Pod piaskami pustyni. W poszukiwaniu zaginionych cywilizacji

 

Kontynuujemy dalsze poszukiwania zaginionych. Tym razem udamy się na Saharę, Gobi i Pustynię Kalahari w Afryce. Okazuje się, że dzisiejsze pustkowia mogły być niegdyś miejscem potężnych imperiów.

W dawnych czasach, przed tysiącem lat, Sahara była żyzną krainą, jednak w wyniku zmian klimatycznych stała przemieniła się w pustynię.

Dlatego też, prawdziwe sekrety opisywanego miejsca ukryte są głęboko pod piaskiem. Archeologia w praktyce nie bierze w ogóle pod uwagę możliwości istnienia cywilizacji na tym jakże ogromnym obszarze, tymczasem obrazy satelitarne na Saharze ujawniają intrygujące i tajemnicze struktury. Budowle są albo uszkodzonymi piramidami, albo przedpotopowymi szczątkami budowli.

Angela Micol, założycielka The Satellite Archeology Foundation, Inc. odkryła zagadkowe starożytne budowle, które mogą liczyć kilka tysięcy lat. Na podstawie fotografii Micol sugeruje, że kopce mogą przedstawiać zerodowane piramidy. Według badaczki w egipskim miasteczku Abu Sidhum znajdują się obecnie kopce, będące pozostałościami po znacznie starszych sztucznych strukturach niż budowle wznoszone za czasów starożytnych Egipcjan.

Pustynia Kalahari, to duża półpustynna piaszczysta sawanna w południowej Afryce, rozciągająca się na 900 000 kilometrów kwadratowych, obejmująca znaczną część Botswany, Namibii i Republiki Południowej Afryki. Uważa się, że pod pustynnymi piaskami znajdują się ruiny co najmniej starożytnego miasta.W 1885 roku kanadyjski Guillermo Farini (pseudonim Williama Leonarda Hunta) był jednym z pierwszych odkrywców ze świata zachodniego, którzy przekroczyli niezbadaną część Kalahari. Farini doniósł o istnieniu ołtarza, kolumn i inny pomników. W styczniu 2016 roku Travel Channel wyemitował odcinek „Expedition Unknown” („Ekspedycja Nieznana”) nazwany „Lost City Kalahari Desert” („Zaginione miasto na Pustyni Kalahari”), w którym gospodarz programu, Josh Gates, znalazł wykonane ludzką ręką mury i skały, na których wykonano prehistoryczne dzieła sztuki.  Kiedy Farini opisywał miasto jego zdaniem zostało ono unicestwione w wyniku trzęsienia ziemi. Dzisiaj nikt nie jest w stanie stwierdzić, w jakim czasie kompleks miejski tętnił życiem i kto jest jego budowniczym.

W odległej przeszłości, zanim doszło do katastrofy w nieznanym nam okresie czasu, Pustynia Gobi, która obejmuje obszar Chin i Mongolii, rzeczywiście była pokryta wodą – stanowiła wspaniałe morze, na którym znajdowała się wyspa, co dzisiaj potwierdza nauka Według starożytnych podań wyspa była zamieszkana przez rasę istot egzystujących tuż przed pojawieniem się ludzi. Również święte pisma chińskie i tybetańska Księga Dzyana potwierdzają, że w odległych czasach, na długo przed biblijnym Adamem i Ewą, była wielka kraina zamieszkana przez prawdziwych Synów Boga, „białych ludzi o niebieskich oczach i jasnych włosach”, którzy „Zstąpili z nieba”.

To tajemnicze miejsce było siedzibą jednego z najbogatszych imperiów, jakie widział świat. Ponoć pod powierzchnią pustyni nadal istnieją zabudowania porzucone tysiące lat temu prawdopodobnie przez istoty spoza Ziemi. Nawet słynny jasnowidz Edgar Cayce w swoich ridingach mówił o zagubionym mieście na Gobi, które wzniosła kultura o bardzo wysokim poziomie rozwoju technologicznego.

 

Reklamy
Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Pod piaskami pustyni. Zaginione cywilizacje

 

Jak wyglądała Ziemia przed tysiącami lat? Wydawałoby się, że na to pytanie znamy odpowiedź. Ale czy na pewno? Nauka ustaliła, w jaki sposób kształtowało się środowisko naturalne na naszej planecie w zamierzchłych, lecz wciąż pozostaje tajemnicą historia zaawansowanych cywilizacji.

Jak to się zaczęło?

Kiedy w XX wieku powstawały pierwsze oficjalne teorie naukowe na temat narodzin najstarszych kultur na Ziemi nie wiedziano w zasadzie nic o dawnych czasach sprzed kilku, kilkunastu tysięcy lat. Fakt ten, nie powstrzymał jednak szanowanych wtedy profesorów od sformułowania dogmatów naukowych, które obowiązują w większości po dzień dzisiejszy i stanowią prawdziwą barierę na drodze do poznania, choć częściowej prawdy o naszych przodkach- również tych z Kosmosu.

Akademickie założenia wskazują na początek cywilizacji cechujących się rozwojem technicznym na czas ok. 5- 5,5 tysięcy lat temu. Obecnie wiadomo, że kultura sumeryjska rozwijająca się na Bliskim Wschodzie w Mezopotamii uznawana na najstarszą na globie wcale nie jest tak stara jak inne ośrodki cywilizacyjne odkryte na dobre niedawno.

Wymieńmy na przykład Göbekli Tepe w Turcji i Gunung Padang położone w Indonezji na  wyspie Jawa, które oficjalnie datowane są na grubo ponad 12 000 lat. Osobiście mam wrażenie, że nauka potwierdza możliwość istnienia wyrafinowanych kultur w prehistorii, jednak naukowcy jakby całą sprawę lekceważyli i traktowali z przymrużeniem oka.

Wydaje mi się, że akademicy stoją w rozkroku, bo z jednej strony mają w głowie wpajane od początku skostniałe teorie, a z drugiej niepodważalne fakty, które wcale nie pokrywają się z ich wiedzą. Tylko czas pokaże i odwaga młodych naukowców, w jakim kierunku pójdzie nauka: czy w stronę tradycyjnych twierdzeń, czy jednak ludzie tworzący środowisko naukowe otworzą się na nowe i nieznane.

Bo jeżeli założymy, że Ziemia przed tysiącami lat wyglądała zupełnie inaczej, niż teraz, że w znaczniej większym stopniu przyroda wspierała rozwój życia i ludzkości, to należy zastanowić się, dlaczego np. tereny pokryte piachem i wyjątkowo skąpą szatą roślinną nie mogły niegdyś stanowić centrów cywilizacyjnych.

Pod piaskami pustyni

Czy na Pustyni Gobi, na Saharze i innych tego typu szerokościach geograficznych.
Pustynia Taklamakan jest największą pustynią w Chinach i jest również uważana za drugą, co do wielkości na świecie pustynię o powierzchni ponad 33 700 kilometrów kwadratowych. W języku uigurskim „Takla Makan” oznacza „możesz się do niego dostać, ale nigdy nie może się wydostać”, dlatego też pustynia nazywana jest „Morzem Śmierci”. Starożytni wierzyli, że po wejściu do tego miejsca nie ma wyjścia. Co ciekawe, bardzo dawno temu były tutaj domy i świątynie. Dzisiaj wszystko jest pochowane pod piaskiem. Cenne starożytne relikty ukryte są głęboko pod „Morzem Śmierci” lub na pustyni Taklamakan. Archeolodzy zaczynają odkrywać niektóre z tajemnic, które zostały ukryte w tym tajemniczym regionie.

Szwedzki odkrywca Sven Hedin dokonał zaskakującego odkrycia w oazowym miasteczku Dandan Oilik, w samym sercu pustyni Taklamakan. Hedin znalazł wiele pozostałości po dawnych zabudowaniach o nieokreślonym okresie powstania oraz mumie ludu o europoidalnych rysach twarzy charakteryzujący się wysoką kulturą. Następnie Aurel Stein, inny odkrywca znany jako pionier Jedwabnego Szlaku, pozostał tam przez dwa tygodnie i odnalazł szczątki kolejnych 18 domów mieszkalnych i zidentyfikował niektóre świątynie. Znalazł również dokumenty z czasów dynastii Tang i Han. W 1900 roku Hedin ponownie odwiedził Taklamakan. W tej ekspedycji odkrył ruiny starożytnego miasta Loulan, zakopanego pod piaskiem. Wydaje się, że większość z dawnej cywilizacji pozostaje przykryte pustynnym piaskiem.

Cztery dekady temu dokonano zaskakującego odkrycia, gdy zespół naukowców pod przewodnictwem słynnego archeologa grecko-rosyjskiego V.I.Sarianidi otworzyli miasto świątynne Gonur Tepe, położone w zachodnim Turkmenistanie. Ruiny miasta zawierają starożytne artefakty, ogromne mury i konstrukcje. Ponad cztery tysiące lat temu Gonur Tepe był domem jednej z najbardziej zaawansowanych, ale mało znanej cywilizacji w tym regionie Azji.

Ludzie mieszkali w ogromnym kompleksie budynków o powierzchni około 30 hektarów, które można wyraźnie zobaczyć tylko z powietrza. Kompleks daje wrażenie dziwnego labiryntu otoczonego ogromnymi murami, położonego na środku pustyni Kara Kum w Turkmenistanie, jednego z najbardziej bezludnych miejsc na świecie.

Cdn.

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Zagadka jaskiń z Himalajów

Jedna z największych tajemnic świata archeologii położona jest w dalekiej Azji, w Nepalu. W Himalajach na wysokości około 50 metrów znajdują się wydrążone w skale jaskinie nieznanego pochodzenia.

Nie od dziś wiadomo, że historia cywilizacji i ludzkości stanowi wielki znak zapytania i choć możemy nakreślić pewien szkic przebiegu przeszłości sprzed tysięcy lat, to i tak często nie potrafimy wniknąć w szczegóły minionych wydarzeń.

Starożytne budowle, megality i podziemne miasta wciąż stanowią w większości nieme świadectwo naszych przodków, którzy odeszli z tego świata wiele wieków temu pozostawiając po sobie mnóstwo zagadek do rozwiązania.

Tak jest chociażby z jaskiniami wydrążonymi w himalajskim klifie. Po bliższym zbadaniu sprawy wyszło na jaw, że istnieje ponad 10 000 komór, które sprawiają, że cała formacja geologiczna wydaje się być gigantyczną twierdzą. Oczywiście, to tylko złudzenie, ponieważ sztucznymi formacjami są tylko i wyłącznie jaskinie.

Archeolodzy z Nepalu i Uniwersytetu w Kolonii rozpoczęli odkrywanie połowie lat 90. Znaleziono wówczas szczątki dziesiątek ludzi, którzy żyli 2000 lat temu lub nawet dawniej. Od tego czasu podążyły kolejne grupy badaczy chcących rozwikłać tajemnicę jaskiń. Niestety bez skutku. Do dnia dzisiejszego wysnuto zaledwie hipotezy. Oficjalnie groty datowane są na dwa okresy. Zdaniem naukowców używano ich jako komory grobowe w 1000 r.p.n.e., by następnie wykorzystywać je w celach mieszkalnych, a do 1400 r.p.n.e. jaskinie przekształcono w pomieszczenia służące medytacji, magazyny, punkty obserwacyjne i miejsca zgrupowania wojsk. identyfikowano trzy główne okresy: były one używane jako komory grobowe już od 1000 r.

Gdy badacze po raz pierwszy odkryli pieczary, wiele jaskiń było pustych, a niektóre z nich zawierały różnorodne przedmioty domowego użytku: znaleziono miejsca do spania, paleniska i kosze do przechowywania ziarna. Mniejszość eksplorowanych jaskiń była jeszcze bardziej intrygująca dzięki ich wyszukanym buddyjskim freskom i starannie kaligrafowanym rękopisom, którymi pokryto ściany.

Największą niespodzianką związaną z opisywanym miejscem jest fakt dotarcia ludzi w tak bardzo niegościnne miejsce już tysiące lat przed naszą erą. Zadziwia przede wszystkim mnogość wydrążonych jaskiń. Gdyby badacze odkryli kilkanaście grot nie byłoby sensacji, ale liczba 10 000 robi potężne wrażenie. Oznacza to, że niegdyś u podnóża Himalajów musiała istnieć cywilizacja, której członkowie zmuszeni byli do przeniesienia swoich domostw (być może w wyniku nadciągającej nieubłaganie katastrofy naturalnej) i osiedlenia się w wyższych partiach gór. To tylko spekulacje, ale chyba niepozbawione sensu. Zresztą sam fakt, że społeczność, z rąk której powstały struktury postanowiła wynieść się w tak niedostępną lokalizację świadczy, że była to naprawdę rozwinięta pod wieloma względami grupa.

Zastanówmy się, czy prymitywni tubylcy mogli wspiąć się 50 metrów wzwyż, po w zasadzie pionowej skale bez odpowiedniego sprzętu technicznego? Kolejne pytanie. W jaki sposób niewielka grupa ludzi mogła wykuć aż tak dużo jaskiń? Wydaje mi się, że odpowiedzi w tym przypadku nie są potrzebne.

Wiele wskazuje na to, że tajemnicze jaskinie pozostaną dla archeologii jeszcze długo tematem niezbadanym. Gdyby przyjrzeć się podobnym miejscom na całym świecie, którymi nauka w zasadzie się nie interesuje zrozumielibyśmy jak diametralnie różnie wyglądała rzeczywistość naszych przodków sprzed tysiącleci w porównaniu do wizji świata forsowanej przez naukowców akademickich.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Dinozaury i ludzie. Datowanie rogu Triceratopsa przynosi szokujące wyniki.

 

Dinozaury wymarły w wyniku globalnej katastrofy 65 milionów lat temu- jest to oficjalna teoria akceptowana w środowisku naukowym. Okazuje się, że taki, a nie inny czas kresu wielkich gadów nie musi być jedynym okresem znanym nauce. Istnieją bowiem badania naukowe, które kompletnie wywracają do góry nogami powszechną wiedzę.  

Kontrowersyjnym przedmiotem badań stał się róg brwiowy Triceratopsa odkryty w hrabstwie Dawson w stanie Montana w Stanach Zjednoczonych. Obiekt według oficjalnie przyjętych standardów powinien liczyć miliony lat, tymczasem został on datowany na… 33 500 lat! Odkrycie radykalnie zmienia dotychczasowy pogląd na temat czasu życia i śmierci dinozaurów. Okazuje się, że pierwsi ludzie mogli kiedyś chodzić po ziemi razem ze strasznymi gadami tysiące lat temu. Róg brwiowy Triceratopsa został wykopany w maju 2012 r. i przechowywany był w Glendive Dinosaur and Fossil Museum. Muzeum, które współpracuje od 2005 r. z zespołem naukowym złożonym z konsultantów z dziedziny geologii, paleontologii, chemii i inżynierii wysłało próbkę zewnętrznej części rogu do szefa grupy paleochronologicznej- Hugh Miller’a. Na jego prośbę, w celu przeprowadzenia datowania wykorzystano nietypowo w tym przypadku metodę C-14.

             Datowanie węglem radioaktywnym wykazało, że róg Triceratopsa liczy nieco ponad 33 000 lat, co jest sprzeczne z oficjalną teorią

W tym celu pan Miller przesłał próbkę do Uniwersytetu Georgia. Następnie próbkę podzielono w laboratorium na dwie frakcje uzyskując dwa możliwa warianty datowania rogu na wiek 33 570 ± 120 lat i 41,010 ± 220 lat. Naukowcy, którzy przeprowadzają badania dotyczące anomalii naukowych twierdzą, że dinozaury nie wymarły miliony lat temu i istnieją znaczące dowody na ich istnienie jeszcze 23 000 lata temu.

     Tak wyglądał Triceratops, nazwa gada oznacza „twarz z trzema rogami”, to rodzaj roślinożernego dinozaura z rodziny ceratopsydów, który podobno pojawił się po raz ostatni w późnej kredzie, około 68 milionów lat temu w Ameryce Północnej. 

Do niedawna datowanie węglem radioaktywnym C-14 nigdy nie było używane do testowania kości dinozaurów, ponieważ analiza tego typu jest niezawodna maksymalnie do 50 000 lat, ponieważ właśnie przez taki okres czasu poziom izotopu jest wystarczająco wysoki, by badanie było wiarygodne. Naukowcy nigdy nie uważali, że warto przeprowadzić datowanie radiowęglowe, ponieważ powszechnie uważa się, że dinozaury wymarły 65 milionów lat temu.  Miller przyznał osobiście „Wiele lat temu stało się oczywiste, że paleontolodzy nie tylko zaniedbali testowania kości dinozaurów pod kątem zawartości izotopu C-14, ale wręcz odmawiali datowania szczątków gadów tym sposobem”.

Wyniki analizy róg Triceratopsa nie jest unikalnym znaleziskiem. Według Millera, wiele testów C-14 zostało już przeprowadzonych na kościach dinozaurów i- co zaskakujące- wszystkie pokazały wyniki sięgające tysięcy zamiast milionów lat! Lista jest dosyć długa i zawiera szczątki 22 gadów:

Poprzednie próby opublikowania wyników testu C-14 były wielokrotnie blokowane. Surowe dane bez interpretacji zostały wstrzymane przed prezentacją w materiałach konferencyjnych przez Północnoamerykańską Konwencję Północnoamerykańską z 2009 roku, Amerykańską Unię Geofizyczną w 2011 i 2012 roku, Towarzystwo Geologiczne Ameryki w 2011 i 2012 roku oraz przez redaktorów różnych czasopism naukowych. Szokujący jest fakt, że Centrum Stosowanych Badań Izotopowych na Uniwersytecie w Georgii, które przeprowadziło testy C-14 na kościach dinozaurów, nie wiedząc, czym one są odmówiło przeprowadzenia dalszych badań metodą radiowęglową po stwierdzeniu, że testują kości dinozaurów! Paleontolog Jack Horner, kurator w Museum of the Rockies w Montana State University, który wydobywał szczątki Tyranozaura Rexa odrzucił ofertę dotacji w wysokości 23 000 USD na przeprowadzenie testu C-14 na badanych obiektach.

Czy naukowcy faktycznie tak bardzo boją się otwarcia na zmiany i nowe możliwości?          Z jednej strony faktycznie opisane badania całkowicie zmieniają obowiązujący światopogląd naukowy na temat okresu życia dinozaurów. Co ważne, przeprowadzone studium naukowe jest zgodne ze sztuką naszych starożytnych przodków, którzy niejednokrotnie przedstawiali ogromne gady w towarzystwie ludzi!

Według mnie może być to najmocniejszy dowód przemawiający za autentycznością badań C-14, jednak nikt przecież nie udowodnił, że cywilizacje nie istniały miliony lat temu. Dzisiaj żaden naukowiec nie jest w stanie stwierdzić, od kiedy tak naprawdę istnieją wyrafinowane ośrodki cywilizacyjne na Ziemi. W dobie obecnej technologii, jaką dysponuje nauka wciąż brakuje wystarczających metod pozwalających na opracowanie dokładnej historii naszej planety.

Z drugiej jednak strony, jak już opowiadałem w ostatniej audycji na temat datowania C-14, jest to metoda wyjątkowa wadliwa i niepewna, ponieważ jej autentyczność wymaga spełnienia szeregu kryteriów. Przede wszystkim badana próbka nie może być zanieczyszczona i powinna przebywać w warunkach izolowanych. Dochodzi również ważny argument nieprzemawiający na korzyść datowania węglem radioaktywnym. Mianowicie chodzi o fakt, o którym już wspomniałem, że poziom izotopu promieniotwórczego po upływie 50 000 lat jest zbyt niski, by cokolwiek datować, co wyraźnie podważa sensowność datowania szczątków dinozaurów i z tego pewnie względu większość naukowców odmawia przeprowadzenia datowania C-14 i publikowania wyników.

Na dzień dzisiejszy odkrycie Miller’a jest na pewno szokujące, jednakże moim zdaniem należy zachować ostrożność w ostatecznej ocenie wieku znaleziska.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Giganci żyli wśród Indian Ameryki Północnej

Indiańskie plemiona zamieszkujące Amerykę Północną przekazały legendy o rasie białych olbrzymów, którzy z czasem zostali wymordowani za swoje przewinienia. Opowieści o gigantach są znane w zasadzie na całej kuli ziemskiej, co wymownie wskazuje na zupełnie inny przebieg historii ludzkości.  

Wśród grup społecznych, u których istnieją ustne podania na temat nadludzi należy wyróżnić plemię Czoktawów. Horatio Bardwell Cushman napisał w swojej książce wydanej w 1899 roku i zatytułowanej „Historia Czoktawów, Czikasawów i Naczezów”:

„Tradycja Czoktawów zawiera opowieść o rasie olbrzymów, która w dawnych czasach zamieszkała w stanie Tennessee, i z którą ich przodkowie walczyli, kiedy przybyli do Mississippi podczas migracji z zachodu. Tradycja mówi, że Nahullo (rasa olbrzymów) miała cudowną posturę”.

Cushman powiedział, że termin „Nahullo” zaczął być używany do opisywania wszystkich białych ludzi, ale pierwotnie odnosił się do gigantycznej białej rasy, z którą Czoktawowie nawiązali kontakt, kiedy po raz pierwszy przekroczyli rzekę Missisipi. Mówiono, że Nahullo byli kanibalami, których zabijano, gdy tylko nadarzyła się okazja.

Komanczowie z kolei przedstawili następującą relację o rasie białych olbrzymów w 1857 roku:

„Niezliczone księżyce temu, rasa białych ludzi, wysoka na 10 stóp i o wiele bardziej potężna, niż wszyscy biali ludzie żyjący teraz, zamieszkała tutaj w naszym kraju, rozciągającym się od wschodu do zachodzącego słońca. Ich fortyfikacje obronne wieńczyły szczyty gór, chroniąc ich zaludnione miasta położone w dolinach. Doskonalili każdy inny naród, który rozkwitał, albo przedtem, albo potem, w najrozmaitszych formach rzemiosła – byli odważni i wojowniczy – władali twardą ręką ziemią, którą wyrwali jej starożytnym posiadaczom”.

Pozytywne relacje między ludźmi i gigantami skończyły się, kiedy zapomnieli oni o sprawiedliwości i miłosierdziu i stali się zbyt pyszni. Wielki Duch- wedle relacji- zniszczył zgorszony lud, a wszystko, co zostało z jego społeczeństwa, to kopce wciąż widoczne na płaskowyżach.

Ciekawymi relacjami dotyczącymi gigantów dysponują również Navahowie opisujący nieznane istoty, jako „Królewska rasa białych olbrzymów obdarzona technologią górniczą, która dominowała na Zachodzie, zniewalająca mniejsze plemiona i mająca swe fortyfikacje w obu Amerykach. Nahahowie nie podają konkretnej przyczyny zniknięcia gigantów. Ich zdaniem dawny lud albo zwyczajnie wyginął, albo „wrócił z powrotem do ​​niebios”, co sugeruje pozaziemskie pochodzenie tajemniczej rasy.  Nawahowie mieli rację, co do obszaru ziemi zamieszkanej przez gigantów.

                   Wiele niespokrewnionych ze sobą amerykańskich plemion rozpowszechniło podobną opowieść o rasie gigantów, która żyła wśród ludzi.

Dowodem tego są podania plemienia o nazwie Manta z Peru. W 1553 r. hiszpański kronikarz Pedro Cieza de León napisał w „Kronice Peru” o legendarnych gigantach opisanych przez rdzennych mieszkańców Manty: „Istnieją jednak doniesienia o gigantach w Peru, którzy wylądowali na wybrzeżu w punkcie Santa Elena”. Tubylcy nawiązują do następującej tradycji, którą otrzymali od swoich przodków z bardzo odległych czasów:

„Przybyli na wybrzeże, w łodziach z trzciny, dużych jak wielkie statki, w grupie ludzi o takich rozmiarach, że od kolan w dół ich wysokość była równie wysoka, jak cała wysokość zwykłego człowieka, chociaż mógł być on dobrej postawy. Ich kończyny były proporcjonalne do zdeformowanych rozmiarów ich ciał i potworne było widzieć ich głowy, z włosami sięgającymi ramion. Ich oczy były duże jak małe talerze”.

León powiedział, że nawyki seksualne olbrzymów buntowały tubylców, a niebiosa ostatecznie zniszczyły gigantów z powodu ich zachowania. Przytoczone ustne tradycje są o prawda krótkie, ale bardzo jednoznaczne i konkretne- przynajmniej większość z nich zawiera bowiem dokładne opisy gigantów i miejsce ich przebywania.

Oczywiście trudno dowieść o istnieniu rasy gigantów, ponieważ zwyczajnie brakuje nam większej ilości szczątków tego wymarłego gatunku człowieka. Osobiście dysponuję trzema zdjęciami (autentycznymi) przedstawiającymi czaszkę i szkielety nienależące do „zwykłych” ludzi. Szczątki pochodzą z Ameryki Południowej, z Kolumbii i liczą ok. 11 000 lat. Jeżeli chodzi o pochodzenie rasy bardzo wysokich istot chyba nie trzeba być wyjątkowo bystrym, żeby stwierdzić, że ich rodowód jest zupełnie inny, niż Homo sapiens.

Według mnie, czytając różne mity i legendy, giganci są owocem ( tak jak i my) inżynierii genetycznej zastosowanej przed setkami tysięcy lat. Być może olbrzymi byli niechcianym dzieckiem obcych, którzy z czasem pozostawili ich na pastwę losu. Co prawda w starożytności zajmowali oni ważne stanowiska u władzy (np. Gilgamesz), o czym można przekonać się śledząc samą sztukę naszych przodków, którzy odzwierciedlili rozmiary dawnych władców, niemniej jednak bogowie w większości skłaniali się raczej w stronę unicestwienia olbrzymów. Być może głównym powodem były „wynaturzone” zachowania wielkoludów i ich ogromna siła, co czyniło gigantów wręcz niepowstrzymanymi maszynami do zabijania, stanowiąc zagrożenie dla samych „rodziców”.

                                  Według legend Tennessee, to stan w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych,                        gdzie obecni byli giganci.

Tajemnica olbrzymów wciąż jest aktualna. Relacje dotyczące tej niezbadanej rasy są niezwykle prawdopodobne, lecz brakuje wciąż fizycznych obiektów badań, czyli szczątków. Czy kiedykolwiek dojdzie do ujawnienia nieznanych nam faktów skrywanych przez nielicznych akademickich naukowców znających prawdę?

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Rewolucyjny projekt naukowców z Max Planck Institute

 

Naukowcy realizują coraz to dziwniejsze i bardziej skomplikowane eksperymenty. Tym razem celem badaczy akademickich jest wyhodowanie w laboratorium mini mózgu neandertalczyka!

Ten nietypowy projekt naukowy jest realizowany przez naukowców z Max Plank Institute for Evolutionary Anthropology w Lipsku w Niemczech. Celem uczonych jest dowiedzenie się na czym polega różnica między mózgiem człowieka współczesnego i naszych prehistorycznych przodków.

Naukowcy stworzą miniaturowe mózgi, które zostały genetycznie zmodyfikowane, tak by zawarte w nich były pewne sekwencje genów neandertalczyka.

Eksperci od dawna debatują na temat zdolności poznawczych opisywanego gatunku człowieka. Przez większą część XX wieku zakładano, że hominidy zamieszkujące jaskinie nie wykazywały się szczególną inteligencją, lecz w ciągu ostatnich kilku lat eksperci powoli zaczęli zmieniać zdanie na temat neandertalczyków.

Jak powiedział prof. Svante Pääbo, dyrektor departamentu genetyki Maxa Plancka w Instytucie Antropologii Ewolucyjnej Lipsk: „Neandertalczycy, to najbliżsi krewni współczesnych ludzi, więc jeśli definiujemy siebie jako grupę lub gatunek, to naprawdę powinniśmy się z nimi porównywać”. Wyniki badań dotyczące inteligencji neandertalczyka zupełnie zmieniają obowiązujący paradygmat naukowy. Przede wszystkim należy wspomnieć, że był on bardzo kreatywnym gatunkiem człowieka: między innymi przedstawiciele wymarłej grupy malowali swoje ciała, wykonywali nakrycia głowy, a nawet tworzyli sztukę naskalną na długo przed znanymi nam malowidłami z Europy. Naukowcy sądzą również, że sposób chowania zmarłych sugeruje, że neandertalczyk stworzył religię lub przynajmniej wierzenia rytualne.

Dlatego też badacze zainteresowani są jeszcze dogłębniejszym wniknięciem w jego życie   W ciągu najbliższych kilku miesięcy małe grudki tkanki powszechnie określane przez ekspertów jako organoidy mózgu zostaną wyhodowane z ludzkich komórek macierzystych, które zostały genetycznie zmodyfikowane tak, aby zawierały „neandertalskie” wersje DNA. Organoidy są niezdolne do odczuwania, a myśli naśladują podstawową strukturę dorosłego mózgu, co pozwoli na stwierdzenie, czy istnieje znacząca różnica biologiczna pomiędzy mózgiem neandertalczyka i człowieka współczesnego. Wyhodowane przez dziewięć miesięcy w laboratorium mózgi staną się wielkości soczewicy. Studium poddane zostaną przede wszystkim synapsy, aktywność elektryczna i wczesne różnice rozwojowe.

Mit „głupkowatych” człowiekowatych uganiających się na golasa za pożywieniem powoli pryska. Widzimy, że nasi przodkowie byli znacznie bardziej rozwinięci intelektualnie. Oczywiście nie oznacza to, że mogli oni doprowadzić do powstania wyrafinowanej cywilizacji technicznej, ale z pewnością tworzyli złożone grupy ludzi posiadające swoje obrzędy, zwyczaje i kulturę materialną. Projekt naukowy realizowany przez Instytut Maxa Plancka z pewnością przyniesie odpowiedź na wiele pytań.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Prehistoryczne ruiny w Izraelu

 

Cywilizacje prehistoryczne pozostawiły po sobie liczne ślady, które jednak trudno odtworzyć i przedstawić w odpowiednio dobry sposób. Dziś jedziemy do Izraela, by przyjrzeć się bardzo ciekawej strukturze sztucznej datowanej nawet na 12 000 lat.

Tajemnicza, okrągła konstrukcja, o średnicy większej niż długość odrzutowca Boeinga 747, została odkryta na głębokości około 9 metrów pod powierzchnią Morza Galilejskiego w Izraelu. Naukowcy po raz pierwszy dokonali tego odkrycia w 2003 roku, używając sonaru do badania dna jeziora, ale dopiero niedawno opublikowali swoje odkrycia.

„Po prostu wpadliśmy na to” – wspomina Shmuel Marco, geofizyk z Uniwersytetu w Tel Avivie, który pracował nad projektem. „Zwykle dno jeziora jest dość gładkie, zdziwiło nas znalezienie dużego kopca, początkowo nie zdawaliśmy sobie sprawy z jego znaczenia, ale skonsultowaliśmy się z kilkoma archeologami, którzy powiedzieli, że wygląda to na wyjątkowo dużą statuę epoki brązu”.

Struktura składa się z bazaltowych skał, ułożonych w kształt stożka. Mierzy ona 70 metrów u podstawy konstrukcji, ma 10 metrów wysokości i waży około 60 000 ton. Budowla jest dwa razy większa od starożytnego kamiennego kręgu w Stonehenge w Anglii.

Rozmiar i położenie konstrukcji, jak twierdzi Marco, który również nagrał film podczas nurkowania sugeruje, że budowla mogła być zbudowana pod wodą, jako rodzaj szkółki dla ryb. Jednak archeolodzy uważają, że jest bardziej prawdopodobne, że została ona zbudowany na suchym lądzie, a dopiero później znalazła się na dnie.

Według Yitzhaka Paz, archeologa, który kierował pracami badawczymi fakt, że struktura jest pod wodą, uczynił go szczególnie trudnym i drogim w eksploracji. Podobno koszt dokładnego zbadania podwodnej struktury pochłonąłby setki tysięcy dolarów.

Dokładny wiek konstrukcji, to kolejna trudna do określenia kwestia. Obliczenia oparte na obserwacji poziomu osadzenia piasku na dnie u podstawy budowli  (od dwóch do trzech metrów) daje już możliwość przybliżonego datowania konstrukcji. Wiadomo, że piasek gromadzi się średnio od jednego do czterech milimetrów na rok i dlatego wiek badanego obiektu szacuje się na przedział od 2 000 do 12 000 lat.  Nadel wskazuje na Ohalo II, stanowisko archeologiczne pobliżu Morza Galilejskiego, które było zanurzone przez 23 000 lat, zanim spadek poziomu wody ułatwił prace badawcze. Miejsce to jest szczególnie dobrze zachowanym prehistorycznym miejscem bytowania ludzi w tym rejonie Ziemi na świecie. Znaleziono tu bowiem ponad 150 000 nasion, co pozwoliło określić dietę naszych przodków. Ustalono, jakie spożywano ryby i zwierzęta lądowe. Archeolodzy są pewni, że sztuczna struktura na dnie Morza Galilejskiego miała wielkie znaczenie dla ludzi, którzy go zbudowali.

Marco zauważa, że ​​najbliższy odkrywkowy bazalt znajdował się kilkaset metrów od miejsca, a kamienie o szerokości od jednego do dwóch metrów ważyłyby niekiedy ponad 90 kilogramów. Nadel zwraca uwagę, że taka konstrukcja była szczególnie imponującym osiągnięciem. „Widzimy społeczeństwo, które jest zdolne do zorganizowania budowy tak dużej konstrukcji, unikalne jest zarówno transportowanie kamieni jak i ich rozmieszczenie. To musiał być bardzo dokładnie zorganizowany projekt budowlany. Musimy sobie wyobrazić, że ci ludzie budowali coś, co było bardziej wytrzymałe niż ich proste chaty. Znalezisko na pewno wyprzedza swój czas”.

Czy zatopione ruiny, do dziś nieznane, są przykładem prehistorycznych ruin? Skoro tak, kto je wzniósł? Czy prymitywni ludzie są w stanie budować skomplikowane konstrukcje z twardego bazaltu, podczas gdy ich proste chaty w niczym nie przypominały zatopionej na dnie morza budowli? Cała masa pytań czeka na odpowiedź, których jak na razie brak.

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Wizyty obcych w Tybecie. Płyta Lolladoff’a

Płyta Lolladoff, to obiekt liczący ponad 10 000 lat. Został odkryty przez polskiego profesora Siergieja Lolladoffa. Historia odkrycia jest równie zadziwiająca, jak samo znalezisko.

Wszystko rozpoczęło się pod koniec drugiej wojny światowej, gdy naukowiec kupił dziwną tybetańską lub nepalską płytę na stacji w Mussoorie w Indiach. Przyjmuje się, że tajemnicza płyta w kształcie dysku pochodzi z rąk ludzi Dzopa zamieszkujący tereny pomiędzy Chinami, a Tybetem. Wkrótce Polak pokazał dysk oksfordzkiemu profesorowi etnologii Robinowi-Evansowi, który postanowił zorganizować wyprawę do Tybetu w 1947 roku (został nawet przyjęty przez czternastego Dalajlamę).

Z biegiem czasu Anglik tak mocno zaprzyjaźnił się z miejscową ludnością, że nauczył się ich języka. Wszystko to pomogło mu złożyć opowieść kryjącą się za płytą-dyskiem. Przywódca religijny, Lurgan – La opowiedział przybyłym do niego badaczom jedną z najdziwniejszych historii, jakie chyba kiedykolwiek słyszeli. Stwierdził bowiem, że lud Dzopa, to w rzeczywistości pozaziemscy rozbitkowie, którzy przeżyli katastrofą swojego statku kosmicznego w Tybecie w 1014 r.n.e. Okazało się, że nie była to pierwsza wizyta obcych w tych rejonach Ziemi. Otóż według mnicha, obecność rasy kosmicznej w Tybecie  trwała nawet 20 000 lat. Pierwotnie przybysze pochodzili z planety w układzie gwiazdy Syriusza.

 płyta o średnicy 30 cm i grubości ok. 8 mm z niewielkim otworem pośrodku. Znaleziono takich dysków 716 sztuk. Lamienne płyty zawierają kobalt, chrom, molibden i inne rzadkie metale w wysokiej koncentracji niespotykanej w naturalnych skałach. Badania oscylograficzne ujawniły podwyższoną częstotliwość drgań, świadczącą o tym, że płyty były poddane działaniu wysokiego napięcia elektrycznego

Krążek wykonany jest z kamienia z wygrawerowanym spiralnym ramieniem w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Przyglądając się płycie, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to typowy latający spodek. W centrum dysku znajduje się symbol Słońca, humanoidalna postać oraz szereg symboli na czele z jaszczurką i stworzeniem podobnym do pająka.

Według mnie cała sprawa wydaje się całkiem prawdopodobna. Płyta, jeżeli faktycznie pochodzi ze źródła pozaziemskiego może przedstawiać rozwój życia na Ziemi i wskazywać przybliżoną lokalizację naszej planety- Układ Słoneczny. Spirala widoczna na dysku prawdopodobnie odnosi się do ruchu planet US względem Drogi Mlecznej. Do dnia dzisiejszego w zasadzie nikt nie potrafił wyjaśnić znaczenia hieroglificznego pisma pozostawionego przez nieznanych twórców.

Podobno według chińskiego naukowca Tsum Um Nui jest wiadomość od obcych (dosłownie). Niestety badacz nie zdołał opublikować pełnego raportu dotyczącego dysku, ale jego fragmenty wskazują właśnie, że w Tybecie mieliśmy do czynienia ze spotkaniem z inteligencją pozaziemską.

Opublikowano Historia ludzkości | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: Robert Schoch i datowanie w archeologii

Tym razem odpowiadam na pytania moich słuchaczy.

W archeologii istnieje mnóstwo niewyjaśnionych spraw. Robert Schoch należy do grona badaczy o zupełnie innych poglądach, niż jego koledzy po fachu, ale czy uczony na pewno mówi wszystko, co wie?

Datowanie szczątków sprzed tysięcy lat, to równie ciekawy i nie jasny temat. Czy istnieją metody, za pomocą których możemy określić wiek badanych próbek? Na wszystkie pytania odpowiadam w audycji.

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Anasazi. Zagadkowy lud Ameryki Północnej

   

Amerykański Wielki Dziki Zachód uważany jest przez wielu za miejsce wręcz ekstremalne, gdzie duchy i legendy dawnych Indian są tak żywe jak w odległej przeszłości. Niegdyś opisywany obszar Ziemi zamieszkiwała bardzo zagadkowa kultura- Anasazi.

Członkowie starożytnej społeczności pozostawili po sobie zadziwiające ślady: gigantyczne miasta, domostwa wykute w skałach i ceremonialne komnaty zwane kivas.

Region zwany „czterema rogami”, gdzie znajdują się budowle pozostawione przez Anasazi, to połączenie czterech stanów: Arizony, Utah, Kolorado i Nowego Meksyku. 

W 1897 roku pewien hodowca bydła z Colorado dokonał zaskakującego odkrycia. Okazało się, że w miejscowym klifie wykute zostały budynki i artefakty będące namacalnymi dowodami zaawansowanej cywilizacji, która mieszkała w tym regionie i zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. W następnych latach dokonano więcej wielkich odkryć, ponieważ podobne struktury znaleziono także w stanach Utah i Arizona. Niesamowite odkrycia wprawiły w zakłopotanie naukowców i historyków. Znaleziono przecież zabudowania, które na dobrą sprawę nigdy nie powinny powstać w tak surowych warunkach klimatycznych. Jedna ze struktur na stanowisku archeologicznym, nazwana później Pueblo Bonito, zawiera ponad 650 pokoi, a budynki liczyły nawet pięć pięter. Archeolodzy nie mieli bladego pojęcia jak wytłumaczyć fenomen cywilizacji Anasazi.

W kanionie Chaco naukowcy odkryli kilkanaście olbrzymich kompleksów obejmujących ponad 300 idealnie okrągłych struktur. Ściany budowli pokryte są naskalnymi obrazami i tajemniczym pismem. Dodatkowo badacze znaleźli na miejscu ceramikę, broń, narzędzia i biżuterię. Co ciekawe, 20 milionów lat temu, Kanion Chaco był centrum dużego Morza, które z czasem zamieniło się w spieczoną słońcem pustynię. Tak więc kultura odpowiedzialna za stworzenie skalnego miasta musiała radzić sobie w zasadzie bez stałego dostępu do wody pitnej. Czy nie jest to zastanawiające? Dlaczego Anasazi stworzyli centrum cywilizacyjne w tak nieprzyjaznych warunkach? Jest to jedna z wielu tajemnic, na które archeolodzy nie byli w stanie odpowiedzieć do dnia obecnego.

Wiemy, że ściany kanionu były głównym źródłem, skąd pozyskiwano kamień, natomiast znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie dotyczące źródła pozyskiwania drewna. Według archeologów niesamowity projekt inżynieryjny wymagałby ponad 250 000 drzew, tymczasem okolica- bliższa i dalsza- to dosłownie teren pozbawiony odpowiedniej jakości roślin.
Próbki pobrane z drewnianych obiektów wskazują, że materiał pochodzi z innych części Ameryki: niektóre kawałki drewna pochodzą z odległości ponad 80 kilometrów. Wydaje się, że dystans nie powinien stanowić problemu; przecież Egipcjanie przemieszczali granitowe bloki z Asuanu do Gizy, które dzieli 800 kilometrów. Jednak w przypadku Anasazi transport znacznych ilości różnego rodzaju materiałòw (nie tylko drewna) stanowił wyzwanie, ponieważ nie dysponowali oni żadnym środkiem transportu! Jeżeli chodzi o narzędzia budowlane, to Indianie posiadali jedynie kamienne topory służące cięciu i stylizowaniu drewna.

Archeolodzy twierdzą, że Anasazi żyli między 900 a 1250 rokiem n.e. Ustalenie to stanowi jednak pustą informację. Cały szereg pytań na temat tej tajemniczej kultury oczekuje na odpowiedź. Na chwilę obecną nic nie wskazuje, aby badacze starali się rozwikłać mgliste dzieje amerykańskiej kultury. Co ciekawe wyraz „Anasazi” oznacza w starym języku Navajo „starożytni obcy/intruzi”. Sztuka Indian pokazuje, że być może nazwa nie wzięła się przypadkowo, ponieważ naskalne malowidła przedstawiają dziwne postacie na pewno nieprzypominające ludzi.

Być może w bardzo dawnych czasach na omawiane ziemie stąpili kosmiczni przybysze, którzy byli współautorami lub autorami zabudowań spotykanych na Dzikim Zachodzie. Czas bytowania Anasazi i ich rozwój w czasach podawanych przez naukowców również budzi kontrowersje. Czy prymitywni Indianie żyjący w ekstremalnym środowisku poświęciliby swoje cenne siły, by zbudować kompleks miejski? Pokłady energii potrzebne do tak potężnego przedsięwzięcia oznaczały wręcz morderczy wysiłek.

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz