiące lat temu Gonur Tepe był domem jednej z najbardziej zaawansowanych, ale mało znanej cywilizacji w tym regionie Azji.

Ludzie mieszkali w ogromnym kompleksie budynków o powierzchni około 30 hektarów, które można wyraźnie zobaczyć tylko z powietrza. Kompleks daje wrażenie dziwnego labiryntu otoczonego ogromnymi murami, położonego na środku pustyni Kara Kum w Turkmenistanie, jednego z najbardziej bezludnych miejsc na świecie.

Cdn.

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Zagadka jaskiń z Himalajów

Jedna z największych tajemnic świata archeologii położona jest w dalekiej Azji, w Nepalu. W Himalajach na wysokości około 50 metrów znajdują się wydrążone w skale jaskinie nieznanego pochodzenia.

Nie od dziś wiadomo, że historia cywilizacji i ludzkości stanowi wielki znak zapytania i choć możemy nakreślić pewien szkic przebiegu przeszłości sprzed tysięcy lat, to i tak często nie potrafimy wniknąć w szczegóły minionych wydarzeń.

Starożytne budowle, megality i podziemne miasta wciąż stanowią w większości nieme świadectwo naszych przodków, którzy odeszli z tego świata wiele wieków temu pozostawiając po sobie mnóstwo zagadek do rozwiązania.

Tak jest chociażby z jaskiniami wydrążonymi w himalajskim klifie. Po bliższym zbadaniu sprawy wyszło na jaw, że istnieje ponad 10 000 komór, które sprawiają, że cała formacja geologiczna wydaje się być gigantyczną twierdzą. Oczywiście, to tylko złudzenie, ponieważ sztucznymi formacjami są tylko i wyłącznie jaskinie.

Archeolodzy z Nepalu i Uniwersytetu w Kolonii rozpoczęli odkrywanie połowie lat 90. Znaleziono wówczas szczątki dziesiątek ludzi, którzy żyli 2000 lat temu lub nawet dawniej. Od tego czasu podążyły kolejne grupy badaczy chcących rozwikłać tajemnicę jaskiń. Niestety bez skutku. Do dnia dzisiejszego wysnuto zaledwie hipotezy. Oficjalnie groty datowane są na dwa okresy. Zdaniem naukowców używano ich jako komory grobowe w 1000 r.p.n.e., by następnie wykorzystywać je w celach mieszkalnych, a do 1400 r.p.n.e. jaskinie przekształcono w pomieszczenia służące medytacji, magazyny, punkty obserwacyjne i miejsca zgrupowania wojsk. identyfikowano trzy główne okresy: były one używane jako komory grobowe już od 1000 r.

Gdy badacze po raz pierwszy odkryli pieczary, wiele jaskiń było pustych, a niektóre z nich zawierały różnorodne przedmioty domowego użytku: znaleziono miejsca do spania, paleniska i kosze do przechowywania ziarna. Mniejszość eksplorowanych jaskiń była jeszcze bardziej intrygująca dzięki ich wyszukanym buddyjskim freskom i starannie kaligrafowanym rękopisom, którymi pokryto ściany.

Największą niespodzianką związaną z opisywanym miejscem jest fakt dotarcia ludzi w tak bardzo niegościnne miejsce już tysiące lat przed naszą erą. Zadziwia przede wszystkim mnogość wydrążonych jaskiń. Gdyby badacze odkryli kilkanaście grot nie byłoby sensacji, ale liczba 10 000 robi potężne wrażenie. Oznacza to, że niegdyś u podnóża Himalajów musiała istnieć cywilizacja, której członkowie zmuszeni byli do przeniesienia swoich domostw (być może w wyniku nadciągającej nieubłaganie katastrofy naturalnej) i osiedlenia się w wyższych partiach gór. To tylko spekulacje, ale chyba niepozbawione sensu. Zresztą sam fakt, że społeczność, z rąk której powstały struktury postanowiła wynieść się w tak niedostępną lokalizację świadczy, że była to naprawdę rozwinięta pod wieloma względami grupa.

Zastanówmy się, czy prymitywni tubylcy mogli wspiąć się 50 metrów wzwyż, po w zasadzie pionowej skale bez odpowiedniego sprzętu technicznego? Kolejne pytanie. W jaki sposób niewielka grupa ludzi mogła wykuć aż tak dużo jaskiń? Wydaje mi się, że odpowiedzi w tym przypadku nie są potrzebne.

Wiele wskazuje na to, że tajemnicze jaskinie pozostaną dla archeologii jeszcze długo tematem niezbadanym. Gdyby przyjrzeć się podobnym miejscom na całym świecie, którymi nauka w zasadzie się nie interesuje zrozumielibyśmy jak diametralnie różnie wyglądała rzeczywistość naszych przodków sprzed tysiącleci w porównaniu do wizji świata forsowanej przez naukowców akademickich.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Dinozaury i ludzie. Datowanie rogu Triceratopsa przynosi szokujące wyniki.

 

Dinozaury wymarły w wyniku globalnej katastrofy 65 milionów lat temu- jest to oficjalna teoria akceptowana w środowisku naukowym. Okazuje się, że taki, a nie inny czas kresu wielkich gadów nie musi być jedynym okresem znanym nauce. Istnieją bowiem badania naukowe, które kompletnie wywracają do góry nogami powszechną wiedzę.  

Kontrowersyjnym przedmiotem badań stał się róg brwiowy Triceratopsa odkryty w hrabstwie Dawson w stanie Montana w Stanach Zjednoczonych. Obiekt według oficjalnie przyjętych standardów powinien liczyć miliony lat, tymczasem został on datowany na… 33 500 lat! Odkrycie radykalnie zmienia dotychczasowy pogląd na temat czasu życia i śmierci dinozaurów. Okazuje się, że pierwsi ludzie mogli kiedyś chodzić po ziemi razem ze strasznymi gadami tysiące lat temu. Róg brwiowy Triceratopsa został wykopany w maju 2012 r. i przechowywany był w Glendive Dinosaur and Fossil Museum. Muzeum, które współpracuje od 2005 r. z zespołem naukowym złożonym z konsultantów z dziedziny geologii, paleontologii, chemii i inżynierii wysłało próbkę zewnętrznej części rogu do szefa grupy paleochronologicznej- Hugh Miller’a. Na jego prośbę, w celu przeprowadzenia datowania wykorzystano nietypowo w tym przypadku metodę C-14.

             Datowanie węglem radioaktywnym wykazało, że róg Triceratopsa liczy nieco ponad 33 000 lat, co jest sprzeczne z oficjalną teorią

W tym celu pan Miller przesłał próbkę do Uniwersytetu Georgia. Następnie próbkę podzielono w laboratorium na dwie frakcje uzyskując dwa możliwa warianty datowania rogu na wiek 33 570 ± 120 lat i 41,010 ± 220 lat. Naukowcy, którzy przeprowadzają badania dotyczące anomalii naukowych twierdzą, że dinozaury nie wymarły miliony lat temu i istnieją znaczące dowody na ich istnienie jeszcze 23 000 lata temu.

     Tak wyglądał Triceratops, nazwa gada oznacza „twarz z trzema rogami”, to rodzaj roślinożernego dinozaura z rodziny ceratopsydów, który podobno pojawił się po raz ostatni w późnej kredzie, około 68 milionów lat temu w Ameryce Północnej. 

Do niedawna datowanie węglem radioaktywnym C-14 nigdy nie było używane do testowania kości dinozaurów, ponieważ analiza tego typu jest niezawodna maksymalnie do 50 000 lat, ponieważ właśnie przez taki okres czasu poziom izotopu jest wystarczająco wysoki, by badanie było wiarygodne. Naukowcy nigdy nie uważali, że warto przeprowadzić datowanie radiowęglowe, ponieważ powszechnie uważa się, że dinozaury wymarły 65 milionów lat temu.  Miller przyznał osobiście „Wiele lat temu stało się oczywiste, że paleontolodzy nie tylko zaniedbali testowania kości dinozaurów pod kątem zawartości izotopu C-14, ale wręcz odmawiali datowania szczątków gadów tym sposobem”.

Wyniki analizy róg Triceratopsa nie jest unikalnym znaleziskiem. Według Millera, wiele testów C-14 zostało już przeprowadzonych na kościach dinozaurów i- co zaskakujące- wszystkie pokazały wyniki sięgające tysięcy zamiast milionów lat! Lista jest dosyć długa i zawiera szczątki 22 gadów:

Poprzednie próby opublikowania wyników testu C-14 były wielokrotnie blokowane. Surowe dane bez interpretacji zostały wstrzymane przed prezentacją w materiałach konferencyjnych przez Północnoamerykańską Konwencję Północnoamerykańską z 2009 roku, Amerykańską Unię Geofizyczną w 2011 i 2012 roku, Towarzystwo Geologiczne Ameryki w 2011 i 2012 roku oraz przez redaktorów różnych czasopism naukowych. Szokujący jest fakt, że Centrum Stosowanych Badań Izotopowych na Uniwersytecie w Georgii, które przeprowadziło testy C-14 na kościach dinozaurów, nie wiedząc, czym one są odmówiło przeprowadzenia dalszych badań metodą radiowęglową po stwierdzeniu, że testują kości dinozaurów! Paleontolog Jack Horner, kurator w Museum of the Rockies w Montana State University, który wydobywał szczątki Tyranozaura Rexa odrzucił ofertę dotacji w wysokości 23 000 USD na przeprowadzenie testu C-14 na badanych obiektach.

Czy naukowcy faktycznie tak bardzo boją się otwarcia na zmiany i nowe możliwości?          Z jednej strony faktycznie opisane badania całkowicie zmieniają obowiązujący światopogląd naukowy na temat okresu życia dinozaurów. Co ważne, przeprowadzone studium naukowe jest zgodne ze sztuką naszych starożytnych przodków, którzy niejednokrotnie przedstawiali ogromne gady w towarzystwie ludzi!

Według mnie może być to najmocniejszy dowód przemawiający za autentycznością badań C-14, jednak nikt przecież nie udowodnił, że cywilizacje nie istniały miliony lat temu. Dzisiaj żaden naukowiec nie jest w stanie stwierdzić, od kiedy tak naprawdę istnieją wyrafinowane ośrodki cywilizacyjne na Ziemi. W dobie obecnej technologii, jaką dysponuje nauka wciąż brakuje wystarczających metod pozwalających na opracowanie dokładnej historii naszej planety.

Z drugiej jednak strony, jak już opowiadałem w ostatniej audycji na temat datowania C-14, jest to metoda wyjątkowa wadliwa i niepewna, ponieważ jej autentyczność wymaga spełnienia szeregu kryteriów. Przede wszystkim badana próbka nie może być zanieczyszczona i powinna przebywać w warunkach izolowanych. Dochodzi również ważny argument nieprzemawiający na korzyść datowania węglem radioaktywnym. Mianowicie chodzi o fakt, o którym już wspomniałem, że poziom izotopu promieniotwórczego po upływie 50 000 lat jest zbyt niski, by cokolwiek datować, co wyraźnie podważa sensowność datowania szczątków dinozaurów i z tego pewnie względu większość naukowców odmawia przeprowadzenia datowania C-14 i publikowania wyników.

Na dzień dzisiejszy odkrycie Miller’a jest na pewno szokujące, jednakże moim zdaniem należy zachować ostrożność w ostatecznej ocenie wieku znaleziska.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz