Zadziwiające podobieństwa pomiędzy starożytnymi kulturami

 

Nie ulega wątpliwościom, że dawne kultury były ze sobą połączone. Ciekawostką jest fakt, że podobieństw można doszukać się w nawet bardzo oddalonych od siebie folklorach.

Świat starożytny pełen jest nierozwiązanych tajemnic. Związki zachodzące pomiędzy poszczególnymi kulturami sprzed tysięcy lat należy do jednego z najciekawszych tematów. Przenikanie się folklorów charakterystycznych dla konkretnych ludów żyjących na danym kontynencie nie jest jeszcze czymś niezwykłym. Ludzie od najdawniejszych lat nieustannie migrowali w poszukiwaniu lepszego miejsca na egzystencję. Często pokonywali ogromne odległości przenosząc na nowe ziemie własne zwyczaje, religię, a także organizację społeczną. Nie ma tej praktyce niczego dziwnego, ani tym bardziej zadziwiającego. Tego typu praktyki są jak najbardziej zrozumiałe, nie budzące kontrowersji. Przyglądając się jednak odpowiednim cywilizacjom starożytnym dochodzimy do niesamowitych wniosków, opartych właśnie na analizie pomiędzy ich kulturami!

Na czym polega ten fenomen? Otóż wyobraźmy sobie prymitywne plemiona koczownicze, które z czasem zamieniły wędrowny tryb życia na osiadły. Ludzie w coraz większym stopniu uczą się pozyskiwać żywność z uprawy ziemi, roślin i hodowli zwierząt. Co więcej, rosną kwalifikacje zawodowe miejscowej ludności: rozwija się budownictwo, architektura, medycyna, metalurgia i różnego rodzaju rzemieślnictwo. Co jednak myśleć w sytuacji, w której zachodzi ewidentne podobieństwo pomiędzy kulturami odległymi od siebie o tysiące kilometrów, których twórcy zasiedlają dwa inne kontynenty oddzielone od siebie oceanem? Według oficjalnej nauki przemieszczanie się starożytnej, a tym bardziej prehistorycznej ludności na tak dużą skalę jest rzeczą niemożliwą.

Naukowcy starają się nie zauważać związków np. pomiędzy cywilizacjami rozkwitającymi w Egipcie i Ameryce Południowej/Centralnej lub np. kulturą ludności zasiedlających niegdyś wyspy Pacyfiku, choćby Nową Zelandię? Obraz cywilizacji istniejących w bardzo odległych czasach komunikujących się ze sobą w sposób globalny wykracza poza wyobrażenie akademickich badaczy. Fakty są jednak przytłaczające i zupełnie nie pokrywają się z teoriami naukowymi akceptowanymi w środowisku naukowym.

Żeby nie być gołosłownym przytoczę kilka przykładów na związek pomiędzy istniejącymi od siebie niezależnie kulturami: Olmeków, Azteków, Egipcjan i Nowo Zelandczyków. Jak się okazuje członkowie tych kultur przedstawiali w niemal identyczny sposób swoich bogów.

Olmecka stela „La Venta 19” przedstawia najwcześniejszą reprezentację boga pierzastego węża w Mezoameryce. Bóstwo znano w starożytnych kulturach Meksyku jako Kukulkan lub Quetzalcoatl. Mówi się, że ten Bóg przybył z niebios i przyniósł wielką wiedzę starożytnym kulturom. La Venta to starożytne stanowisko archeologiczne, które należało do starożytnej cywilizacji Olmeków. Co ciekawe, Olmekowie byli jedną z pierwszych cywilizacji, która miała się rozwinąć w obu Amerykach. Stela oferuje ciekawą reprezentację upierzonego węża: postać humanoidalną siedzącą w jakimś „pojeździe” lub „krześle”, jak gdyby manipulowała urządzeniem technicznym.

Podobną sylwetkę człowieka (?) znajdujemy również wśród innych kultur.

Według legendy Maorysów- mieszkańców Nowej Zelandii- ich bóg Pourangahua poleciał swoim magicznym „ptakiem” z legendarnej Hawaiki do Nowej Zelandii. Co ciekawe, według legendy, ten pradawny bóg przybył z nieba, lecąc „srebrnym ptaszkiem”.W rzeczywistości, jeśli spojrzymy na jedną z najstarszych modlitw Maorysów, znajdziemy jej przypisanie do boga Pourangahua:

„Przychodzę, a nieznana ziemia leży pod moimi stopami. Przychodzę i nowe niebo obraca się przede mną. Przychodzę na tę ziemię i jest to spokojne miejsce odpoczynku dla mnie. O duchu planet! Obcy pokornie ofiaruje ci serce jako pokarm”.

