Najstarsze piramidy na Ziemi nie znajdują się w Gizie

 

Piramidy w Gizie uważa się za najstarsze tego typu budowle na świecie. Według naukowców mają one 4500 lat i wzniesione zostały przez Egipcjan za czasów Starego Państwa Egipskiego. Ostatnie badania podważają jednak oficjalną wiedzę i wskazują, że najwcześniejszych piramid należy poszukiwać na zupełnie innym kontynencie.

 Starożytni członkowie pewnej kultury z Peru uchodzą za twórców najstarszych piramid na świecie, ponieważ swoje budowle wznieśli 500 lat przed Egipcjanami, czyli jakieś 3 000 lat temu. Oczywiście datowanie jest kwestią dosyć kontrowersyjną, bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie stwierdzić kiedy dokładnie powstały jakiekolwiek pradawne budowle na Ziemi. Większość z konstrukcji, które przypisywane są starożytnym mieszkańcom naszej planety posiadają rodowód prehistoryczny i zbudowane zostały przed katastrofą sprzed 13 000 lat lub zaraz po niej.

Niemniej jednak widać, że pewne poglądy dotyczące przeszłości ludzkości ulegają zmianom. Czy są to pozytywne przemiany? Trudno stwierdzić. Wracając już do tematu, to cywilizacja uznawana za budowniczych piramid peruwiańskich jest znacznie starsza, niż inne kultury Ameryki Łacińskiej o jakieś 1500 lat. Piramidy wzniesione w Peru dorównują swoim odpowiednikom z Gizy. Niestety dzisiaj możemy podziwiać ruiny dawniej monumentalnych struktur, ponieważ obecnie cały kompleks tajemniczych budowli znajduje się w nieładzie, jakby jakiś gigantyczny kataklizm nawiedził Dolinę Supe znajdującą się ok. 180 kilometrów od Limy, stolicy Peru.

Stanowisko archeologiczne, gdzie odbywają się prace badawcze nad budowlami nazywa się Caral. Miejsce to, było zamieszkane w okresie 3000 p.n.e. – 1600 p.n.e. i jest najstarszym znanym ośrodkiem miejskim na Półkuli Zachodniej i największym w rejonie Andów. Na obszarze 66 hektarów zamieszkiwało tam ponad 3000 ludzi. Miasto, obejmujące kompleks świątyń, amfiteatrów, placów i budynków mieszkalnych, stanowiło główny ośrodek cywilizacji Caral Supe, obejmującej co najmniej 17 starożytnych kompleksów piramid i osiedli odkrytych ostatnio w peruwiańskiej Dolinie Supe. Co ciekawe cywilizacja, jaka tam rozkwitła znajdowała się 350 m.n.p.m. Dotychczas naukowcy nie odnaleźli starożytnego miasta o tak dużym zróżnicowaniu zabudowy, z jakim spotykamy się w Caral.

W przeciwieństwie do innych starożytnych cywilizacji, dawni mieszkańcy miasta rozwijali się w kompletnej izolacji. Możemy zatem zadać sobie pytanie, czy prymitywni Indianie Ameryki Południowej mogli stworzyć kompleks zapierających dech w piersi budowli? Nauka nie podaje odpowiedzi na takie pytania, ponieważ odpowiedź istnieje tylko jedna i nie koniecznie pasuje ona akademikom. Gdyby dopuszczono możliwość ingerencji innych kultur można by brać pod uwagę wzorowanie się na sąsiadach, bliższych lub dalszych, ale w przypadku Caral tamtejsza cywilizacja powstała… sama z siebie.

Według mnie jest to kolejny już przykład kultury powstałej pewnie tysiące lat wcześniej, niż szacują naukowcy- być może założonej przez pozaziemskich przybyszów, naszych kosmicznych przodków na Ziemi.

W Caral mamy do czynienia z trzydziestoma dwoma piramidami, w tym z siedmioma naprawdę potężnymi. Budowniczy miasta zorganizowali cały kompleks miejski w dwa sektory. Jeden z nich założono na północy, a drugi na południu. Największa z piramid          ( „Piramide Mayor” ) osiąga 153, 5 metra długości, 109,4 m szerokości i 28 metrów wysokości. Jest to typ piramidy schodkowej. Przed fasadą budowli znajduje się okrągły plac. Pozostałe piramidy nie są już tak wysokie. Druga pod względem wysokości budowla osiąga 17 metrów, a trzecia wznosi się na ok. 13,5 m.

Zagadkowa cywilizacja pozostaje wciąż nierozszyfrowana. Poziom rozwoju kultury Caral jest naprawdę imponujący. Jak zwykle pytań wiele, a odpowiedzi jak na lekarstwo. Ale tak chyba musi być, że człowiek powinien traktować świat jako niezgłębioną tajemnicę.  Wiedza założycieli Caral była bardzo wyrafinowana. W przeciwieństwie do wielu innych stanowisk archeologicznych w Andach, w Caral nie odnaleziono żadnych śladów wojen, zniszczeń bitewnych, broni ani szczątków ofiar. Odnaleziono natomiast siedziska z kości wielorybów, muszle morskie, włókna kaktusa, owoce z dżungli  i instrumenty muzyczne. Miasto było więc pokojowym ośrodkiem handlu, prekolumbijskiej sztuki i rozrywki. W jednej z piramid odkryto 32 flety zbudowane z kości pelikanów i kondorów oraz 37 rogów z kości jeleni i lam.

Reklamy
Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: Zaginiona cywilizacja Atlantydy

 

Na dnie Atlantyku zlokalizowane są tajemnicze ruiny i pozostałości po nieznanej cywilizacji. Rozmaici badacze udowodnili, że sztuczne struktury istniejące w wodach oceanicznych, to nie bajki, a rzeczywistość. Niestety akademicy nie przywiązują wagi do tego typu odkryć. Czy kiedykolwiek prawda ujrzy światło dzienne? 

 

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Odkryto ruiny w najgłębszym jeziorze w Turcji

Na dnie największego jeziora w Turcji odkryto ruiny twierdzy. Według naukowców zabudowania liczą 3 000 lat i są pozostałością po działalności Urartyjczyków zamieszkujących granice dzisiejszej Turcji, Armenii i Iranu.

Nie po raz pierwszy okazuje się, że głębiny jezior kryją w sobie niejedną tajemnicę. Co ciekawe na temat zatopionych struktur wspominają lokalni mieszkańcy, a nurkowie od dekady poszukiwali zatopionych fragmentów starożytnej twierdzy. Poprzednie badania doprowadziły do odnalezienie stalagmitów o długości 10 metrów oraz wraku rosyjskiego statku, jednak ruiny przez długi czas pozostawały nieuchwytne aż do listopada 2017 roku.

Położenie jeziora Wan na mapie Turcji

Niedawno zespół badawczy z Uniwersytetu Van Yüzüncü Yıl złożony z doświadczonych archeologów, fotografów i kamerzystów przełamał impas trwający kilka lat i ogłosił odnalezienie podwodnego zamku na dnie najgłębszego i największego jeziora Wan zlokalizowanego w Turcji na wysokości 1640 m.n.p.m. Średnia głębokość akwenu wynosi 171 metrów, a objętość jeziora to  3755 km².

Jezioro Wan kryje w sobie mnóstwo tajemnic. Jedną z nich jest zamek sprzed 3 000 lat. Kto co jeszcze ciekawego znajduje się w głębinach tego akwenu?

Zamek powstał, gdy poziom wód w jeziorze był znacznie niższy w stosunku do obecnego. Jeden z uczonych biorących udział w badaniach wyjaśnił, że mury fortyfikacji pokrywają powierzchnię jednego kilometra kwadratowego i wystają ponad taflę wody do 3-4 metrów, jednak nie wiadomo jak głęboko usytuowane są dolne fragmenty budowli.

                             Fragment tablicy noszącej na sobie pismo klinowe sporządzone przez Urartyjczyków. 

Oficjalnie przyznaje się, że ruiny należą do mało znanego ludu- Urartyjczyków- żyjącego w okolicach jeziora Wan w XIII w.p.n.e. W zasadzie do dnia dzisiejszego nikt nie wie skąd pochodzili, wiadomo natomiast, że twórcy królestwa Urartu mówili w języku zbliżonym do Hurytów, a ich wiedza w zakresie metalurgii przewyższała inne ludy żyjące we Wschodniej Turcji i Armenii tysiące lat temu. Urartyjczycy w celu przekazywania informacji w formie pisanej posługiwali się pismem klinowym zaczerpniętym od Asyryjczyków.

          Wnętrze urartyjskiego grobowca. Na uwagę zasługuje otwór wejściowy noszący ślady maszynowej obróbki skały

Zmierzch Urartu miał miejsce w VI w.p.n.e. Dzisiaj wielu mieszkańców Armenii zaznacza swoje powiązanie z Urartyjczykami.

Zatem tajemnica Królestwa Urartu/Wan wciąż nie znajduje rozwiązania. Ostatnie dwa lata przyniosły bardzo znaczące odkrycia rzucające nowe światło na mało znaną cywilizację sprzed kilku wieków. W 2015 roku odkryto bowiem w Turcji w prowincji Wan zamek znajdujący się na powierzchni lądu. Konstrukcja znajduje się na znacznej wysokości nad poziomem morza i dotarcie tam stanowi dosyć męczącą wspinaczkę. Naukowcy uważają, że zamek powstał w centrum cywilizacji Urartu i datowano go na 3 000 lat- podobnie jak podwodne struktury.

              Zamki powstawały już tysiące lat temu i to nie na terenie cywilizacji europejskiej. 

Kto wie jaka jest prawda na temat opisywanej kultury? Według niektórych, niezależnych badaczy ruiny zamku noszą ślady obróbki mechanicznej, co w ogóle podważa jakiekolwiek ustalenia akademików. Bardzo możliwe, że cywilizacja Urartu i zabudowania, jakie są obecne na terenach okupowanych przez Urartyjczyków stanowią pamiątkę po znacznie starszych kulturach, po których ślad zaginął.

Źródła:

http://www.ancient-origins.net/news-history-archaeology/hidden-iron-age-castle-revealed-3000-year-old-ruins-van-020152

Hurriyet Daily News

 

 

Opublikowano Tajemnice prehistorycznej Turcji | 1 komentarz

Zaginione miasta naszych przodków. Historia pisana na nowo

Mogłoby się wydawać, że historia starożytna jest dosyć dobrze udokumentowana. Tymczasem nic bardziej mylnego. Nowe odkrycia wskazują jednak na zupełnie inną sytuację. Okazuje się bowiem, że czasy sprzed tysięcy lat wciąż stanowią wielką tajemnicę.

Oficjalna historia została spisana w taki sposób, że dzisiaj większości ludziom wydaje się ona przejrzysta. Akademicy stworzyli zarys czasów królów żyjących tysiące lat temu, ustalono całą mapę starożytnego świata i tylko nieliczni pozostali otwarci na inny scenariusz, niż ten napisany przez autorytety. Ostatnie znaleziska uczonych „mówią” wiele, bo pokazują jak mało wiemy o rzeczywistości sprzed kilku wieków. Niedawno badacze natrafili na gliniane tablice sprzed 4 000 lat stworzone podczas istnienia Imperium Asyryjskiego na terenie dawnego miasta Kanesz znajdującego się dzisiaj na terenie obecnej Turcji.

Translacja tekstów zawartych na tabliczkach wprawiła doświadczonych naukowców w zakłopotanie, ponieważ starożytni zawarli w swoich pradawnych księgach lokalizację jedenastu zaginionych miast.  Wiadomo, że dzisiaj tereny Bliskiego Wschodu pokrywają niezmierzone ilości piachu i wygląda na to, że niegdyś kwitnące życiem osady z czasem umarły pogrzebane pod pustynnymi osadami.

Asyryjczycy większość wiedzy odziedziczyli po swoich przodkach Sumerach. Kto wie, czy budowle uważane za ich dzieło nie są wynikiem prac wcześniejszych ludów, które zniknęły z terenów Bliskiego Wschodu

Tabliczki zapisane pismem klinowym przekazują rozmaite informacje na temat świata starożytnych Asyryjczyków: ich życia społecznego, a także zawodowego. Wśród odczytywanych wiadomości znajdują dane dotyczące położenia nieznanych dotąd miast znajdującymi się pomiędzy rozpoznanymi już „metropoliami” mezopotamskimi. Asyriolog- Gojko Bajramović z Harvardu po po przestudiowaniu ponad 12 000 tablic z Kanesz stwierdził możliwość powstania całej mapy uwzględniającej zaginione miasta. Teraz nadszedł czas na zorganizowanie wykopalisk, które przyczyniłyby się do odkopania osad wskazanych w tablicach. Eksperci mówią, że na dzień dzisiejszy spośród 26 tajemniczych miast odnaleziono 15. Oczywiście pozostająca „jedenastka” czeka na swoje odkrycie,            a obecna technologia może tylko pomóc w badaniach zwiększając szanse na zidentyfikowanie miast. Starożytni po raz „n-ty” udowodnili, że spisane przez nich informacje nie stanowią wydumanych historii, ale oparte są autentycznych faktach.

Zaginione miasta to temat niezwykle ciekawy i wnoszący dużo do historii powstania cywilizacji na Ziemi. Wiadomo przecież, że przez kilka tysięcy lat oblicze Ziemi zmieniło się. Kiedyś, jeszcze 5-6 tysięcy lat temu Sahara stanowiła zieloną, tętniącą życiem krainę, tak samo było z pustynią Gobi  i innymi obecnie nieprzyjaznymi organizmom żywym miejscami. Kto wie jaka jest prawda na temat cywilizacji rozwijających się na terenach porosłych dzisiaj lasami deszczowymi? W Ameryce Południowej, Środkowej, Azji, istnieją przecież znane nauce bardzo stare ośrodki cywilizacyjne, ale czy na pewno w gęstych dżunglach nie kryją się nieznane ludzkości ślady osadnictwa?

Otóż odpowiedź na powyższe pytanie brzmi twierdząco. Rzeczą niepodważalną jest fakt, iż lasy deszczowe były poddane silnym procesom urbanizacyjnym. W ostatnim artykule pisałem co nie co na ten temat, więc nie mam zamiaru powtarzać się. Zamiast tego podam inne arcyciekawe wiadomości rzucające inne światło na historię ludzkości. W 2014 roku naukowcy wpadli na trop dwóch zaginionych miast Majów. Zarośnięte pośród meksykańskiej dżungli osady okazały się być architektonicznymi majstersztykami. Oczom badaczy ukazały się ruiny pałaców, świątyń, placów i innych budowli, w tym piramid- jedna z nich mierzy 20 metrów długości. Odkryć dokonano dzięki zdjęciom satelitarnym. Dzisiaj tereny, na których wzniesiono miasta pokrywa gęsty las i aż ciężko pomyśleć, że kilkaset lat temu rozwijała się tam cywilizacja.

              Oto piramida porośnięta lasem. W zasadzie trudno rozpoznać, że to sztuczna konstrukcja

W Kambodży, nieopodal świątyni Angkor Wat, wynurzył się inny kompleks świątynny, który przez lata, aż do 2016 roku był nieznany. Badania wykazały, że wiek budowli ma ok. 1500 lat. Starożytne miasto miało fundamentalne znaczenie dla swojego regionu. Znalezisko umożliwiła technologia laserowa, dzięki której dokonano komputerowego szkicu badanego obszaru ziemi. Zabudowania zlokalizowane są bowiem w nieprzebytej dżungli.

Pomyślmy teraz ile takich miast może jeszcze istnieć na naszej planecie? Z pewnością bardzo dużo. Dowodzi to, że historia cywilizacji i ludzkości na Ziemi jest niezgłębioną tajemnicą, której tak naprawdę chyba nigdy w całości nie poznamy.

Źródła:

  1. https://www.theguardian.com/world/2016/jun/11/lost-city-medieval-discovered-hidden-beneath-cambodian-jungle

2. ancient-origins.net

 

Opublikowano Inne miejsca świata | 4 Komentarze

Inna Historia Świata: Atlantyda- dowody geologiczne

Kolejna audycja z serii Inna Historia Świata. Tym razem mam przyjemność zaprosić Państwa na premierowe nagranie z cyklu „Zaginione cywilizacje”.

Tematem jest zatopiony przed tysiącami lat ląd i cywilizacja Atlantydy. Okazuje się, że istnieją bardzo ciekawe i jednocześnie konkretne świadectwa geologiczne potwierdzające istnienie w nie tak dawnym okresie geologicznym kontynentu na Oceanie Atlantyckim. Zagadnienie, które poruszam w audycji wydaje się być „oklepane”, ale w rzeczywistości jest to temat mało znany zasługujący na lepsze poznanie

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Zaginione miasto Z. Opowieść o niestrudzonym kartografie

W 1925 roku brytyjski podróżnik i kartograf pułkownik Percy Fawcett zniknął w nieznanych i dzikich rejonach Amazonii. Mężczyzny nigdy nie odnaleziono, ale jego ekspedycje i badania terenowe przyczyniły się do zupełnie nowego postrzegania historii Brazylii.

Fewcett odbył trzy podróże do kraju kawy i już w czasie pierwszej z nich doszedł do wniosku, że niegdyś w przeszłości na płaskowyżu Mato Grosso istniała cywilizacja nazwana przez odkrywcę mianem zaginionego miasta Z. Kiedy pułkownik ogłosił środowisku akademickiemu swoje spostrzeżenia i znaleziska okazało się, że jego wiedza jest nieakceptowana przez szanowanych profesorów archeologii i historii. Po mimo upływu wielu lat podobna tendencja nie uległa zmianie, co tylko podkreśla skostniałość systemu edukacyjnego i przywiązanie akademików do utartych teorii naukowych nie mających poparcia w rzeczywistości.

Na całe szczęście praca Fewcett’a nie poszła na marne i jego dzieło dokończyli przyszli badacze starożytnych kultur. Przykładem jest chociażby antropolog Michael Heckenberger z Uniwersytetu we Florydzie, który dzięki współpracy z tubylcami z plemienia Kuikuro odnalazł 28 miast, miasteczek i wsi zamieszkiwanych przez ok. 50 000 ludzi na obszarze 20 km kwadratowych, a więc powierzchni nieznacznie mniejszej od amerykańskiego stanu New Jersey.

Większe miasta były wyposażone w rowy obronne o głębokości 3 metrów i szerokości 10 metrów, wsparte drewnianą palisadą, a także duże place, niektóre osiągające 150 metrów szerokości. Pozostałości po domach i ceramice wskazują, że 1500 lat temu opisywany obszar był intensywnie zamieszkiwany. Według naukowców cywilizacja z Mato Grosso trwała jeszcze 400 lat temu. Zdjęcia satelitarne ukazały drogi przechodzące przez dżunglę. Wszystkie główne place miast posiadały wspólną drogę biegnącą od północnego wschodu do południowego zachodu łącząc ze sobą inne placówki mieszkalne. Zauważono również istnienie mostów na niektórych drogach oraz kanałów zbudowanych wzdłuż szlaków komunikacyjnych.

Wykazano także, że nasi przodkowie z Brazylii hodowali ogromne ilości manioku. Heckenberger opisał swoje odkrycia w piśmie „Science” określając  dawne osady jako miasta-ogrody. Ponadto, antropolog podkreślił, że miasta nie pasują do gęsto zaludnionej dzisiejszej Brazylii-  zwłaszcza jej największych metropolii. Odnalezione przez niego osady idealnie wkomponowano w środowisko naturalne dżungli maksymalnie minimalizując ograniczone zasoby naturalne. Zdaniem Heckenbergera las deszczowy nosi liczne ślady osadnictwa i wcale nie jest dziewiczym miejscem, jak uważano wcześniej.

Niestety miasta upadły. Przyczyny wcale nie należy upatrywać w przyrodzie, a kolonizatorach z Europy, którzy przywieźli ze sobą w XVI wieku śmiercionośne dla tubylczej ludności choroby. Prawdopodobnie śmierć poniosło 2/3 mieszkańców miast pochłoniętych w końcu przez dżunglę i zapomnianych przez ludzkość.

Percy Fewcett i jego niestrudzone poszukiwania zaginionego miasta przeszły do historii. Podróżując rzeką Xingu i przemierzając lasy tropikalne Brazylii kartograf zaginął bez śladu. Co prawda, późniejsze ekspedycje natknęły się na ślady pozostawione przez Brytyjczyka w postaci przedmiotów, np. kompasu lub talerza, niemniej jednak nikt nie wie jak potoczyły się dalej losy Fewcetta’a i jego syna, z którym udał się na wyprawę. Teorii na ten temat powstało wiele, jednak żadnej z nich nie udało się potwierdzić. Nie znaleziono również szczątków podróżników. Oprócz znalezisk archeologicznych, brytyjski pułkownik wyróżnił się obserwacjami, jakich dokonał w czasie wypraw.

Na jednym z wystąpień przyznał, że w 1907 roku zastrzelił anakondę mierzącą ok. 20 metrów długości! Donosił również o innych tajemniczych zwierzętach nieznanych zoologii, takich jak mały, podobny do kota pies o wielkości lisa, którego jak twierdził, widział dwa razy, lub gigantycznego pająka Apazauca, który miał zatruć wielu mieszkańców osad. Naukowcy nieprzychylnie odnieśli się do rewelacyjnych opowieści Fewcett’a, tak jakby towarzyszyli mężczyźnie w podróżach i mieli prawo oceniać wiarygodność wiadomości przekazywanych przez kartografa.

Tak czy inaczej, niepopularny w swoim środowisku Fawcett udowodnił- niebezpośrednio- że jego odkrycia nie były wyimaginowanymi opowieściami. Historia pokazuje, że powinniśmy w bardziej racjonalny i poważny sposób podchodzić do relacji zdawanych przez podróżników, nawet jeżeli wydają się być mało przekonujące i nie zostały one potwierdzone przez grono fotelowych naukowców.

 

 

Opublikowano Inne miejsca świata | 3 Komentarze

Odkrycie komory w Wielkiej Piramidzie oburzyło egiptologów

 

Ostatnie odkrycie nieznanego korytarza w Wielkiej Piramidzie spotkało się z krytyką egiptologów. Znalezisko opisane zostało w piśmie naukowym „Nature”.

Nowe w świecie nauki nie jest mile widziane. Wiadomo o tym nie od dziś. Nawet, jeżeli dane znalezisko zostanie ogłoszone przez naukowców głównego nurtu, nie znaczy, że jest ono akceptowane przez środowisko akademickie. Przykład stanowi niedawne odkrycie nieznanego wcześniej korytarza wewnątrz Wielkiej Piramidy w Gizie.

Według uczonych nadzorujących badania przeprowadzone w ramach projektu ScanPyramids, pomieszczenie może mieć nawet 30 metrów długości i usytuowane jest powyżej Wielkiej Galerii. Podobno łączy on ze sobą Komorę Grobową faraona Chufu. W całej sprawie głos zabrał sam Zahi Hawass, który przewodzi projektowi ScanPyramids. Były minister ds. starożytności ogłosił publicznie, że… żadnego odkrycia nie było.

Według niego, spotkał się on  z innymi naukowcami również zaangażowanymi w prace badawcze projektu, którzy podzielili się własnymi spostrzeżeniami wskazującymi na brak odkrycia. Zdaniem Hawassa budowla pełna jest pustych przestrzeni i wykrycie jednej z nich nie oznacza wcale znalezienia ukrytej komory. W piątkowym oświadczeniu, minister starożytności Mustafa Waziri również skrytykował ogłoszenie.

                                                                                   Zahi Hawass

Ciekawe są słowa ministra, ponieważ zawierają one ukryty, ale jasny przekaz. Wypowiedź Waziriego brzmi następująco:

„Projekt musi postępować w naukowy sposób, czyli według określonych procedur naukowych wymagających wcześniejszych ustaleń i rozmów przed publikacją treści badań”.

Mówiąc innymi słowy, cokolwiek zostanie przedstawione publicznie, musi zostać poddane analizie ludzi wchodzących w skład różnych komisji, rządu, i innych organizacji, kontrolujących np. wersje historyczną starożytnego Egiptu. Nie ważne, czy ludzie ci posiadają badania dotyczące danego zagadnienia, ważne by nowe, kontrowersyjne informacje nie przedostały się zbyt szybko do opinii publicznej, ponieważ taki mechanizm mógłby zachwiać „równowagę” akademickich elit.

Widocznie, badacze, którzy odważyli się przekazać wiadomość o komnacie Wielkiej Piramidy nie zaliczają się do członków „gabinetu cieni” i po prostu powiedzieli, to co uzyskali na drodze własnych badań. Według Kunihiro Morishimy- japońskiego badacza- odkryta przestrzeń nie była znana od co najmniej 4,5 tysiąca lat. Zdaniem Japończyka komora jest kompletnie zamknięta, więc cokolwiek znajduje się w jej wnętrzu nie spotkało człowieka od czasu budowy piramidy.

A zatem potwierdzają się moje słowa napisane przeze mnie w poprzednim artykule na temat odkrycia w Piramidzie. Ludzie kształtujący „prawdy naukowe” i teorie stające się wykładnią, nie akceptują faktycznego stanu rzeczy. W abstrakcie naukowym dotyczący  odkrycia napisano wyraźnie, że do dziś nie wiemy jak zbudowano Wielką Piramidę, a wykryta przestrzeń nie jest wcale przypadkową dziurą pomiędzy blokami skalnymi, tylko nigdy wcześniej niezarejestrowanym pomieszczeniem. Jeżeli kiedyś dojdzie do  zmiany oficjalnych teorii dotyczących powstania cywilizacji na Ziemi i ludzkości, będzie to znak, że pokolenie starych wyjadaczy dzierżących w ręku władzę nad nauką właśnie się skończyło.

 

 

 

Źródła:

phys.org

https://www.nature.com/articles/nature24647

 

Opublikowano Starożytny Egipt | Dodaj komentarz

Mumie z Nazca to nie żart. Kolejne głosy naukowców

 

Mumie z Nazca, to ostatnio bardzo głośny temat w środowiskach alternatywnych. Okazuje się, że w sprawie niezidentyfikowanych istot głos zabrali kolejni naukowcy, którzy przebadali ciała. 

Początkowo myślano, że mumie są tworem sztucznym, wykonanym przez człowieka w celu dezinformacji opinii publicznej. Badania przeprowadzone przez laboratorium BioTecMol wykazały jednak coś zupełnie innego. Zdaniem doświadczonych naukowców zajmujących się biologią, genetyką i anatomią człowieka mumie są rzeczywistymi bytami, a ich pochodzenie jest nam kompletnie nieznane. Oznacza to, że istoty z Peru żyjące kilkaset lat temu mogły nie pochodzić bezpośrednio z Ziemi i mieć związek z istotami pozaziemskimi. Istota, która w największym stopniu przypomina człowieka charakteryzuje się przede wszystkim znacznie większą głową, szerszymi oczami, mniejszym nosem, brakiem uszu, a także mniejszą ilością żeber oraz trójpalczastą dłonią.

Obecnie szczątkom przyjrzał się Dr. Jose Benitez- lekarz medycyny sądowej- należący do zespołu badawczego zajmującego się studiowaniem znalezionych mumii. Jest on drugim badaczem, po Edsonie Vivanco, który zaryzykował własną reputację, by oficjalnie ogłosić, że mumie mogą być szczątkami obcych lub zupełnie nieznanego gatunku pochodzącego z Ziemi. Benitez stwierdził jednoznacznie, że odkryta mumia istoty na pewno posiada serię anomalii. Naukowiec zwrócił uwagę między innymi na strukturę kości, która według jego wiedzy jest szersza. Co więcej, Benitez potwierdził, że liczba palców u rąk i u nóg również stanowi bardzo dziwną sytuację, ponieważ nie znamy istoty podobnej do człowieka, której kończyny dolne i górne mają po trzy palce. Ponadto, pomiędzy szkieletem ludzkim, a tym z Nazca zachodzą rozbieżności w liczbie stawów. Co ciekawe, biały proszek pokrywający mumie, to ziemia okrzemkowa mająca właściwości wysuszające, odwadniające, konserwujące tkankę i odstraszające owady.

Z obserwacji Beniteza wynika, że rozmiary głowy badanej mumii są znacznie większe, niż u człowieka, oczy są szersze i co ważne nie stwierdzono istnienia uszu. Procesy odwadniające zachodziły szybciej ze względu na mniejszą liczbę kręgów, co pozwoliło na przyspieszoną mumifikację zwłok. Benitez przyznał, że mumia z Nazca jest niezwykła, ponieważ z jednej strony pod względem organicznym jest podobna do człowieka, ale z drugiej strony posiada cechy kompletnie inne, dotąd niespotykane u ludzi.

Benitez podkreślił, że potrzebne są dalsze studia, by ostatecznie ustalić pochodzenie mumii z Nazca. Podkreślmy, że badacz nie przyjrzał się pozostałym mumią, które posiadają zarówno cechy gadzie (znosiły jaja), jak i ludzkie. Cała sprawa rysuje się więc bardzo ciekawie i tylko czas pokaże jak się zakończy. Mam wrażenie, że nauka nie chce zaakceptować prawdy na temat znalezisk peruwiańskich badaczy i przypadek mumii z Nazca należy do bardzo niepożądanego tematu wśród akademików. Badania nad istotami wciąż trwają…

 

 

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Nieznany korytarz Wielkiej Piramidy odnaleziony

 

Najnowsze ustalenia naukowców wskazują, że w Wielkiej Piramidzie znajduje się nieznane dotąd pomieszczenie. Informację podali badacze pracujący w ramach projektu „Scan Pyramids”.

W październiku 2015 roku wystartował pionierski projekt badawczy, którego celem było nieinwazyjne przebadanie między innymi Wielkiej Piramidy w Gizie i sprawdzenie, czy w jej wnętrzu znajdują się nieznane komory lub pomieszczenia. Okazuje się, że to, co dla większości naukowców akademickich wydawało się mrzonką stało się rzeczywistością, ponieważ technologia skanująca budowlę egipską faktycznie wykryła puste przestrzenie w środku starożytnego arcydzieła budowlanego.

                     Nowo odkryty korytarz znajduje się bad Wielką Galerią.

Wykryta powierzchnia jest wielkości Wielkiej Galerii, której długość wynosi 47 metrów, wysokość 8 metrów, a objętość 600 metrów sześciennych. Zatem nie mówimy tutaj o jakimś małym pomieszczeniu, ale o pokaźnych rozmiarach korytarzu. Ustalono, że minimalna długość odkrytej przestrzeni ma 30 metrów długości i położona jest 50-70 metrów nad ziemią. Informacje dotyczące jej konkretnej charakterystyki są już mniej pewne, bo nie wiadomo dokładnie jakie jest położenie korytarza ( poziome bądź skośne), natomiast potwierdzono, że przekrój korytarza jest podobny do przekroju Wielkiej Galerii.

                   Wielka Galeria Piramidy

Nowo dokonane odkrycia okrzyknięto największym znaleziskiem wewnątrz Piramidy od XIX wieku. Od 2015 w prace badawcze w Gizie zaangażowani byli uczeni z całego świata, w tym z Japonii, Francji, a także specjaliści z Egipskiego Ministerstwa Starożytności, Uniwersytetu w Kairze i organizacji non-profit o nazwie HIP ( Heritage Innovation Preservation Insitute) zajmującej się ochroną dziedzictwa narodowego, która bardzo intensywnie uczestniczyła w projekcie skanowania egipskich piramid.

Na temat projektu „Scan Pyramids”, jego celów oraz wykorzystywanej technologii pisałem już wcześniej, jednak zastanówmy się teraz przez chwilę nad samym odkryciem. Zwykle bywa przecież tak, że na temat znalezisk zmieniający dotychczasowy porządek rzeczy w nauce nie mówi się nic. Kto czytał na portalach internetowych głównego nurtu o mumiach z Nazca, śladach człowieka sprzed 6 milionów lat, albo innych wywracających do góry nogami odkryciach? Okazuje się, że na temat powyższych kwestii panuje raczej cisza. Zarówno zdecydowana większość naukowców jak i „dziennikarzy” ( czytaj dezinformatorów) woli pomijać wspomniane tematy, natomiast odkrycie nieznanego korytarza w Wielkiej Piramidy ogłosili chyba już wszyscy. Oczywiście w pewnym sensie dla mediów głównego nurtu taka informacja stanowi szansę na zwiększenie popularności, ponieważ o piramidach w Gizie wie prawdopodobnie każdy średnio inteligentny człowiek, natomiast ciekawiej rysuje się zainteresowanie całą sprawę akademików.

Nie owijając w bawełnę napiszę wprost. Dla mnie odkrycie dokonane w Wielkiej Piramidzie, to tylko niewielka część prawdy o kompleksie w Gizie. Wbrew pozorom, gdyby dobrze zastanowić się nad tym, co wykazały wyniki badań akademików, okazało by się, że w sumie nieznany korytarz Piramidy jest dosyć wygodnym zagadnieniem mogącym dodatkowo uciszyć pozostałe niewiadome odnoszące się do tajemnic naszych przodków sprzed tysięcy lat. Dlaczego? A cóż odkrywczego można powiedzieć o świeżym znalezisku? W sumie nic, żadnych bliższych szczegółów, tzn. co znajduje się w korytarzu, czemu służył, jakie jest jego położenie względem innym komór… Masa niewiadomych. Mogę się założyć, że dalsze prace i próba odpowiedzi na wyżej postawione pytania nie będą tak szybko publikowane, ani ogłaszane. Ludzie, którzy kontrolują przepływ informacji na naszej planecie mają jedną podstawową zasadę. Chodzi o to, by podawać takie wiadomości, które są bezpieczne dla oficjalnej teorii. Dlaczego nie mówi się, że do budowy piramidy użyto wapienia nie pochodzącego z pobliskiego kamieniołomu, albo czemu panuje cisza na temat trójkątnych konstrukcji wbudowanych w mury Piramidy stanowiące pierwotne wejścia do budowli? Ponieważ są to kwestie bardzo problematyczne dla establishmentu naukowego stawiające zbyt wiele znaków zapytania nad przyjętymi teoriami. Naukowców głoszących niewygodne tezy wyrzuca się z pracy i nie dopuszcza do głosu w środowisku akademickim.

Podsumowując. Jeżeli publicznie ogłoszono wyniki niedawno przeprowadzonych badań nad Wielką Piramidą, to, że najprawdopodobniej, to co jest najważniejsze skrzętnie zatajono. Co wiedzą ludzie zasiadający na czubku piramidy władzy i jakie sekrety kryją starożytne kompleksy świątyń i piramid wciąż pozostaje niewiadomą.

Opublikowano Starożytny Egipt | 1 komentarz

Zagadka świątyni Ain Dara. Dowód na istnienie gigantów?

 

Świat starożytny, to okres pełen tajemnic i niezgłębionych dociekań poszukiwaczy prawdy. Miejscem niewątpliwie pobudzającym wyobraźnię jest Ain Dara w Syrii.

Ain Dara, to stanowisko archeologiczne zlokalizowane w północno- zachodnim mieście Aleppo znajdującym się w Syrii. Bogactwo kulturowe tego miejsca odkryto w 1955 roku. Właśnie wtedy oczom archeologów ukazał się potężny, wykonany z twardej skały bazaltowej lew. Przypadkowe w sumie odkrycie doprowadziło do poszerzenia wiedzy na temat Ain Dara w kolejnych latach. Badania przyniosły niezwykłe efekty, ponieważ odnotowano istnienie ruin świątyni oraz śladów stóp wyglądających na ludzkie, ale zupełnie niepasujące do człowieka! Zacznijmy jednak po kolei. Zdaniem naukowców budowla Ain Dara powstała w II tysiącleciu p.n.e. za czasów Syro-Hetytów, czyli ludów Afryki Północnej używających języków: fenickiego, aramejskiego i luwijskiego.

 

Sama świątynia, to dziś kompletne szczątki. Na swoim miejscu zachowały się jedynie pojedyncze kamienie, jednak rzeczą znacznie bardziej interesującą są odciski stóp utrwalone u wejścia do dawnej budowli w piaskowym bloku kamiennym. Świątynia o wymiarach 30 x 30 metrów i skierowana na południowy wschód stała na wysokiej na 60 centymetrów platformie składającej się z gruzu i piaskowca, wyłożona na dodatek granitowymi blokami skalnymi, w których wyrzeźbiono postacie lwów, sfinksów i innych mitycznych bestii. Monumentalne schody po obu stronach posiadają sylwetki sfinksów i dwóch lwów prowadzą na portyk świątynny.

Następnie droga prowadziła do kolejnych, następujących po sobie pomieszczeniach o różnych wymiarach, co widać na poniższym planie świątyni. No końcu korytarza mieściła się komnata przeznaczona do celów religijnych. Niegdyś budowla pokryta była rzędami bazaltowych reliefów przedstawiające mitologiczne postacie, w tym bogów.

Cechą charakterystyczną świątyni nie są jej elementy architektoniczne, ale element spójny z podaniami naszych przodów, który w ogóle nie pasuje do wiedzy akademickiej dotyczącej ewolucji człowieka. Na kamiennej podłodze budowli znajduje się ogromny odcisk stopy nieznanego pochodzenia. Jedną parę odcisków spotykamy na portyku, a kolejne dwa na progu głównego korytarza. Dystans pomiędzy dwoma pojedynczymi odciskami stóp wynosi około 9 metrów (widać to dobrze na powyższym planie świątyni). Gdyby założyć, że odciski należały do jednej osoby, okazało by się, że posiadaczem tak długiego kroku byłby ktoś o wysokości 19 metrów! Oczywiście nie rozpatruję takiej możliwości na poważnie, jednak sam fakt istnienia tak dużych odcisków stóp jest zastanawiający. Być może należał on do twórców świątyni, którzy opuścili tereny dzisiejszej Syrii dawno temu, w czasach przed historycznych, gdy na Ziemi istniały zaawansowane cywilizacje zniszczone przez kataklizm sprzed 13 000 lat. W mitologii różnych ludów często wspominane są istoty nazywane mianem gigantów, które wyróżniały się swoim wzrostem wśród ludzi. Przykładem może być Gilgamesz przedstawiony jako osoba o wzroście dochodzącym do 6 metrów! Dzisiaj jego wizerunek można podziwiać w Muzeum Pergamońskim w Berlinie, gdzie trzyma pod pachą dorosłego lwa.

 

   Gilgamesz

 

W środowisku akademickim nie bierze się na poważnie teorii istnienia w przeszłości gigantów. Mówi się o symbolicznym znaczeniu odcisków z Syrii pełniących odniesienie do bogów starożytnych. Odciśnięte stopy mierzą metr długości i na pewno nie należą do znanych organizmów żyjących na Ziemi. Problem z odczytaniem historii ludzkości polega w głównej mierze na braku wystarczających źródeł potwierdzających jednoznacznie konkretną wersję historyczną.

Musimy więc oprzeć się na materiałach, które posiadamy obecnie, i które w sumie głoszą podobne treści wskazujące na to, że w odległej przeszłości na Ziemię zstąpili niebiańscy bogowie (istoty pozaziemskie) wpływające na przestrzeni tysiącleci na rozwój wypadków na Niebieskiej Planecie. Według licznych podań „bogowie” i „pół-bogowie” byli rosłymi bytami znacznie przewyższającymi ludzi. Jest obraz widzenia świata ludów starożytnych, opisujących czasy, w których żyli, dlaczego mieliby więc zmyślać niestworzone historie? Taki pogląd jest bardzo prosty, nie stwarzający kontrowersji, ale też nie zgłębiający wiedzy starożytnych, ponieważ już na samym początku odrzucono znaczący fragment zapomnianego świata sprzed tysięcy lat.

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz