Imperium Azteków- Tenochtitlan

 

W dawnych czasach na terenie Ameryki Środkowej i Południowej rozwijały się wielkie imperia. Dziś zostały po nich ruiny, pisemne podania i pamięć historyków. Jednym z największych miast średniowiecznych było Tenochtitlan położone w dzisiejszym Meksyku.

Tenochtitlan było aztecką stolicą, która rozkwitła pomiędzy 1325 a 1521 rokiem n.e. Zbudowana została na wyspie pośrodku jeziora Texcoco. Miasto znane było z licznych sieci kanałów i grobli, które połączone były ze stałym lądem. Tenochtitlan zniszczone zostało przez hiszpańskiego konkwistadora Hernana Cortesa w 1521 roku, a  dzisiejsze miasto Meksyk położone jest na szczątkach dawnej osady, o czym z resztą pisałem niedawno.

Specyfiką Tenochtitlan było jego położenie na środku jeziora. 

Na temat Tenochtitlan pisał sam Cortes w następujący sposób:

„Miasto jest wielkości Sevilli lub Cordoby. Główne ulice są bardzo szerokie i proste. Niektóre z nich znajdują się na lądzie, ale reszta i mniejsze uliczki są w połowie na powierzchni ziemi i w połowie w kanałach, gdzie ludzie wiosłują w swoich kajakach”.

Dodatkowo Cortes zanotował w swoim liście do króla Karola bogactwo i rozmiary miasta. Według Hiszpana rynek miasta był tak duży, że „sześćdziesiąt tysięcy ludzi mogło przyjść każdego dnia, by kupować i sprzedawać różnego rodzaju wyroby i produkty, w tym ornamenty i przedmioty wykonane ze złota i srebra, skóry, mosiądzu, cyny, kamienia, muszli, kości i piór”. Dziś szacuje się, że w Tenochtitlan mieszkało około 300 000 ludzi.

       Dzisiaj Tenochtitlan w swojej pełnej chwale można podziwiać tylko                 i wyłącznie w muzeum

W czerwcu 2017 roku odkryto nieznane wcześniej boisko piłkarskie, gdzie rozgrywano ceremonialne mecze, a także aztecką świątynię dedykowaną bogowi wiatru. Według badaczy obiekty były w użyciu od 1481 do 1519 roku n.e.( więcej tutaj: https://lukaszkulak92.wordpress.com/2017/06/11/starozytne-miasto-w-centrum-meksyku/ )

Zastanówmy się teraz kiedy według pradawnych podań miała powstać stolica Azteków? Według legendy tamtejsza ludność opuściła ich rodzinne miasto Aztlan około 1 000 lat temu. Naukowcy do dzisiejszego dnia nie wiedzą, gdzie zlokalizowane było Aztlan, ale stare pisma podają, że jedna z grup Azteków- Mexica, założyła Tenochtitlan w 1325 roku. Legenda informuje, że bóg wojny Huitzilopochtli, skierował wspomnianą wcześniej grupę ludzi na wyspę, na której ostatecznie zamieszkali. Bóg nakazał swoim kapłanom poszukać kaktusa opuncji figowej i zbudować tam świątynię na jego cześć. Podobno wczesne lata były trudne. Ludność mieszkała w chatach, a świątynia dla Huitzilopochtli była wykonana z materiałów łatwo psujących się. Widzimy więc, że wznoszenie monumentalnych budowli dla prymitywnych plemion to rzecz obca. Później przekonamy się, że poziom wzniesionych budowli oraz rozmach z jakim zaplanowano Tenochtitlan zdecydowanie przewyższał zdolności prostych ludzi. Co prawda oficjalnie przyjmuje się, że Aztekowie przejęli wiedzę po kulturach wcześniejszych: Majach, Zapotekach, Toltekach, jednak bardzo możliwe, że cuda architektoniczne przypisywane ludom żyjącym w czasach historycznych zostały wzniesione przez inne, nieznane i wyżej rozwinięte kultury prehistoryczne.

Powróćmy jednak do historii stolicy Azteków. Na początku Tenochtitlán było pod wpływem innego miasta o nazwie Azcapotzalco, któremu zarządcy azteccy mieli płacić daninę. Dopiero polityczna niestabilność tej osady i połączenie sił dwóch miast: Texcoco i Tlacopan pozwoliły władcy Tenochtitlan- Itzcoatlowi- na uwolnienie się spod kontroli Azcapotzalco i uznanie miasta za niepodległe.  W ciągu następnych 80 lat terytorium Tenochtitlan powiększało się, a miasto stało się centrum nowego imperium Ameryki Środkowej.

Daniny płynące od miast sąsiednich sprawiły, że mieszkańcy ( głównie elity) bogacili się. W sercu stolicy Azteków znajdowała się święta przestrzeń otoczona murem dekorowanym w wizerunki węży zwane „coatepantli”. Wewnątrz założenia wybudowano ponad siedemdziesiąt budowli. Do dziś archeolodzy zastanawiają się w jaki sposób wyglądało ceremonialne miejsce Azteków. Uczeni są pewni, że największa struktura nazywana była przez Hiszpanów „Templo Mayor”, czyli „główna świątynia” dedykowana bogom Huitzilopochtli i Tlalocowi. Budowla osiągała 60 metrów wysokości i składała się z dwóch schodkowych piramid wznosząc się na potężnej platformie dominując nad całym miastem. Aby dostać się na szczyt monumentalnej budowli należało pokonać drogę wiodącą przez dwa odrębne, sąsiadujące ze sobą szerokie i długie pasy schodów.

Rekonstrukcja Tenochtitlan

                                                                                 Templo Mayor należy do największej świątyni Tenochtitlan. Charakteryzowała się dwoma świątyniami na szczycie budowli i dwoma szerokimi pasami schodów, które prowadziły do świątyń.

Świątynie były niegdyś miejscem religijnych rytuałów (m.in. składano ofiary z ludzi), ale także sceną, na której występowali atleci i tancerze. Hiszpańskie podanie dotyczące składania ofiar przez Azteków mówią, że arcykapłan, który nosił ofiarny nóż, zadawał ciosy, które przebijały klatkę piersiową ofiary. Potem wsuwał rękę do środka klatki, którą otworzył, aby wyrwać wciąż bijące serce, wznosząc je wysoko w ofierze Słońcu.  Michael Smith, profesor na Uniwersytecie Nowego Jorku, zaznacza, że kiedy Cortes przybił do Meksyku w 1519 roku został powitany podarunkami ze złota ofiarowanymi przez króla Montezumę II. Władca miał nadzieję, że dary zadowolą przybyszów i spowodują, że opuszczą terytorium Azteków, tymczasem działanie króla miało odwrotny efekt. Hiszpanie byli jeszcze bardziej ciekawi miasta, a ponadto złoto było czymś, czego szukali. Gdy Cortes wkroczył do Tenochtitlan  Montezuma obdarował konkwistadorów raz jeszcze. Hiszpan spłacił władcę biorąc go za więźnia i próbując w ten sposób zdobyć kontrolę nad miastem w imieniu króla azteckiego. Ten układ szybko spotkał się ze sprzeciwem dysydenckich grup, które wtedy powstały (zwane „Cuitlahuac”, czyli bracia króla).

Cortes uciekł z miasta 30 czerwca 1520 roku, ale w ciągu kilku miesięcy przybył ponownie, tym razem przy wsparciu wielkiej armii złożonej z 700 Hiszpanów i 70 000 rodzimych żołnierzy, którzy przyłączyli się do konkwistadorów. Jak napisał Smith w jednej ze swoich książek: „Duża część sukcesu Hiszpanów była związana z polityczną przebiegłością Cortesa, który szybko przewidział niezadowolenie Mexików, którzy rządzili wschodnim imperium”. Armia wdarła się do Tenochtitlan, niszcząc akwedukt, by w ten sposób odciąć ludność miejscową od dostaw żywności. Na domiar złego Aztekowie zostali zdziesiątkowani przez ospę, przed którą nie mogli się bronić. Choroba była tak uciążliwa, że chorzy nie mogli nawet chodzić, ani poruszać się o własnych siłach. Bernadino de Sahagun pisał, że miejscowi leżeli na łóżkach jak trupy. Przewaga militarna Cortesa oraz plaga ospy sprawiły, że Hiszpanie zdobyli miasto w sierpniu 1521 roku.

Co prawda imperium Azteków już bezpowrotnie przepadło, jednak pamięć o ich cywilizacji chyba nigdy nie przeminie, ponieważ w Meksyku wciąż wznoszą się ruiny po dawnej potędze:

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Indyjskie arcydzieło

 

Świątynia Kajlaś w Indiach to jedna z szesnastu wyrzeźbionych w skale świątyń. Znana jest jako największa na świecie monolityczna struktura wydrążona w pojedynczej skale. Oprócz niesamowitych rozmiarów budowli ogromne wrażenie robią elementy architektoniczne oraz różnego rodzaju rzeźbienia.

Budowla jest hinduską świątynią zlokalizowaną w zachodnim regionie Indii zwanym Maharashtra. Jak już zaznaczyłem na wstępie struktura należy do kompleksu o nazwie Elura składającego się z 34 klasztorów i świątyń wykutych w skale. Nazwa obiektu pochodzi od nazwy Góry Kajlaś w Himalajach- siedziby boga Siva. Powszechnie uważa się, że świątynia wyrzeźbiona została w VIII wieku n.e. w czasie rządów Kriszny I, władcy Imperium Rasztrakuta. Naukowcy sądzą, że budowla powstała między 757 r.n.e. a 784 r.n.e. W tym czasie według badaczy miejscowa ludność w celu uformowania świątyni wykuła ponad 200 000 (zakłada się, że nawet 400 000) ton bazaltowej skały w Górach Charanandri. Warto zaznaczyć, że wedle oficjalnej wersji historyków ludzie pracujący przy wzniesieniu świątyni używali tylko prostych narzędzi, takich jak młotek i dłuto.

W myśl średniowiecznej legendy opowiedzianej przez miejscową ludność świątynia wybudowana została w ciągu jednego tygodnia. Ponoć królowa, której mąż był bardzo chory modliła się do Shivy, prosząc boga o uzdrowienia jej małżonka. W zamian za tę łaskę, królowa zapowiedziała, że ​​wybuduje świątynię poświęconą swemu ukochanemu i dodatkowo podda się postowi, dopóki świątynia nie zostanie ukończona. Modły królowej zostały wysłuchane, a ona sama przystąpiła do wypełnienia obietnicy.

Architekci królowej byli jednak zaniepokojeni ze względu na czas, w jakim budowa miała zostać ukończona. Jeden z nichno imieniu Kokasa zapewnił królową, że prace dobiegną końca w wyznaczonym czasie, czyli w ciągu tygodnia. Jak się okazało pracownik dotrzymał słowa.

Pomijając inne legendy i opowieści dotyczące świątyni zastanówmy się czy kilka set lat temu prymitywni mieszkańcy Indii przy pomocy prostych narzędzi mogli wykonać tytaniczną pracę wykuwając w bardzo twardej, wulkanicznej skale bazaltowej tak imponującą świątynię? W dziesięciostopniowej skali Mohsa materiał ten klasyfikowany jest jako jeden z najtwardszych uzyskując notę powyżej 8.

Według geologii skałę o danej twardości można obrobić wykorzystując kamień jeszcze twardszy. Bazalt zazwyczaj posiada drobnoziarnistą strukturę, co pozwala na polerowanie, płomieniowanie powierzchni i inne rodzaje obróbki. Ze względu na doskonałość cech fizyczno – chemicznych, nie wymaga specjalnych zabiegów impregnujących w celu zabezpieczenia przed:

1. wilgocią
2. promieniowaniem UV
3. korozją
4. mrozem
5. kwasami
6. zasadami
7. solami
8. wysokimi temperaturami
9. mrozem – całkowicie mrozoodporna
10. ścieraniem
11. ściskaniem

Wiele wskazuje więc na to, że świątynia to przykład budowli wykonanej nieznanymi nam środkami technologicznymi przez obce cywilizacje.

Precyzja wykonania rzeźb, rzeźbień i pozostałych elementów jest tak ogromna, że nawet dzisiaj byłoby ciężko o tak doskonałe wykonanie. Jednakże nauka akademicka woli pozostawać ślepa na rzeczywistość i uznawać dzieło sztuki architektonicznej i technologicznej za wytwór średniowiecznej ludności indyjskiej.  

 

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Dlaczego nauka jest zafałszowana?

 

 

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Chodzące kamienie w Kalifornii

Na Ziemi istnieją miejsca, w których dochodzi do niewytłumaczalnych zdarzeń przez naukę. Jednym z takich miejsc jest wyschnięte jezioro w Parku Narodowym Doliny Śmierci w USA zwane Racetrack Playa.

Położone na wysokości 1130 m n.p.m. pomiędzy górami Cottonwood na wschodzie i pasmem Last Chance Range na zachodzie wyschnięte jezioro znane jest z „chodzących kamieni”. Samoistnie poruszające się głazy stanowią fenomen geologiczny obserwowany od roku 1900. Po mimo faktu, że ich przypadek badano przez długi okres czasu, dotychczas  nikt nie wytłumaczył w jaki sposób kamienie mogą się przesuwać. Dosyć niedawno (2006 rok) zespół badawczy częściowo odkrył tę tajemnicę.

Specyfiką „chodzących kamieni” jest to, że przesuwają się one na odległość dochodzącą nawet do tysięcy metrów pozostawiając za sobą charakterystyczne ślady na popękanym, zaschniętym błocie. Co ciekawe jeszcze nikomu nie udało się zaobserwować tego fenomenu osobiście. Teorii wyjaśniających poruszanie się kamieni powstało kilka, jednak każda z nich to tylko hipoteza.

W 2006 roku planetolog Ralpf Lorenz rozstawiał miniaturowe stacje pogodowe w Dolinie Śmierci w ramach projektu NASA. Podczas prac badawczych naukowiec dowiedział się o fenomenie poruszających się kamieni i postanowił rozwiązać tę zagadkę. Lorenz przestudiował całą literaturę dotyczącą innych przykładów „chodzących głazów”, które znajdują się na terenie o innym środowisku naturalnym. W rezultacie uczony dowiedział się, że lód w stanie lotnym pomógł przemieścić się skałą na arktyczne plaże pływowe. Teoria ta została zastosowana do wyjaśnienia zagadki z Doliny Śmierci.

                                                                                                                       Racetrack Playa z kosmosu

Lorenz zauważył, że pewne ślady pozostawiane przez kamienie wyglądają tak jakby jeden głaz uderzył o następny i następnie został odepchnięty dalej. Naukowcy wysnuli hipotezę, że takie zjawisko może nastąpić, jeżeli jeden z kamieni miałby kołnierz lodowy wokół siebie. W celu sprawdzenia swojej hipotezy Lorenz przeprowadził eksperyment używając małego kamienia, pojemnika z wodą i miski z wodą i piaskiem na jej dnie. Następnie na dnie umieszczono kamień, w taki sposób, że jego czubek wystawał lekko ponad taflę wody. Potem całość umieszczono w zamrażarce, aby woda mogła uformować kołnierz lodu wokół kamienia. W następnej kolejności kamień odwrócono, tak by jego niezamarznięta część znalazła się na dnie i umieszczono go w misce. Kiedy lód był delikatnie wydmuchiwany, kamień poruszał się dość łatwo, pozostawiając szlak w piasku. Zespół obliczył również, że w pewnych warunkach zimowych w okolicy, ta hipoteza może rzeczywiście działać.

Jakby nie patrzeć teoria Lorenza dotyczy tylko małych kamieni. W jaki sposób przemieszczają się głazy ważące ponad 300 kilogramów? Na to pytanie odpowiedź uzyskaliśmy w 2013 roku.

Eksperyment rozpoczął się w 2011 roku, gdy naukowcy wyposażyli wówczas kilkanaście kamieni w odbiorniki GPS i ustawili w dolinie automatyczną stację meteorologiczną rejestrującą warunki atmosferyczne. Do rozwiązania zagadki doszło 21 grudnia 2013 roku, kiedy naukowcy obecni byli w dolinie i mogli szczegółowo obserwować jego przebieg zjawiska. Do wystąpienia fenomenu wymagana jest rzadka kombinacja warunków:

  • dno doliny musi być pokryte warstwą wody głęboką na kilka centymetrów, tak aby możliwe było utworzenie się pływającej warstwy lodu, ale aby woda nie zakrywała całkowicie kamieni;
  • w mroźną noc na powierzchni musi wytworzyć się warstwa lodu o odpowiedniej grubości: zbyt cienki nie będzie dość wytrzymały, zbyt gruby spowoduje miejscami zamarznięcie zbiornika do dna;
  • za dnia słońce musi ogrzać lód tak, by pękł on tworząc duże pływające po powierzchni wody płaty.

W takich warunkach nawet stosunkowo słaby wiatr wystarczy, by wprawić w ruch płaty lodu, a te będą popychać ze sobą kamienie. Kamienie poruszają się stosunkowo powoli, z prędkością kilku metrów na minutę. Autorzy pracy podają, że ruch ten jest trudny do zaobserwowania gołym okiem, ze względu na brak stałych punktów odniesienia.

 

 

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Starożytne miasto w centrum Meksyku

 

Do niecodziennego odkrycia doszło w Meksyku, w mieście o tej samej nazwie. Archeolodzy natknęli się na ruiny z czasów panowania Azteków. Do znaleziska doszło w samym centrum metropolii.  

 Naukowcy odkopali ogromną świątynię poświęconą bogowi wiatru. Dodatkowo oczom badaczy ukazało się boisko do gry w piłkę, na którym dawniej rozgrywano śmiertelne mecze. Archeolodzy ujawnili swoje odkrycie w środę, siódmego czerwca dwa tysiące siedemnastego  roku. Według zapisków po raz pierwszy boisko zobaczył hiszpański konkwistador Hernan Cortes w 1528 roku, który zaproszony został przez azteckiego władcę Montezumę.

Na miejscu odkryto 32 zestawy ludzkich kręgów szyjnych, które stanowią pozostałości po rytualnym ścinaniu głów. Jeżeli chodzi o odkopaną strukturą, zachowała się tylko jego część, a mianowicie schody i część trybuny. Według uczonych długość boiska wynosiła ok. 50 metrów. Tymczasem świątynia zbudowana została w kształcie półokręgu ustawionym na jeszcze większej prostokątnej podstawie. Niegdyś cała budowla mierzyła 4 metry długości, a jej średnica wynosiła 34 metry.

Aż do 1985 roku, w miejscu odkrycia stał hotel, który runął w wyniku trzęsienia ziemi. Już wtedy właściciel placówki zauważył starożytne zabudowania i zawiadomił Narodowy Instytut Archeologii i Historii. Badacze twierdzą, że sztuczne struktury wzniesiono pomiędzy 1486 a 1502 rokiem n.e. Oficjalnie mówi się o otwarciu miejsca dla zwiedzających, jednak dotychczas nie ujawniono żadnej konkretnej daty.

Źródło:
https://phys.org/news/2017-06-ancient-aztec-temple-ball-court.html#jCp

Opublikowano Inne miejsca świata | Dodaj komentarz

Inna Historia Świata: „Zatajona prawda”

Uwaga! 

Nakład książki jest niemal wyczerpany. Najlepiej zamówienia kierować bezpośrednio do autora na adres mailowy: lukaszkulak92@wp.pl

W mailu proszę napisać swoje dane korespondencyjne. Publikację wysyłana jest zaraz po otrzymaniu przelewu na konto bankowe: 10 2030 0045 1130 0000 1143 5160 (BGŻ BNP Paribas S.A.)

Cena książki: 30 zł

Opis publikacji:

Książka pt. „Zatajona prawda”, poświęcona jest w głównej mierze opisowi cywilizacji sumeryjskiej, której zaawansowany charakter podyktowany był ingerencją inteligencji pozaziemskich. Autor oprócz opisu wiedzy starożytnych Sumerów, skupił się w głównej mierze na analizie systemów polityczno – ekonomicznych cywilizacji zlokalizowanych na Bliskim Wschodzie, w Mezopotamii. Błędem byłoby bowiem, założenie, iż przedstawiciele kultur kosmicznych wywarli wpływ na świat starożytny tylko za pośrednictwem wyrafinowanych technologii i szeroko pojętej wiedzy. Kiedy „królestwo zstąpiło z nieba” rządy „powędrowały” w ręce istot pozaziemskich, które wprowadziły własne reguły gry w postaci wspomnianych wyżej systemów politycznych. Głównym założeniem było podział na elity i zwykłych zjadaczy chleba, których los zależał od woli bogów i królów.

Zapoznając się z poszczególnymi modelami kulturowymi w Mezopotamii, nie trudno odnieść wrażenie, ze porządek zapoczątkowany kilka tysięcy lat p.n.e. trwa do dzisiaj…

W publikacji między innymi:

* strategie istot pozaziemskich w starożytności (na przykładzie kultur w Mezopotamii )

* pogańskie i satanistyczne praktyki w religii chrześcijańskiej

* Sumer nie był pierwszą zaawansowaną cywilizacją na Ziemi

*Sitchin i Heiser

*wiedza i technologie starożytnych

*symbolika starożytna w dzisiejszym świecie

*człowiek jako eksperyment genetyczny istot pozaziemskich

* Złota Era ludzkości

* natura rzczywistości oczami fizyki kwantowej

*tajemnice Księżyca i Saturna

*tragizm współczesnego świata: manipulowane wojny i terrorystyczne korporacje międzynarodowe

*satanizm wśród światowych władz

*kim naprawdę jesteśmy?

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz

Megality z Rosji. Ślady po dawnej cywilizacji?

 

Na całej kuli ziemskiej istnieją budowle megalityczne składające się z ogromnych, obrobionych bloków skalnych. Ich wiek datuje się oficjalnie na kilka tysięcy lat. Do najbardziej tajemniczych i fascynujących konstrukcji tego typu należą te znajdujące się na terenie dzisiejszej Rosji.

Najcięższy blok skalny, który został w przeszłości sztucznie obrobiony zlokalizowany jest w Libanie w Baalbek i waży ponad jedną tonę. W ogóle kompleks świątynny w tym miejscu jest imponujący, ponieważ odkryto wiele potężnych megalitów i trylitów (połączenie trzech megalitycznych bloków skalnych) liczących kilka set kilogramów. Kiedy rozmawiałem z jednym z archeologów przeprowadzających prace w Baalbek powiedział mi, że aż trudno uwierzyć, że to człowiek był odpowiedzialny za to co, możemy podziwiać na tamtejszym stanowisku archeologicznym. Zaznaczam, że wspomniany badacz należy do naukowców podążających oficjalną wersją historyczną.

W Baalbek megality ważą ponad 1000 kilogramów

Jeżeli chodzi o megality z Rosji sprawa wygląda znacznie ciekawiej. Pierwszą fundamentalną kwestią jest fakt, że bloki kamienne, który występują za naszą wschodnią granicą ważą znacznie więcej, niż te z  Baalbek. Różnica jest wręcz niewiarygodna, bo przeciętny blok z terenów dzikiej Rosji jest od 2 do 3 razy cięższy. Jeżeli założymy, że kamienie, a raczej całe fragmenty skał były obrabiane, to od razu należy wykluczyć ingerencję prymitywnych ludzi, którzy żyli niegdyś na opisywanej ziemi. Inną sprawą jest wiek tych struktur, ponieważ w tradycyjnym nurcie historycznym badacze nie wspominają o żadnej zaawansowanej cywilizacji wywodzącej się z Syberii- tam właśnie znajdują się bloki. Czyżby zatem megality syberyjskie były pozostałością po kulturach technicznych sprzed wielu tysięcy lat? Może milionów…

Megality rozmieszczone są głęboko w syberyjskich górach, w miejscu o nazwie Gornaya Shoria. Według zdecydowanej części geologów skały, jakie tam spotykamy zostały uformowane podczas procesów geologicznych i wietrzenia. W wyniku działania sił tektonicznych i uwolnienia wysokiego ciśnienia powierzchnia skał przypomina wydaje się być  sztucznie obrobiona ( poszczególne skały mogą zawierać nawet kąty proste). Co ciekawe, w okolicach megalitów dochodzi do zakłócenia pracy magnesów, które wariują z niewiadomego powodu. Jak już wspomniałem bloki skalne posiadają kąty proste, płaską, wygładzoną  powierzchnię oraz ostre krawędzie. Niektóre „zabudowania” przypominają mury cyklopowe spotykane np. w Ameryce Południowej, stanowiące pozostałości po starożytnych (albo prehistorycznych) cywilizacjach.

Po raz pierwszy megality ze wschodniej Syberii znalazł i sfotografował Georgy Sidorov w 2013 roku. Odkrycie Rosjanina wywołało w kręgach akademickich dyskusje, jednak tak naprawdę megality pozostają tematem tabu. Megalitycznych „budowli” na Syberii jest wiele, ja osobiście patrzę na całą sprawę z boku, to znaczy nie biorę żadnej ze stron. Według mnie niektóre z formacji są dziełem sztucznej ingerencji, co do niektórych mam wątpliwości. Obecnie nawiązuję kontakt z geologami, którzy mogliby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem w celu określenia pochodzenia bloków skalnych.

Na przykład archeolog John Jensen wyjawił, że nie istnieją żadne konkretne pomiary megalitów, ale ich pobieżne oględziny wskazują, że są one największymi na Ziemi, dochodząc do 3 – 4 tysięcy ton. Poniżej prezentuję zdjęcia z Gornaya Shoria oraz porównuje tamtejsze formacje do megalitów z innych miejsc na planecie. Być może kiedyś świat naukowy zajmie się na poważnie tematem megalitów z Syberii. Na dzień dzisiejszy w zasadzie nic nie wiemy, spekulacji pełno, a konkretów jak na lekarstwo. Niemniej jednak poniższe fotografie są nader interesujące.

 

 

Trzy powyższe zdjęcia przedstawiają typowy krajobraz górzystej, wschodniej Syberii. Skały tam obecne nazywane są megalitami, ponieważ nie przedstawiają zwartego monolitu, ale fragmenty skalne pocięte w bloki kamienne. Przypominają mur cyklopowy typowy dla kultur Ameryki Południowej (poniżej).

.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa ta skała została obrobiona sztucznie. Podobne struktury (u dołu) istnieją na terenie Polski i zostały odnalezione przez dr Franca Zalewskiego.

Powyższe zdjęcie przedstawia obrobiony sztucznie blok skalny w kształcie kołyski.

Pozostałe megality Rosji można zobaczyć na poniższym filmie:

 

 

Opublikowano Inne miejsca świata | 2 komentarze

Nasi fascynujący przodkowie- Homo naledi

 

Homo naledi, to odkryty cztery lata temu nowy, nieznany wcześniej przodek człowieka współczesnego. Wywodzący się z Afryki Południowej gatunek według naukowców jest znacznie bardziej intrygujący, niż wcześniej się wydawało.

 Paleoantropolodzy twierdzą, że Homo naledi był dużo inteligentniejszy i bystrzejszy. Kiedy po raz pierwszy badacze natknęli się na szczątki należące do hominida w jaskini nieopodal Johannesburga w 2013 roku wysnuli teorię, że koegzystował on z Homo erectus, czyli gatunkiem poprzedzającym Homo sapiens.

Datowanie szkieletu Homo naledi wykazało, że wiek kości rozciąga się od 335 000 do       236 000. Warto podkreślić, że naukowcy wykorzystali sześć różnych technik datowania do ustalenia, a w zasadzie oszacowania jak stare mogą być kości prehistorycznego człowieka.

Oznacza to, że Homo naledi dzielił przestrzeń ze wczesnymi homo sapiens ( czyli jest znacznie młodszy, niż sądzono wcześniej ). Uczeni odkryli jeszcze jeden bardzo ciekawy fakt dotyczący mózgu i w ogóle zdolności logicznego myślenia człowieka pierwotnego. Gdy badacze po raz pierwszy ujrzeli pozostałości po nowo odkrytym gatunku, zobaczyli, że szczątki ułożone były w jaskini, w miejscu przypominającym komorę grobową, tak jakby ktoś celowo umieścił je w pieczarze. Według antropologa Johna Hawks’a ( University of Wisconsin-Madison ) Homo naledi zapuszczał się w głębokie partie jaskini, by chować swoich bliskich. Co ważne, dowiedziono, że kości nie miały najmniejszych śladów zadrapań, a więc nie zostały po prostu wtrącone do jaskini, ale starannie położone.

Problem polega na tym, że tego typu zachowania są charakterystyczne dla gatunków posiadających większe mózgi, znacznie bardziej rozbudowane, niż w przypadku Homo naledi. Ponadto, lokalizacja komory grobowej, gdzie składano kości usytuowana jest w znacznie odległości od wejścia do groty, gdzie nie dochodzi światło słoneczne. Hawks stwierdził, że w komorze panuje totalna ciemność, a więc żeby móc odnaleźć się w podziemiach i złożyć szczątki zmarłych potrzebny był ogień. Jak dotychczas nie odnaleziono jego fizycznych śladów, co bardzo zastanowiło badaczy. Hawks powiedział, że jedyne ślady ognia odnaleziono pół mili ( 800 metrów) od jaskini i do czasu odkrycia Homo naledi nikt nie podejrzewał, że wykorzystywany był przez ten gatunek. Wedle stereotypu naukowego tylko posiadacze złożonych mózgów są zdolni do złożonych zachowań, jednak Homo naledi są tego przeciwieństwem.

Odkrycie jest dowodem, że nie ważny jest rozmiar mózgu, ale jego organizacja (kompleksowość). Bardzo prawdopodobne jest również to, że opisywany gatunek człowieka wytwarzał narzędzia przypisane oficjalnie innym gatunkom z rodziny człowiekowatych. Co ciekawe, naukowcy ujawnili, że w jaskini odkryto jeszcze jedną komorę nazwaną Lesedi, w której odkryto całkowicie zachowany szkielet dorosłego samca Homo naledi. Jego kości są bardzo cienkie, kruche, ale przerwały w zadziwiająco dobrym stanie. Szkoda, że jak dotąd nie udało się przeprowadzić badań genetycznych naszych przodków.

Badacze są zdania, że pod ziemią znajdują się ponad dwu kilometrowe tunele. Depozyty, które są warte uwagi naukowców znajdują się blisko powierzchni ziemi. Uczeni chcą zbadać przede wszystkim ślady egzystencji Homo naledi bliżej wyjścia z groty. Oczywiście badacze nie zmienili sztandarowej teorii i sądzę, że przodkiem nowego gatunku są szympansy. Odnaleziony zaledwie kilka lat temu gatunek należy do jednego z najlepiej udokumentowanych krewnych człowieka współczesnego. Ponieważ w grocie znajduje się mnóstwo szczątków, wydaje się, ze świat jeszcze nie raz usłyszy o Homo naledi.

Opublikowano Historia ludzkości | 1 komentarz

Tajemnicze megality z Izraela

 

W północnym Izraelu archeolodzy natknęli się na imponujące, ale jak dotąd nieznane sztuczne struktury. Naukowcy szacują, że nowo odnalezione zabudowania mogą liczyć nawet 12 000 lat.

Specyfika struktur polega na tym, że łatwo je przeoczyć prowadząc poszukiwania z ziemi. Najlepszym sposobem, aby w ogóle dostrzec dzieła naszych przodków są badania podwodne bądź powietrzne. Na tajemnicze kamienne monumenty składają się struktury zwane Gilgal Refaim, Jethro Cairn ( oba zlokalizowane na Wzgórzach Golan) oraz znajdujące się pod wodą Jeziora Galilejskiego.

Teorii dotyczących przeznaczenia zabudowań było już kilka, od starożytnych kalendarzy po miejsca pochówku, jednak jednoznacznych ustaleń wciąż brak. Ciekawe jest również to, że w pobliżu zabudowań nie znajdują się dowody istnienia miasta. Badacze twierdzą, że wiek megalitów może wahać się od 3 do 12 tysięcy lat, co czyni je starszymi niż chociażby brytyjskie Stonehenge ( nie wspominam o piramidach, bo one są starsze wg. „nieoficjalnej” wersji, ale wiarygodnej ).

Pierwszą strukturę, którą opiszę będzie Jethro Cairn. Została ona zidentyfikowana w 2014 roku, gdy archeolodzy rozpoznali kamienny monument w kształcie półksiężyca, większy niż boisko piłkarskie. Jego wymiary są naprawdę imponujące: 150 metrów długości i 7 metrów wysokości. Przeszukując sieć nie znalazłem żadnych fotografii tego obiektu, więc jedyną drogą obserwacji są zdjęcia satelitarne. Badacze na miejscu odkryli co prawda wyroby z porcelany datowane na epokę brązu, co może oznaczać, że wiek struktury to 3050-2650 lat, jednak w praktyce nikt nie potrafi zaprzeczyć, że monument jest znacznie starszy. Kształt (półksiężyc) sugeruje, że budowla ma związek z kulturami bliskowschodnimi, np. Sumerami i Chaldejczykami, dla których bogiem Księżyca był Sin.

                                   Półksiężycowa struktura widziana z lotu ptaka 

Druga ze struktur znajduje się pod wodą Jeziora Galilejskiego, niedaleko opisywanej powyżej sztucznej konstrukcji. Jej odkrycie ogłoszono oficjalnie w 2013 roku. Do odkrycia przyczynili się płetwonurkowie, którzy zeszli pod wodę, na około 9 metrów w 2003 roku. Ich oczom ukazał się wówczas niesamowity obiekt o średnicy większej niż długość Boeinga 747. Struktura zbudowana została na skałach bazaltowych na kształt stożka, jej wysokość to 10 metrów, a waga dochodzi do 60 000 ton. Wiek struktury jest nieustalony, choć naukowcy są pewni, że musiała ona powstać na suchym lądzie. Wydaje się, że obiekt miał ogromne znaczenie dla ludności. Najbliższe odkryte pokłady bazaltu znajdowały się kilkaset metrów od miejsca, a kamienienie osiągające 1-2 metry długości dochodziły do 90 kilogramów.

                   Podwodna struktura pod wodami Jeziora Galilejskiego

Prehistoryczny monument zwany Gilgal Refaim również należy do gigantycznych budowli na terenie Izraela. Tłumacząc z języka hebrajskiego nazwa monumentu oznacza „koło gigantów”. W Piśmie Świętym i tekstach starożytnych istnieją wzmianki na temat rasy gigantów Nefilim, pół-ludzi, pół-bogów, którzy stanowili ważną grupę społeczną w dawnych czasach i wznosili potężne budowle ( m.in. Baalbek). Monument powstał przy użyciu 42 000 bazaltowych skał tworzących pięć koncentrycznych kręgów ważących razem 40 000 ton. Kompleks posiada 4, 5 metrową komorę grobową w centralnym punkcie wszystkich pięciu okręgów, z których największy mierzy więcej niż 150 metrów szerokości. Ciekawostka obiektu polega na fakcie, że kształt okręgu kompleksu można uchwycić obserwując go tylko z lotu ptaka. Gdybyśmy znaleźli się w środku zabudowania czulibyśmy się jak w labiryncie kamiennych ścian.

 

Trzy wymienione i opisane powyżej struktury stanowią niemą tajemnicę z przeszłości. Jak dotychczas żadnemu badaczowi nie udało się rozwiązać zagadki pochodzenia i przeznaczenia budowli. Ich gabaryty wskazują jednak, że nie było to dzieło prostych koczowników pustynnych. Być może faktycznie, to w rasie gigantów należy upatrywać twórców kompleksu…

Opublikowano Inne miejsca świata | 1 komentarz

Inna Historia Świata: Tajemnice Sumeru. Wojny bogów cz.2

Opublikowano Audycje | Dodaj komentarz