W Egipcie również znajdujemy związek: tajemniczą reprezentację starożytnego egipskiego boga Hapi. Określany jako „ojciec bogów”, Hapi był bogiem rocznej powodzi Nilu w starożytnej egipskiej religii. Symbolizował on płodność i przywdziewano go zazwyczaj w niebieską lub zieloną skórę, która według uczonych reprezentuje wodę. Spójrzmy na powyższe zdjęcie. Po raz kolejny mamy dziwne podobieństwo do pierzastego węża w Mezoameryki i boga Pourangahua.

Wracamy do współczesnego Meksyku, gdzie znajdujemy kolejną ciekawą reprezentację króla Pakala. Sarkofag króla K’inich Janaab ‚Pakala jest jednym z najczęściej poruszanych tematów, jeśli chodzi o starożytną teorię obcych. Sarkofagowe wieko tego wielkiego władcy Majów zawiera liczne niewytłumaczalne przedstawienia. Widzimy króla Pakala w czymś, co przypomina statek kosmiczny podczas startu, a w jego ręce znajdują się przyrządy technicznie, którymi posługuję się całkiem sprawnie. Stopa króla jest umieszczona na pedale, podczas gdy on sam wydaje się oddychać przez aparat oddechowy.

W każdym zaprezentowanym powyżej przykładzie wyraźnie widać pewien niezidentyfikowany obiekt latający, którym posługiwali się starożytni bogowie. Być może więc naszym przodkom chodziło o zilustrowanie pojazdów pozaziemskich używanych przez istoty przybyłe kiedyś na Ziemię. Teoria ta ma bardzo mocne podstawy, ponieważ nawet sami tubylcy mówili o bogach przybyłych z nieba na nieznanych im środkach transportu, które nazywali np. mianem ptaków. 

 

 

Reklamy
Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

W Gwatemali odnaleziono nieznane miasta Majów

Dzięki najnowocześniejszej technologii dokonano niezwykłego odkrycia. Okazało się, że gęsta dżungla w Gwatemali skrywa w sobie ruiny miast Majów. Znalezisko znacząco wpływa na obraz cywilizacji majańskiej sprzed kilku tysięcy lat.

Wydawało by się, że miasta Majów są dobrze znane archeologom tymczasem sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Niedawno grupa badawcza zidentyfikowała ponad 60 000 domów, pałaców i innych ludzkich siedzib należących do Majów. Zabudowania były  dotychczas nieuchwytne dla badaczy, ponieważ znajdowały się w gąszczu nieprzebytej dżungli północnej Gwatemali.

Odkrycie stało się możliwe dzięki technologii „Lidar” umożliwiającej naukowcom usunięcie cyfrowo drzew ze zdjęć powietrznych. Na drodze analizy fotografii okazało się, że miasta Majów były znacznie bardziej kompleksowe i połączone ze sobą, niż myślano wcześniej.

                          Cywilizacja Majów uznawana jest za jedną z najbardziej wyrafinowanych kultur świata starożytnego

Badacze przeskanowali ponad 2000 km kwadratowych Rezerwatu Biosfery Majów w Gwatemali uzyskując największą ilość danych zebranych przez Lidar do tej pory. Oprócz setek wcześniej nieznanych struktur, obrazy dostarczone przez skan LiDAR pokazują sieci „autostrad” łączące centra miejskie, kamieniołomy i złożone systemy nawadniające, a także tarasy rolnicze, które umożliwiły starożytnym Majom karmienie setek pracowników odpowiedzialnych za budowę wielkich miast. które zostały już odkryte. Co ciekawe, według oficjalnej nauki Majowie nie znali koła i zwierząt jucznych, ale była to cywilizacja określona przez archeologa Marcello Canuto: „zdolna przenosić góry”.

Myśląc logicznie, nie wyobrażam sobie cywilizacji będącej na bardzo wysokim stadium rozwoju, która nie znała podstawowych narzędzi służących rozwojowi cywilizacyjnemu. Wszystko wskazuje wiec na to, że Majowie nie byli twórcami cywilizacji, lecz jej spadkobiercami.  

Według najnowszych informacji przebadany teren zamieszkiwało od 10 do 15 milionów ludzi, co jeszcze niedawno było czymś zupełnie niemożliwym- przynajmniej według naukowców. Do najbardziej zaskakujących odkryć należy wszechobecność murów obronnych, wałów, tarasów i wielu fortec.„Wojna miała miejsce nie tylko pod koniec cywilizacji. Prowadzono je na dużą skalę i systematycznie  powiedział archeolog Thomas Garrison. Nowe śledztwo ujawniło również tysiące dołów wykopanych przez rabusiów.”Wiele z tych nowych stron jest dla nas nowością, ale nie są one nowością dla rabusiów” – powiedziała Marianne Hernández, prezes PACUNAM Foundation, organizacji non-profit z Gwatemali, która promuje badania naukowe, zrównoważony rozwój i zachowanie dziedzictwa kulturowego.

Degradacja środowiska to kolejna kwestia. Gwatemala traci rocznie ponad 10 procent swoich lasów, a utrata siedlisk przyśpieszyła wzdłuż granicy z Meksykiem do nielegalnego palenia i wylesiania gruntów dla rolnictwa i osiedli ludzkich.

Wygląda więc na to, że w dawnych czasach na Ziemi istniały cywilizacje o potężnym zasięgu i wiele wskazuje, iż nasi przodkowie musieli odziedziczyć osiągnięcia cywilizacyjne pozostawione przez nieznanych mieszkańców naszej planety. Wydaje się bowiem mało prawdopodobne, by prości Indianie Ameryki Centralnej byli zdolni do stworzenia czegoś, co przekraczało ich możliwości.

 

 


Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: Zaginiony ląd Mu. Wyspa Wielkanocna

Zaginiony ląd Mu znajdował się niegdyś na Oceanie Spokojnym. Dowody archeologiczne i teksty pozostawione przez ludzi zamieszkujący w dawnych czasach Pacyfik nie pozostawiają nam złudzeń. Przed tysiącami lat na Ziemi istniała bardzo zaawansowana technologicznie kultura. Obecnie po prehistorycznej potędze pozostały ruiny i inne ślady w postaci np. różnych form pism świadczących o Mu/Lemurii. 

Miejscem niezwykłym, będącym częścią Mu jest Wyspa Wielkanocna. Wyspa przyciąga swoim bogactwem kulturalnym i licznymi zabytkami. Posągi moai, platformy ahu i pismo rongo – rongo należą do największych zagadek Rapa Nui.

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Największe podwodne stanowisko archeologiczne świata

W Meksyku odkryto podwodną jaskinię, w której znaleziono szczątki Majów oraz obiekty należące do ich kultury. Już dzisiaj wiadomo, że jest to największe podwodne stanowisko archeologiczne na kuli ziemskiej.

Najbardziej rozwinięty system zatopionych jaskiń odnaleziono w Tulum, na półwyspie Jukatan. Naukowcy należący do projektu Mayan Great Aquifer (w tłumaczeniu na polski nazwa brzmi bardzo dziwacznie: Majańska Wielka Warstwa Wodonośna) dowiedli, że system jaskiń Sac Actún i Dos Ojos są ze sobą połączone, co otworzyło nowy korytarz w podziemnym labiryncie o długości 347 kilometrów długości. Wkrótce oczom nurków ukazały się namacalne świadectwa archeologiczne pozostawione przez Majów oraz szczątki wymarłych zwierząt. Odkrycia dokonano 10 stycznia 2018 roku.

Guillermo de Anda, specjalista Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) oraz dyrektor badań wypowiedział się na temat odkrycia w następujący sposób: „ten ogromny system jaskiń przedstawia najważniejsze zatopione stanowisko archeologiczne na świecie”.

Naukowcy odkryli szczątki naczyń Majów i przedmioty, których wiek sięga czasów kolonialnych i odnoszą się do rytuałów  pogrzebowych lub ofiarnych. Były tam także szczątki ludzkie i duża liczba zwierząt, takich jak gigantyczne leniwce, niedźwiedzie, tygrysy i prehistoryczne konie. Według De Andy: „To tunel czasowy, który przenosi nas w czasy odległe, mające miejsce 12.000 – 10.000 lat temu. Trudny dostęp do cenotów (czyli naturalne doły, zatoki czy oczka wody) pomógł w zachowaniu materiałów archeologicznych w optymalnych warunkach, bez zmian i zużycia przez kontakt z ludźmi”.

Naukowcy z Great Maya Aquifer potrzebowali dziesięciu miesięcy, aby rozszyfrować związek pomiędzy dwoma zalanymi systemami jaskiń. Prace rozpoczęły się w marcu ubiegłego roku. Niektórzy członkowie zespołu, tacy jak główny nurek Robert Schmittner, spędzili ponad 20 lat przeszukując podwodne pieczary i 14 lat szukając połączenia między wielkimi jaskiniami.

„To było jak chodzenie po żyłach ciała, labirynty ścieżek, które się łączyły i oddzielały. Musieliśmy być bardzo ostrożni. W niektórych przypadkach podwodne kanały miały tylko jeden metr głębokości, ale były również głębsze części, sięgające 120 metrów pod ziemią”.

Pomimo tego odkrycia naukowcy kontynuują badanie połączeń Sac Actún z dwoma innymi systemami podziemnych jaskiń.

Szacuje się, że tylko na północy Quintana Roo, na półwyspie Jukatan, znajduje się 1400 podziemnych kilometrów słodkiej wody, rozłożonych na 358 systemów, według badań speleologicznych w południowym Meksyku. Kolejne kroki to analiza wód podziemnych i badanie różnorodności, a także przyjęcie środków mających na celu ochronę tego miejsca.

Opublikowano Bez kategorii, Inne miejsca świata | 1 komentarz

W poszukiwaniu tajemnic Wielkiej Piramidy. Nowe badania nieznanej komory

 

Czyżby tajemnica Wielkiej Piramidy doczekała się wkrótce rozwiązania? Naukowcy planują odkryć, co kryje się w nieznanym pomieszczeniu budowli.

Zanim w ogóle zaczniemy zastanawiać się nad tym, co może kryć się w niedawno zlokalizowanej komorze wewnątrz Wielkiej Piramidy w Gizie, należy wspomnieć otwarcie o istotnej kwestii. Otóż w ostatnim czasie domysłów na temat możliwych „skarbów” znajdujących się w komnacie  pojawiło się tyle, że trudno zorientować się w sytuacji. Zupełnie niepotrzebnie ostrzymy sobie zęby na odnalezienie czegoś niezwykłego, co wywróciłoby do góry nogami spojrzenie akademickiej egiptologii na temat historii starożytnego Egiptu.

Osobiście chciałbym, aby faktycznie w niedostępnym od kilku tysięcy lat pomieszczeniu nasi przodkowie (być może jeszcze ci z Atlantydy) ukryli coś, o czym nawet filozofom się nie śniło, ale… spokojnie. Nie ma sensu żyć przypuszczeniami i lepiej poczekać, aż badacze zbadają komorę najnowocześniejszą obecnie technologią. Przypomnijmy, że w Listopadzie 2017 roku uczeni pracujący w ramach projektu „ScanPyramid” ogłosili wykrycie dwóch wcześniej nieznanych pustych przestrzeni w środku Wielkiej Piramidy.

Największa z nich ( o której zresztą piszę) ma 30 metrów długości i jest zlokalizowana ponad Wielką Galerią. Drugie zaś pomieszczenie jest dużo mniejsze, znajduje się za północną ścianą Piramidy, a jej wymiary są bliżej nieznane.

Obecnie trwają prace nad poszerzeniem badań nad pierwszą z wymienionych u góry komór. Naukowcy planują przeprowadzenie dalszych badań z wykorzystaniem rejestratorów muonów, czyli cząstek elementarnych, co doprowadzi do jeszcze dokładniejszego prześwietlenia wnętrzności Wielkiej Piramidy. Dodatkowo badacze wyślą mini roboty, które „zobaczą” za pomocą kamer wysokiej rozdzielczości, co właściwie skrywa komnata i jaki jest dokładnie jej kształt. Za tą część badań odpowiedzialni są z kolei profesorowie z French National Institute for Applied Mathematics and Computer Science, którym przewodzi Jean-Baptiste Mouret.

Według Moureta, jego zespół wykona mały otwór w ścianie budowli o obwodzie 3,8 centymetra, by przebić się i wdrożyć roboty do zagłębienia. Będzie to zatem inwazyjny sposób badania monumentu. Jak powiedział Mouret:

Najpierw dokonamy rekonesansu, w tym celu wyślemy robota w postaci tuby z panoramiczną kamerą i światłami. Celem jest zbadanie, co znajduje się po drugiej stronie ściany i uzyskanie obrazów o wysokiej rozdzielczości. Jeśli po drugiej stronie jest coś obiecującego, wyodrębnimy robota rozpoznawczego i wstawimy robota eksploracyjnego, dla którego projektujemy nadmuchiwany sterowiec sprężany podczas wkładania i pompowany zdalnie po wejściu do komory. Sterowiec pozwoli robotowi latać i robić zdjęcia szybciej i sprawniej, bez konieczności poruszania się po ziemi”.

Wszystko brzmi zachęcająco i obiecując, jednak prace nad wdrożeniem robotów do pracy potrwają przynajmniej jeden rok. Przyczyną jest zbyt mała wiedza na temat wymiarów komory i jej dokładnego położenia. Oczywiście na prace musi wyrazić zgodę egipskie Ministerstwo Starożytności znane z niechęci do wnikliwych badań nad ruinami cywilizacji Egiptu sprzed kilku tysięcy lat.

Pewien naukowiec z Włoch sugerował niedawno, że wewnątrz komory może znajdować się tron wykonany z pozaziemskiego materiału- żelaza meteorytowego. W tekstach staroegipskich napisano, że faraon przed dotarciem do gwiazd północy, przejdzie przez bramę niebios i zasiądzie na swoim żelaznym tronie. Być może archeoastronom Giulio Magli- bo o nim mowa- ma rację, jednak jak już zaznaczyłem na początku artykułu: nie ma sensu snuć przypuszczeń. Kto wie, czy przypadkiem ludzie stojący na czubku piramidy władzy już dzisiaj nie wiedzą o zawartości odnalezionej komory? Może to wszystko już jest rozstrzygnięte, lecz ostrożnie tuszowane, by zwrócić uwagę ludzi na mało istotne działania mające w tej chwili miejsce. Nie ulega wątpliwości, że poznanie prawdy na temat przeszłości cywilizacji na Ziemi zmieniło by doszczętnie wersję historyczną przyjętą przez uniwersytety i szkoły, a to dla świata nauki byłoby niczym rewolucja i ewolucja zarazem.

Pytanie do rozstrzygnięcia pozostaje więc jedno: czy ludzie odpowiadający za przekazywanie wiedzy przyszłym autorytetom naukowym są gotowi na przyjęcie do          wiadomości treści dotychczas przez nich nie akceptowanych, czy też wolą pozostać przy bezpiecznych, wygodnych i utartych schematach opracowanych kilkadziesiąt lat temu.

 

 

 

 

 

 
Opublikowano Starożytny Egipt | Dodaj komentarz

Woda na Marsie- to już fakt

Do tej pory były same hipotezy i domysły, ale teraz to już fakt. Na Marsie istnieje woda w stanie ciekłym i stałym. 

Kilka ostatnich lat zaowocowało wieloma odkryciami na Czerwonej Planecie i co raz więcej dowodów wskazuje, że dawniej Mars stanowił kwitnącą życiem planetę Układu Słonecznego.

Tego zaskakującego odkrycia dokonano w 2015 roku dzięki obserwacjom prowadzonym z sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO), która od 9 lat krąży po orbicie Marsa. Na pokładzie sondy znajduje się HiRISE, czyli  teleskop o półmetrowym zwierciadle. Poprzez niego możliwa jest obserwacja powierzchni Marsa. Podkreślmy, że urządzenie widzi obiekty o wielkości jednego metra!

Teleskop sfotografował zastanawiające zjawisko, a mianowicie pojawiające się i zmieniające smugi utworzone przez… spływające wodę. Wydawało się, że możliwość istnienia na Marsie wody w stanie ciekłym, to bajka, która jednak… okazała się prawdziwa. Chociaż na opisywanej planecie średnia temperatura powierzchni to -63° C i woda nie powinna pojawiać się tam w stanie ciekłym, to istnieje pewien szczegół, dzięki któremu ciecz nie zamarza.

Badania prowadzone dzięki MRO pokazały, że ślady spływającej substancji zawierają duże pokłady soli, co wykazano już wcześniej, o czym z resztą pisałem tutaj: https://lukaszkulak92.wordpress.com/2015/07/04/odkrywanie-marsa-cz-2/

Analiza spektroskopowa wykazała, że okresowo, podczas lata, sól ta nawilżana jest przez wodę. Dzieje się tak wtedy, gdy temperatura przekracza -23° C. Substancje wykryte na Marsie mogą sprawić, że woda zmieni formę skupienia przy -70° C.

Smugi pozostawione przez spływającą wodę odkryto w wielu miejscach na powierzchni Marsa. Dużo dowodów znaleziono w okolicy krateru Hale, ale też niedaleko miejsca lądowania łazika Curiosity. Zwykle takie ślady mają 4-5 metrów szerokości i kilkaset długości.

Co więcej, niedawno odnaleziono ogromne pokładu wody w postaci lodu. Shane Byrne, członek Laboratorium Księżycowego i Planetarnego Uniwersytetu w Arizonie (USA) i jeden z autorów badań, potwierdziła, że „w zasadzie przyszli kosmiczni astronauci marsjańscy mogliby tam pojechać z wiadrem i łopatą i zdobyć całą wodę, której potrzebują”.

            Na zdjęciu widać podziemne pokłady lodu zgromadzone w marsjańskich klifach

Odkrycia wskazuj, żeą istnieją duże podziemne pokłady lodu zakopane na głębokości jednego lub dwóch metrów w zaskakująco niskich szerokościach geograficznych. Ponadto, eksperci uważają, że lód na Marsie powstał dosyć niedawno. Według ekspertów miejsca występowania lodu wydają się gładkie na powierzchni i nie są pokryte kraterami.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Czerwona Planeta jest miejscem słabo nadającym się do kolonizacji, nie wspominając o możliwości występowania wody i organizmów żywych. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Naukowcy otwarcie mówią o sprawach będących dotychczas tematem tabu. Czyżby w niedługim okresie czasu nastąpiło oczekiwane „ujawnienie”? Wiele informacji i zdjęć wskazuje, że niegdyś na Marsie istniała cywilizacja, której ślady są jednak wciąż kwestionowane i utajniane. W końcu jednak wciąż pompowana bańka musi pęknąć. Pytanie tylko kiedy i w jakich okolicznościach?

 

 

Opublikowano Kosmos | Dodaj komentarz

Starożytni astronomowie wypatrzyli bardzo odległą gwiazdę

 

Nasi starożytni przodkowie byli doskonałymi astronomami. Egiptolodzy ustalili, że Egipcjanie kilka tysięcy lat temu potrafili zlokalizować gwiazdę znajdującą się w bardzo odległych od Ziemi rejonach przestrzeni kosmicznej.

Okazuje się, że bez użycia teleskopu dawni mieszkańcy Egiptu byli zdolni do odnalezienia gwiazdy odległej od Niebieskiej Planety o 92 lata świetlne! Zakładając, że starożytni Egipcjanie nie dysponowali żadnymi specjalistycznymi przyrządami astronomicznymi dokonanie naszych przodków jest wręcz niewiarygodne.

Naukowcy z Uniwersytetu w Helsinkach ustalili na podstawie papirusu, że obiektem obserwacji sprzed 3 000 lat była gwiazda Algol znajdująca się w konstelacji Perseusza. Badacze dopiero teraz zrozumieli jak wielką wagę przywiązywano do tego ciała niebieskiego. Odnaleziono bowiem związek pomiędzy starożytnym kalendarzem z Kairu i ruchem gwiazdy podwójnej-układ dwóch gwiazd leżących (optycznie lub fizycznie) blisko siebie- jaką jest Algol.

Analiza statystyczna prowadzi do argumentowania, że ​​mitologiczne teksty kalendarza kairskiego zawierają astrofizyczne informacje o Algolu. Naukowcy odkryli, że kalendarz spisany na starożytnym papirusie zawiera szczegóły każdego dnia roku, oznaczające święta religijne, korzystne i niekorzystne dni, prognozy, historie mitologiczne i ostrzeżenia dla ludzi starożytnego Egiptu.

Co więcej, pokazano, że najjaśniejsze fazy księżyca i zaćmienia gwiazdy podwójnej pasują do pozytywnych dni w starożytnym kalendarzu egipskim. Co ciekawe, naukowcy odkryli gwiazdę Algol i jej specyfikę dopiero w XVII wieku, dokładnie w 1669 roku, a więc starożytni wyprzedzili swoich następców o kilka tysięcy lat!

Prawdopodobnie Algol przedstawiał boga Horusa symbolizując zarówno boskość, jak i majestat. Teksty opisujące działania Horusa są zgodne z przebiegiem wydarzeń obserwowanych przez każde gołe oko obserwatora gwiazdy Algol. Dodatkowo, jak zauważyli badacze w kalendarzu kairskim odkryto okres księżycowy wynoszący 29,6 dnia, co wskazuje, że w astronomicznej rachubie czasu uwzględniono również boga Seta, który również wyraźnie regulował czasy opisane jako szczęśliwe dla Nieba i dla Ziemi.

Fakt, że oczy starożytnych zwrócone były silnie w niebo nie może budzić wątpliwości. Przecież życie w dawnych czasach miał niezwykły związek z wydarzeniami dziejącymi się na Ziemi. Niemniej jednak odkrycie, że dawna ludzkość była zainteresowana śledzeniem gwiazd tak bardzo odległych ( i to gołym okiem) jest rzeczą niebanalną. Tym bardziej, że starożytni byli ponoć zwykłymi koczownikami pustynnymi, którzy z czasem wznieśli potężne cywilizacje, które rozwojem przekraczają naszą współczesną…

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Starożytny Egipt | Dodaj komentarz

Aztecki model wszechświata odnaleziony

Meksykańscy archeologowie dokonali niezwykłego odkrycia. Badacze zlokalizowali kamienne sanktuarium położone w jeziorze na wschód od stolicy kraju Meksyku. Naukowcy podejrzewają, że znalezisko może przedstawiać mityczną miniaturę modelu wszechświata.

Przedmiotem odkrycia był kamień odkopany w Nahualc, miejscu położonym na wzgórzach blisko wulkanu Iztaccihuatl. W ręce archeologów wpadły także ceramiczne fragmenty naczyń, lapidaria i szczątki organiczne związane z Aztekami i ich bogiem deszczu Tlalokiem.  Pracujący na miejscu badacze zasugerowali, że odkrycia może być modelem azteckiego wszechświata.

Eksperci wskazali, że samo umiejscowienie modelu powoduje efekt, dzięki któremu wydaje się, że kamienie „unoszą się” na powierzchni wody, a nie leżą na dnie stawu. Istnienie tetzacualco (świątyni) w środku naturalnego stawu i występujący tutaj efekt optyczny, gdy obiekt wystaje ponad lustro wody i wydaje się, że emanuje, sugeruje, że miejsce to jest reprezentacją pradawnego czasu i przestrzeni. Odkrycie jest o tyle ciekawe, że zgadza się z założeniami fizyki kwantowej według której rzeczywistość fizyczna stanowi fale elektromagnetyczne (imitowane przez ruch wody).

Według azteckiego folkloru na początku była pustka. W czasach starożytnych w historii stworzenia Azteków powstał podwójny bóg, Ometecuhtli / Omecihuatl. Ten bóg reprezentował dobro i zło, chaos i porządek, mężczyznę i kobietę. Będąc mężczyzną i kobietą, mógł się rozmnażać sam ze sobą. Miał czworo dzieci, które przyszły do ​​reprezentowania czterech kierunków: północy, południa, wschodu i zachodu. Bogami byli Huizilopochtli (południe), Quetzalcoatl (wschód), Tezcatlipoca (zachód) i Xipe Totec (północ).

Podsumowując, można powiedzieć, że według historii tworzenia Azteków świat znajduje się na plecach mitycznego potwora morskiego, unoszącego się w wodzie (przestrzeni), tak jak nowo odkryte kamienie „unoszą się” na powierzchni wody. Archeolog Iris del Rocio Hernandez Bautista z Subaquatic Archaeology Subdirectorate (SAS), także wskazał, że zgodnie z mezoamerykańskim folklorem i religią, świat był pozbawiony jakiejkolwiek ziemi. Zauważa, że ​​Cipactli unosił się na prymitywnych wodach i z ciała potwora powstało niebo i ziemia. Badacz sugeruje, że istniało zrytualizowane sterowanie wodą pochodzącą z pobliskich źródeł w celu nawodnienia stawu, aby stworzyć efekt wizualny, w którym wydawało się, że struktura i wzgórza kamieni unosiły się na lustrze wody.

Oczywiście na pierwszy rzut oka może wydać się, że wierzenia starożytnych były prymitywne, lecz to tylko złudzenie. Potwór symbolizuje bowiem Ziemię zlokalizowaną w bezmiarze kosmosu i tzw. pramaterię, z której powstała nie tylko nasza planeta, ale również cały wszechświat. Nahualc może reprezentować zatem mikrokosmos, przywołując mityczny początek czasoprzestrzeni, czyli realia fizyczne.

Wyobrażenie naszych przodków są zatem nad wyraz skomplikowane i co ważne zgodne z nauką XXI wieku.

Źródło:

ancient-origins.net

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Tajne bazy na Księżycu

 

Księżyc stanowi bardzo ciekawe i jednocześnie tajemnicze miejsce w Układzie Słonecznym. Ostatnio na temat ziemskiego satelity wypowiedział się były pilot CIA, John Lear.

Srebrny Glob kryje w sobie więcej niespodzianek, niż możemy sobie wyobrazić. Na temat Księżyca napisałem kilka osobnych artykułów, które można znaleźć w zakładce „Kosmos”. Ogólnie rzecz ujmując wiele źródeł wskazuje, że po pierwsze Księżyc nie jest naturalnym satelitą, a po drugie dzieją się tam dziwne rzeczy. Niedawno były pilot CIA, John Lear, oświadczył, że na Srebrnym Globie zamieszkuje 250 milionów mieszkańców.

Jak sam powiedział: „Wszystko, co usłyszeliście na temat Księżyca, to kłamstwa”. Studiując dość dokładnie temat faktycznie oficjalna nauka zdaje się nie zauważać wielu anomalii dotyczących tego obiektu, także rzeczywistość nijak ma się do ustaleń szanowanych profesorów akademickich (szczegóły w oddzielnych artykułach).

Zdaniem Lear’a odnalazł on nieznane, tajne struktury na Księżycu i co więcej zademonstrował ich fotografie. Co ciekawe, astronomowie amatorzy zarejestrowali coś, co przypomina holograficzną projekcję powierzchni naszego satelity (film u góry dobrze pokazuje tą anomalię). Bardzo prawdopodobne, że za ukrywaniem prawdziwego oblicza Księżyca stoi technologia niewiadomego pochodzenia- bo albo ziemscy „władcy” nie chcą prawdy ogłaszać, albo też pozaziemskie siły kamuflują swoją obecność w pobliżu Ziemi.

Według Lear’a pierwsze wizyty na Księżycu umożliwiła technologia antygrawitacyjnych pojazdów kosmicznych zaprojektowanej przez Nikolę Teslę. „Nie mogę tego udowodnić, bo byłbym już martwy. Mówię, tylko to, co ma sens wiedząc o technologii posiadanej przez rząd Stanów Zjednoczonych, po tym jak wpompowali biliony lub tryliony dolarów w badania Tesli”.

Zdaniem Lear’a Księżyc utworzono wewnątrz Jowisza 40 milionów lat temu, jednak ok. 15 000 lat temu przybył w pobliże Ziemi i podobno zamieszkiwany jest przez rasę obcych podobnych do ludzi. Oprócz istot humanoidalnych występują tam również tzw. Szaraki pracujące w podziemnych laboratoriach.

Kto wie, co tak naprawdę skrywa Księżyc. Być może Lear mówi prawdę, a być może tylko jej część. Na pewno nie ulega wątpliwości, że pochodzenie Srebrnego Globu i jego położenie jest w zasadzie niewytłumaczalne. Analizując niektóre zdjęcia NASA można z łatwością zauważyć, że niektóre obiekty na powierzchni satelity są maskowane i nie jest to wcale przypadek. Holograficzna projekcja za którą kryje się faktyczne oblicze Księżyca jest więc wielce prawdopodobne.

Źrodło:

https://www.anonymous-feed.com/the-moon-has

Opublikowano Kosmos | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: Edgar Cayce o Atlantydzie i historii Ziemi

Ostatnia audycja dotycząca Atlantydy. Koniec cyklu o legendarnej potędze ery prehistorycznej jest niezwykły, ponieważ finalny odcinek poświęcony został amerykańskiemu wizjonerowi i jasnowidzowi- Edgarowi Cayce.

Nieprzeciętne umiejętności mężczyzny pozwoliły mu na dokonanie niejednokrotnie bardzo wnikliwego spojrzenia na wydarzenia dziejące się na Atlantydzie i w ogóle na całej planecie przed dziesiątkami tysięcy lat.

Co ciekawe, po mimo faktu, że Cayce nie posiadał żadnej wiedzy na temat zaginionego lądu i cywilizacji, to przedstawił jego opis zgodnie z pismami Platona i odkryciami archeologicznymi na Atlantyku. 

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz