ZAGADKA GWIEZDNYCH SZYBÓW WIELKIEJ PIRAMIDY W GIZA

 

59907191

Poniższy tekst napisany został przez pana Wojciecha Maćkowiaka- niezależnego badacza cywilizacji starożytnych. Pan Wojciech pragnie podzielić się własnymi odkryciami, jakich dokonał analizując zdjęcia wykonane w szybie południowym Wielkiej Piramidy w 2002 roku. Nie zdradzając szczegółów zagłębmy się w treść obszernego tekstu…

Stare egipskie przysłowie mówi – „człowiek lęka się czasu, a czas lęka się piramid”. Od wieków piramidy wywołują burzę w środowisku naukowym. Egiptolodzy, archeolodzy czy archeoastronomowie wciąż poszukują jednoznacznej odpowiedzi na to: jak zbudowano piramidy, kiedy je wzniesiono oraz do czego miały służyć. Lecz najbardziej trapiącym pytaniem jest jednak to, kto wzniósł te kolosalne budowle na płaskowyżu w Gizie z taką precyzją około 2500 roku p.n.e. w czasach, kiedy to panował drugi faraon IV dynastii Chufu (gr. Cheops). Na temat siódmego cudu świata powstało wiele teorii. Świat naukowy uważa, że piramidy w Gizie zostały wzniesione przez Egipcjan przy pomocy ludzkich rąk i mięśni z wykorzystaniem prymitywnych narzędzi dla swojego króla, by ten po śmierci mógł w jej wnętrzu spocząć na wieki. Druga strona jest zupełnie innego zdania. Uważa się, że w cały wkład w ich powstanie ingerowała znacznie wyższa siła, która pochodziła nie z tego świata. Kiedy patrzy się na te budowle widać wyraźnie, że mamy do czynienia z zaawansowaną techniką i technologią, która przyczyniła się na ich powstanie.

piramidy

Twórcy lub twórca piramid jak i całego kompleksu świątynnego w Gizie musieli mieć ogromną wiedzę na temat matematyki, architektury, astronomii i innych nauk ścisłych, by postawić z taką dokładnością owe budowle, by te spełniały jakiś cel na Ziemi. Do dnia dzisiejszego wiemy, że Trzy Piramidy w Gizie są astronomicznym hologramem nieba – czyli to co jest tu na ziemi jest i na górze. Badacze piramid tacy jak Robert Bauval i Graham Hancock udowodnili za pomocą symulacji komputerowych, iż piramidy są odzwierciedleniem trzech gwiazd w Pasie Oriona- Alnitak, Alnilam, Mintaka. Mało tego, układ ten wyznacza okres na ok.10 500 rok p.n.e. jak i na ok. 2500 rok p.n.e.- wtedy, gdy powstały właśnie piramidy według oficjalnej teorii naukowej. Nasuwa się od razu pytanie, w której z tych epok mogły być wzniesione piramidy. Czy w 10500 roku p.n.e. wtedy gdy te części ziemi były zamieszkiwane jedynie przez grupkę ludzi prymitywnych? Czy w 2500 roku p.n.e., kiedy na tronie zasiadł Cheops i kiedy cywilizacja ludzka była na tyle rozwinięta by prowadzić handel, uprawę ziemi oraz osiadły tryb życia, który pozwolił na to by wznieść właśnie piramidy?

zdj.2

Uważam, że Trzy Piramidy w Giza powstały za IV Dynastii, lecz sam projekt planu całego kompleksu Gizy został zrobiony przez zupełnie kogoś innego, kogoś ze znacznie odleglejszych czasów niż liczy sobie sam Egipt od momentu kiedy na tronie zasiadł faraon pierwszej dynastii Menes. Pytanie nasuwa się przez kogo? Kto był twórcą tego projektu? Kto poświęcił się, by tysiące lat później wybudować piramidy. Czy była to cywilizacja z poza naszego układu słonecznego? A może wiedza pochodziła z mitycznego kontynentu Atlantyda? Jak na razie  nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Chciałbym jednak skupić swoją uwagę i poświęcić parę chwil na piramidzie Cheopsa zwaną również Wielką Piramidą. Według danych, jakie znamy piramida została zbudowana przez Cheopsa ok. 2500 roku p.n.e. Przy budowie, która trwała 20 lat pracowało 100 tysięcy robotników, niewolników i ludzi wolnych.

W piramidzie znajdują się główne pomieszczenia: na dole Komora Królowej na górze Komora Królewska ponadto korytarze do tych dwóch pomieszczeń. Wymiary tej budowli są wprost imponujące: Wysokość do teoretycznego wierzchołka wynosi 146, 5 metra. Przeciętna wysokość bocznej ściany- 186 metrów, obwód podstawy 921 metrów, powierzchnia podstawy 5 hektarów, waga 31 milionów ton ( oficjalne źródła podają liczbę ponad 6 milionów). Położenie piramidy wykazuje ciekawe zależności. Południk biegnący przez nią jest najdłuższym biegnącym przez ląd. Dzieli on jednocześnie morza i kontynenty na dwie równe części. Piramida leży w centrum masy lądu stałego ziemi. Wysokość piramidy 150 metrów razy 10 do potęgi dziewiątej jest równa średniej odległości ziemi od słońca 149 milionów kilometrów. Piramida jest zegarem słonecznym pokazującym pory i długości dni w roku. Odległość od bieguna N (północnego) jest równa odległości do środka ziemi i odległości od bieguna do środka ziemi. Obwód podstawy podzielony przez podwójną wysokość daje liczbę Pi- 3,14. Piramida od końca lutego do połowy października nie rzuca w południe żadnego cienia. Co więcej, budowla jest modelem matematycznym północnej półkuli w skali 1:43200. Trzeba też wziąć pod uwagę, że niektóre z tych bloków umieszczone wysoko w korpusie Wielkiej Piramidy ważą tyle, co 100 samochodów ciężarowych, czyli 175- 390 ton, a nie jak podają archeolodzy 15 – 20 ton. Długość boku podstawy wynosi 365 łokci egipskich i jest równa liczbie dni roku słonecznego w tropikach. Mało tego, stwierdzono również, że Wielka Piramida jest akumulatorem energii, czyli inaczej mówiąc kondensatorem energii kosmicznej działającej na zasadzie podobnej do kondensatorów elektrostatycznych znanych dzisiejszej elektronice. U samego szczytu piramidy emanuje energetyczny wir rozszerzający się ze wzrostem wysokości.

W oparciu o sumeryjski tekst okazuje się, że piramidy w Gizie wybudowały pozaziemskie istoty, jako punkty nawigacyjne drogi lądowania, kończącej się portem kosmicznym na pustyni Synaj. W starożytnych zapisach jest napisane, że starożytna Piramida służyła, jako instrument astronomiczny. Wiemy także to, że Piramida to obiekt o strukturze krystalicznej, tym samym wysoce wrażliwy na fale energetyczne, częstotliwości radiowe, a nawet kosmiczne mikrofale. Wielka Piramida w Gizie o pięciu granitowych płytach nad Komorą Królewską jest tym, co starożytni Egipcjanie nazywali Kamieniami Duchów i mogła być urządzeniem nadawczo – odbiorczym nakierowanym ku odległym częścią kosmosu.

A jednak w świecie nauki Wielka Piramida jak i ogólnie wszystkie piramidy miały być i nadal pozostają tylko i wyłącznie grobowcami dla martwego faraona. Czy nie jest to lekka przesada stwierdzać i wysnuwać pochopne wnioski, co do tego, że były to tylko i wyłącznie grobowce? Jeśli piramidy miały cel w tym by rzeczywiście pozostały tylko zwykłymi grobowcami z kamienia, to dlaczego w żadnej z nich nie znaleziono mumii owego władcy, dla którego owa budowla była przeznaczona? Moim zdaniem w tym wszystkim nie ma żadnej logiki. Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Dlaczego żaden z władców IV dynastii (Cheops, Chefren, Menkaure) nie pozostawili ani jednej wzmianki o tym jak i przez ile lat budowali to, o czym tak bardzo marzyli za życia. Nie ma najmniejszego napomnienia o tym, że budowniczymi piramid w Gizie byli właśnie ci faraonowie, którzy stali się chyba najbardziej w dziejach historii zapamiętani – oczywiście, jeśli chodzi o wznoszenie piramid. Biorąc pod uwagę tego rodzaju osiągnięcie na skalę można by nawet powiedzieć światową, bo nie widzę innego określenia, każdy z tych władców powinien upamiętnić swoją osobę dla przyszłych pokoleń poprzez wzniesienie dla siebie jednej piramidy. „To właśnie ja wzniosłem dom gdzie w przyszłości zamieszkam na wieczność” – biorąc pod uwagę oczywiście, że piramida miała spełniać funkcję grobowca.

Według historyków pierwszą piramidą, która pojawiła się na scenie była piramida schodkowa w Sakkara, która została zaprojektowana przez kapłana Imhotepa. Imhotep był kapłanem pierwszego faraona III dynastii Dżosera, który według danego projektu wzniósł swoją piramidę. W całym Egipcie piramid jest około setki, lecz żadna z nich nie dorównuje tym z Gizy. Mało tego, jeśli przyjrzymy się i pozostałym dwóm piramidom, które są przypisane faraonom takim jak Chefren i Menkaure to można by stwierdzić, że są one gorszymi kopiami pierwszej piramidy (Wielkiej Piramidy). Nie wiadomo, gdzie by się szukało to w całym Egipcie nie ma żadnej piramidy, która by dorównywała pod względem doskonałości Wielkiej Piramidzie. Ojciec Cheopsa Snofru, czyli pierwszy faraon IV dynastii wzniósł aż trzy piramidy. Dlaczego? Czy chciał być pochowany w trzech miejscach na raz? Tego rodzaju koncepcja jest zupełnie nielogiczna. Faraon Snofru swoją pierwszą piramidę wybudował w Majdum, która po dziś dzień jest nazywana piramidą siedmio stopniową ze względu na jej kształt, gdyż wyraźnie przypomina budynek ze schodami, które prowadzą ku samej górze. Obecnie nie są widoczne wszystkie stopnie gdyż z biegiem czasu natura przysypała ją piaskiem. Drugą piramidę wzniósł ten sam faraon w Dahshur i nazywana jest ona po dziś dzień Piramidą Łamaną ze względu na jej wygląd, który dokładnie pokazuje, że piramida jest załamana w połowie. Stało się tak dlatego ponieważ, schemat budowy był źle obrany i sama piramida pod napływem ciężaru właściwego załamała się.

Najprawdopodobniej faraonowi nie przypasowała do gustu ta budowla, więc postanowił wznieść trzecią piramidę również w Dahshur, która nosi nazwę Piramida Czerwona. Nazwa tej piramidy zawdzięczana jest kolorowi zewnętrznych warstw kamienia, odsłoniętych dawno temu, kiedy rabusie zerwali bloki licówki. Pierwotnie jednak piramida ta, była biała, pokryta lśniącym białym wapieniem. Starożytni Egipcjanie nazywali tę piramidę „Snofru pojawia się w chwale”. Nazwa nawiązuje do przejścia duszy króla z piramidy na tamten świat. Jak widać ponownie pojawia się problem, co do tego, czy piramidy te służyły jako grobowce, gdyż nie znaleziono w nich nigdy mumii faraona Snofru. Mało tego, dziwne jest też to, że te dwie piramidy – Łamana i Czerwona według badaczy mają również swój odpowiednik na niebie. Robert Bauval i Graham Hancock za pomocą komputera szukali odpowiedzi na to, czy te piramidy mają jakiekolwiek- tak jak te w Gizie- powiązanie z gwiazdami. Po dokładnym przeanalizowaniu nieba udało im się znaleźć zaskakującą odpowiedź, co do piramid w Dahshur.

Te dwie piramidy odpowiadają dwóm gwiazdom w gwiazdozbiorze Byka. Patrząc na niebo można wyraźnie zauważyć gołym okiem, że w danym gwiazdozbiorze jedna ze wszystkich gwiazd w danej konstelacji jest koloru czerwonego, co w astronomii jest nazwane Okiem Byka. Natomiast, jeśli obserwator przyjrzy się dokładnie to również zauważy, że naprzeciw tej gwiazdy znajduje się kolejna gwiazda a cały układ jest przedstawiony w postaci trójkąta (Hiady- gromada otwarta w gwiazdozbiorze Byka). Badacze nakładając za pomocą programu komputerowego piramidy na dane gwiazdy w konstelacji Byka uzyskali obraz pokazujący, że te piramidy są również odzwierciedleniem tego, co jest na niebie. Jedyne, co można powiedzieć to tylko to, że zanim Egipt został wymarłym państwem dawno, dawno temu, kiedy tętniło tam życie, to wszystkie a przynajmniej duża większość budowli przedstawiała niebo na ziemi.

Można by było w takim razie powiedzieć, że miejsce to było niczym innym jak tylko i wyłącznie gigantyczną mapą gwiezdną, która znajdowała się na ziemi. Dziś jednak większość budowli zostało zniszczonych, inne zostały rozebrane, a materiał budowlany wykorzystano przez tutejszą ludność do budowy domków mieszkalnych. Do destrukcji budowli przyczyniła się też matka natura, gdyż i ona przyczyniła się do wielu zniszczeń. Dzisiaj Egipt nie jest w pełni gwiezdną mapą, tak jak to było za dawnych czasów. Pozostała jedynie garstka tego, co po dziś dzień można podziwiać będąc właśnie w Egipcie. Ale na tym jednak nie kończy się cała filozofia, bo pytań jest wiele a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Zastanówmy się, co takiego skłoniło naukowców i historyków starożytnych cywilizacji, by wpajać ludziom, że budowniczymi piramid w Gizie byli faraonowie?

Jedynym „dowodem” podtrzymującym teorię, że budowniczym Wielkiej Piramidy był Chufu jest napis wewnątrz budowli odkryty przez Anglika Williama Howarda Vysego w lutym 1837 roku. Znalazł on w piramidzie nad Komorą Królewską w komorze Wellingtona na wapiennych ścianach inskrypcje hieroglificzne przedstawiające imię władcy (Chnum – Chufuei) i w stropie namiotowym skrócone imię Chufu oraz wariant tego imienia (Re – Ufu). Jest to główny powód, że archeolodzy stawiają ostateczne zdanie, iż Cheops był budowniczym Wielkiej Piramidy. Odkrywcą tych kontrowersyjnych inskrypcji był jak już wspomniałem Anglik Richard Howard Vyse pochodzący z bogatej rodziny wojskowej z Buckinghamshire. Howard Vyse odszedł z armii brytyjskiej w stan spoczynku w stopniu pułkownika po ok. 20 latach służby. Twierdzi się, że rodzina z finansowała jego wyprawę do Egiptu w latach 1835-1837 jednak na to, że ktoś inny mógł przyłożyć do tego rękę wskazuje wypowiedź jednego z jego potomków, który wyznał, że pułkownik był lepszym archeologiem niż żołnierzem, a poza tym był utrapieniem dla rodziny.

Kiedy Howard Vyse przybył do Egiptu w 1835 roku miał 51 lat i mocne postanowienie zdobycia sławy. Czy odkrycia Vyse’a były autentyczne? Kiedy starałem się prześledzić wydarzenia z 1837 roku zauważyłem że Vyse miał praktycznie wolną rękę w działaniach wewnątrz piramidy o czym świadczy chociaż by swobodne użycie materiałów wybuchowych.

zdj.3

Otwarcie i zbadanie komór, w których znalazł imiona Chufu odbywało się bez jakiegokolwiek nadzoru, którzy praktykują dzisiejsi archeolodzy. Absolutnie nic nie przeszkadzało Vyse’owi w popełnieniu fałszerstwa. Wiele aspektów „odkryć” dokonanych przez Vyse’a zasługuje na uwagę. Po pierwsze wydaje się dziwne, że wszystkie otwarte przez niego komory zawierały inskrypcję, podczas gdy w pierwszej komorze otwartej w 1765 roku, przez Davidsona nie było niczego takiego. Po drugie wszystkie inskrypcje z jednym wyjątkiem znajdowały się poza wschodnimi ścianami, przez które Vyse się przebijał. Wydaje mi się to zbyt szczęśliwym zbiegiem okoliczności by mogło być prawdziwe.

zdkj.4

Czy jest to dowód na to, że archeolodzy zbyt pochopnie wskazali na Cheopsa, jako budowniczego Wielkiej Piramidy? Uważam, iż przekazywana wiedza w podręcznikach naukowych jak i w encyklopediach jest bardzo fragmentaryczna i pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli założymy- mając na uwadze poziom techniczny piramid- że ich budowy dokonali faraonowie, prostymi narzędzi – to powiem krótko – okłamujemy samych siebie.

Jak można oprzeć się na jednym jedynym dowodzie, w dodatku w pełni niewyjaśnionym do końca, gdzie nie ma więcej opisów ani przypisów kto, po co, czemu, w jakim celu dokonał czegoś niemożliwego do zrealizowania w dzisiejszych czasach? Nie twierdzę, że wszystko jest oszustwem i fałszerstwem, bo istnieje dużo faktów potwierdzających chociażby to, jak żyli Egipcjanie, jak się odżywiali, jakie były ich wierzenia oraz to, gdzie spali, jak mieszkali i jak się ubierali. Ale jeśli chodzi o to, jak wznosili piramidy to nie zgadzam się pod żadnym pozorem z tymi faktami, które przedstawiają nam wszelkiego rodzaju podręczniki naukowe. Pozostaje więc pytanie: gdzie należy szukać odpowiedzi, by rozwikłać zagadkę piramid? Jak dotąd nie było to wcale proste zadanie do wykonania.

Ale cóż – aby móc sprostać temu skomplikowanemu zadaniu i poznać sekret będący pod postacią kamienia, nie należy siedzieć z założonymi rękoma, ale posuwać się do przodu krok po kroku. Może, aby poznać sekret piramid nie trzeba poszukiwać znaku, czy jakiejkolwiek wskazówki tylko w gwiazdach, lecz w samej konstrukcji owych budowli. Muszę przyznać, że sam nie wiem czy ten krok jest tym prawidłowym, który pozwoli na poznanie choćby rąbka tajemnicy. Ale nie należy i tego sposobu myślenia lekceważyć, ponieważ każdy sposób w przypadku piramid może być trafny i przynieść nam jakiś sukces. Patrząc na Wielką Piramidę widzimy, że jest to budowla fascynująca – przynosząca każdemu człowiekowi do głowy nie wyobrażalne myśli, z którymi jest ciężko się uporać, ponieważ wywiera nieprawdopodobne uczucie ze względu na jej wielkość i precyzję wykonania. Jej wnętrze jeszcze bardziej stawia człowieka w osłupienie, gdyż bloki wewnętrzne są idealnie do siebie dopasowane.

Zapoznajmy się jednak z korytarzami i komnatami w Wielkiej Piramidzie. Aby zwiedzić wnętrze piramidy, to należy około 30 metrów wspiąć się w górę po wapiennych blokach by móc stanąć przed wejściem do niej samej. Wejście oczywiście nie jest oryginalnym wejściem. Tak naprawdę to po dziś dzień nie odnaleziono tych właściwych drzwi, przy których można było stanąć, przekręcić klucz i wejść przez nie do piramidy. Obecne wejście, przez które ludzie wchodzą do piramidy zostało wydrążone za pomocą dynamitu w 820 roku n.e. przez rabusia Kalifa Al-Mamuna, który wraz ze swoimi ludźmi za wszelką cenę chciał zdobyć skarby, jakie miała mieścić w sobie Wielka Piramida. Każda przeszkoda, która stawiała problem w poruszaniu się w głąb piramidy była wysadzana dynamitem. Pech był dla rabusiów taki, że nie znaleźli żadnych skarbów ani mumii faraona. Piramida była po prostu pusta. Patrząc na plan piramidy widzimy, że wyposażona jest ona w wiele komór i komnat, które po dziś dzień można zwiedzać i podziwiać. Na wykresie wyraźnie widać, że można udać się na wyższe partie budowli. Idąc w górę, tak zwaną Wielką Galerią, która liczy sobie ok. 8 metrów wysokości można dotrzeć do Komnaty Królewskiej, w której znajduje się granitowa skrzynia lub sarkofag, w którym miało znajdować się rzekomo zmumifikowane ciało faraona Cheopsa. Niestety, ale skrzynia jak pusta stoi po dziś dzień tak i chyba stała również pusta i w tamtych czasach. Tego tak na prawdę nie wiadomo. Twierdzi się, że kiedyś bardzo dawno temu w owym sarkofagu najprawdopodobniej znajdowała się Arka Przymierza, lecz nie ma na to konkretnej odpowiedzi czy owy przedmiot kultu religijnego rzeczywiście znajdował się we wnętrzu piramidy czy też nie.

Nad komorą królewską znajdują się kolejne pomieszczenia tak zwane Komnaty Odciążające z pięcioma granitowymi płytami oraz na samej górze mieści się Strop Namiotowy. Na dole a konkretnie pod Komnatą Królewską znajduje się kolejne pomieszczenie tak zwane Komnatą Króla, która również jest pomieszczeniem bardzo tajemniczym. Do czego miały służyć owe pomieszczenia w Wielkiej Piramidzie? I tu jak widać nie ma konkretnej odpowiedzi. Jednak w całej piramidzie największą zagadką, znajdujące się w Komorze Królewskiej jak i w Komorze Królowej są tak zwane Szyby Wentylacyjne. Nazwano je tak dla tego gdyż, kiedy je otworzono, wleciało przez nie świeże powietrze. Do czego miały służyć owe kanały? Czy miały one spełniać, jako taki sobie wczesny system klimatyzacyjny dla martwego króla? A może, rzeczywiście przeznaczone były dla robotników podczas budowy piramidy by ci mieli, czym oddychać w jej wnętrzu? Taka teoria w ogóle nie trzyma się kupy. Skoro miały spełniać takie zadanie, to dlaczego w takim razie nie ma ich również w pozostałych dwóch piramidach lecz tylko w tej jednej. Czy nie jest to zbyt dziwne?! Szyby znajdują się dokładnie w północnej i południowej części piramidy – w Komorze Królowej i w Komorze Królewskiej. Czy nie można by było również wybudować ich w zachodniej i wschodniej części?

Mało tego cały plan budowy szybów jest bardzo skomplikowany. Szyby te, biegną prosto a następnie ukośnie w górę w głąb piramidy. Jakie miały spełniać zadanie? To pytanie jest również w rzeczy samej bardzo tajemnicze jak i ciężkie do rozgryzienia. Szyby w Komorze Królowej po raz pierwszy zostały otwarte w 1872 roku przez Waymana Dixona, inżyniera z Newcastle. Natomiast po raz pierwszy istnienie szybów w Komorze Królewskiej zostało odnotowane przez brytyjskiego astronoma dr Johna Greavesa w 1636 roku, lecz zostały dokładnie zbadane w 1837 roku. Dixon za nim wprowadził pręt do północnego szybu w Komorze Królowej znalazł trzy małe przedmioty: kamienna kula, mały podwójny hak z jakiegoś metalu oraz fragment cedrowego drewna o długości około 12 centymetrów z dziwnymi nacięciami.

zdj.5

Owe przedmioty zostały wysłane do Anglii w 1872 roku i dotarły kilka tygodni później. Przed końcem stulecia zaginęły i do dnia dzisiejszego ich nie znaleziono. Do czego służyły te przedmioty i kto je umieścił wewnątrz szybu? Jaki miały spełniać cel? Czy wykorzystywano je podczas budowy piramidy? Tego nie wiadomo. Inżynier Robert Bauval wraz z pisarzem Grahamem Hancockiem za pomocą komputera doszli do zaskakującego odkrycia, że szyby północny i południowy w Komorze Królowej jak i w Komorze Królewskiej skierowane są na wyznaczone gwiazdy w danych gwiazdozbiorach.

Mianowicie szyb północny w Komorze Królowej wycelowany jest na gwiazdę w Małej Niedźwiedzicy (Beta Ursa Minor) a południowy w najjaśniejszą gwiazdę Wielkiego Psa (Syriusz). W Komorze Królewskiej północny szyb wycelowany jest w Gwiazdę (Thuban – Alfa Draconis) w konstelacji Smoka a południowy w pierwszą gwiazdę w Pasie Oriona (Alnitak). Mało tego północny i południowy szyb w Komorze Królewskiej wychodzi na zewnątrz Wielkiej Piramidy a w Komorze Królowej nie wychodzą po za jej granice. Dlaczego? Jaki ku temu miał być cel ich powstania? Czy chodziło tutaj o to by, faraon po śmierci miał ułatwioną drogę do zjednoczenia się ze swoim ojcem Ozyrysem (Orionem)? W samych tekstach piramid jest mowa o tym, że król łączył się ze swoim ojcem. W piramidzie Unisa ostatniego faraona V dynastii w jej wnętrzu można podziwiać pięknie wygrawerowane ściany hieroglifami. Ten, kto potrafi odczytać pismo starożytnych Egipcjan dowie się z tekstów, że wiara ich co do Oriona była wielka – a przecież Ozyrys był kojarzony właśnie z tym gwiazdozbiorem. Z tekstów piramid można się dowiedzieć: „Och królu jesteś towarzyszem Oriona (…) Obyś przekroczył krętą rzekę, drogę mleczną i zaszedł tam, gdzie przebywa Orion”.

Kim był i jakie spełniał zadanie sam Ozyrys? Postanowiłem dowiedzieć się trochę więcej na temat tego boga i zasięgnąłem do swoich notatek oraz do swojej domowej prywatnej biblioteki. Po przejrzeniu kilku książek oraz innych dostępnych mi źródeł, w które jestem zaopatrzony dowiedziałem się, że tak na dobrą sprawę, Ozyrys był bogiem wegetacji roślinnej, czego z resztą wcześniej nie wiedziałem.

zdj.6

Brat Setha, Neftydy i Izydy, mąż tej ostatniej i ojciec Horusa, był bardzo dobrym bogiem. Nauczył Egipcjan m.in. uprawiania ziemi i wypiekania chleba. Po śmierci panował nad zaświatami, gdzie był bogiem, królem i sędzią umarłych. Seth, zazdrosny brat Ozyrysa, postanowił usunąć go z tronu. Podstępnie zwabił go do ozdobnego sarkofagu, który zabito gwoździami i wrzucono do Nilu, jednak Izyda odnalazła ciało zmarłego męża i ukryła przed Sethem. Ten natomiast odszukał je, poćwiartował i rozrzucił po całym państwie. Zrozpaczona Izyda pozbierała szczątki Ozyrysa, poskładała i mocą swoich czarów ożywiła. Gdy Ozyrys umiera, ginie też cała roślinność, a gdy zmartwychwstaje, roślinność rodzi się na nowo.

W wyobrażeniach Ozyrys występuje, jako mumia z czarną lub zieloną twarzą, w koronie ozdobionej strusimi piórami. W skrzyżowanych na piersi dłoniach trzyma bicz – atrybut sędziego i królewskie berło. Jak widać Orion w starożytnym Egipcie jak i Ozyrys odgrywali bardzo ważną rolę, gdyż byli oni ze sobą jak by to nazwać zjednoczeni, stanowili jedność. Czy tylko w tej części świata Orion był tak wielce ważny jak w przypadku Egipcjan? Za wszelką cenę chciałem się dowiedzieć czy też w innych kulturach Orion również odgrywał jakąś ważną rolę. Aby odszukać  odpowiedzi na zadane pytanie musiałem poświęcić dość sporo czasu. Samo przysłowie jednak mówi „Nie od razu zbudowano Kraków”, dlatego i ta sprawa nie była łatwa, a zarazem wymagała jakiegoś terminu wykonania. Odwiedziłem sporo bibliotek, a także nawiązywałem sporo kontaktów z ludźmi, którzy mogli mi pomóc odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących wierzeń, religii oraz legend  innych kultur naszego świata. Chodziło mi o cywilizacje w  Mezoameryce, Mezopotamii oraz Kambodży. Odpowiedzi uzyskiwałem różne, więc musiałem każde wersje dokładnie zapisywać w notesie, gdzie później za pomocą odpowiedniej literatury analizowałem, to co mi przekazano. Zadanie nie było proste, ale za to warte tego całego molochu. Nie będę rozpisywał się za bardzo na temat innych cywilizacji, gdyż głównym celem jest zgłębienie prawdy o Egipcie. Odniesienie do innych kultur ma charakter porównawczy- chodzi o zbieżności, co do Oriona i Ozyrysa a także i samych piramid i budowli w pozostałych miejscach na świecie.

Na początku zacząłem od Mezopotamii. Temat tej części świata nie jest mi obcy tak samo jak i świat faraonów. Profesjonalnie mówi się, że pierwszą i najstarszą cywilizacją, która zamieszkiwała naszą planetę był Sumer ( dzisiejszy Irak). Ta również tajemnicza jak i do końca niepoznana cywilizacja rozpoczyna swój kalendarz od roku ok. 3760 r. p.n.e. Jednym z najważniejszych miast Sumerów było Sippar poświęcone bogu Utu, którego Akadyjczycy nazywali Szamaszem co znaczy lśniący lub, który oświetla, lecz w późniejszych językach bliskiego wschodu słowo Sippar nabrało znaczenia Ptak. Trzeba pamiętać, że nie przypadkowo wzmianki o lataniu łączą się z UTU/SZAMASZEM. Ponieważ był on bogiem obu miast Heliopolis, który wznosił się do nieba w swoim MU i dlatego zasłynął, jako Helios, bóg słońca unoszący się w lśniącym rydwanie. Analizując dalszą poszlakę tej ciekawej cywilizacji odnalazłem pewien kontekst związany z tym, że Sumerowie znali coś i nazywali to coś słowem E.KUR. Szukałem konkretnego określenia tego znaczenia i przyznam, że nazwa ta doprowadziła mnie do zdumienia. Gdyż słowo E.KUR oznacza „Dom Jak Góra”. Odnosi się to oczywiście do dwóch miejsc. Pierwszym z nich jest bez wątpienia Ziggurat (Piramida Schodkowa). Według mitologii sumeryjskiej E.KUR było siedzibą Enlila w Nippur. Drugi E.KUR znajdował się zaś na afgańskich terytoriach Dolnego Świata. Dowodzą tego wzmianki zawarte w akadyjskim tekście LUDLUL BEL NEMEQI mówiące o złym bogu, który wyszedł z E.KUR za horyzontem w dolnym świecie. Dokładnie mówiąc, E.KUR z dolnego świata to Wielka Piramida. Czy w takim bądź razie piramida jest starsza niż ok. 2500 roku p.n.e.?

A może to Sumer jest znacznie młodszy niż uważa sama nauka. Ta niejasność jednak pozostaje przeznaczona do dokładniejszej analizy. Kolejnym miejscem, którego nie mogłem pozostawić w spokoju była Mezoameryka, a konkretnie Aztekowie. Lud ten jak i pozostałe kultury starożytnych cywilizacji owiewa wielka tajemnica a przede wszystkim wymarłe miasto Teotihuacan. Jakieś 50km na północny wschód od Meksyku leży prastare miasto Teotihuacan. Olbrzymi kompleks niezwykłych budowli, których konstrukcja, zawarte w niej przesłania świadczą o wiedzy nie dostępnej innemu ludowi ówczesnego świata. Teotihuacan jest największą metropolią świata znajdująca się 2440m n.p.m. Leżąca w dolinie Anahuac. Nazwa pierwotna miasta nie jest znana. Nawet nie wiadomo, jakim językiem, mieszkańcy Teotihuacan mówili, ani kim byli i skąd przybyli. A jednak i tu stoją piramidy, które dokładnie tak jak i w Giza owiane są tajemnicą do dziś niepoznaną. Owe piramidy mają tu swoją nazwę – Piramida Księżyca, Słońca i Quetzalcoatla (Boga Pierzastego Węża). W tej części świata budowle te chodź o innym kształcie ścian lecz też o podstawie kwadratu mają bardzo dużo wspólnego z piramidami w Giza.

zdj.7

Nie wiadomo też, do czego służyły i te piramidy, chodź bez wątpienia miały religijny i astronomiczny charakter. Na wschód od Alei Zmarłych wznosi się masywna Piramida Słońca, szeroka u podstawy na ponad 215 metrów licząca 70m wysokości i ongiś także zwieńczona świątynią. Dalej widać Piramidę Quetzalcoatla. Ma mniej niż 30m wysokości, ale na podstawie tego, co pozostało, można wysnuć wniosek, że była niewykończona. Otacza ją, bowiem fundament nawet potężniejszy, niż podstawa sąsiedniej Piramidy Słońca. Jednym z powodów, dla, których piramidy te zawsze intrygowały archeologów jest ich wielkość oraz rozplanowanie. Podstawa Piramidy Słońca jest prawie tak samo szeroka, jak jednej z egipskich piramid. Co więcej, gdyby przez wierzchołki Piramidy Quetzalcoatla i Piramidy Słońca przeprowadzić linię prostą, byłaby równoległa do Alei Zmarłych, podczas, gdy mniejsza Piramida Księżyca, znajdująca się na początku alei, jest nieco odsunięta na lewo. Układ ten jest dokładnie taki sam, jak usytuowanie piramid w Gizie.

Aczkolwiek piramidy w Teotihuacan są nieco niższe od egipskich, lecz różnica między nimi polega na tym, że piramidy w Gizie położone są pod kątem 45 stopni w stosunku do osi centralnej, natomiast w Teotihuacan piramidy położone są pod kątem prostym. Także Aleja Zmarłych biegnie dokładnie równolegle do tej osi centralnej, tym czasem w Egipcie nie znaleziono tak szerokiej ulicy. Mimo to gdyby nałożyć plan piramid w Teotihuacan na plan piramid w Egipcie w tej samej skali, podstawy i wierzchołki piramid niemal dokładnie nałożyłyby się na siebie. Piramida Cheopsa odpowiadałaby Piramidzie Quetzalcoatla, Piramida Chefrena – Piramidzie Słońca a piramida Menkaura – Piramidzie Księżyca. Nikt nie wie na pewno, czy usytuowanie piramid miało jakiekolwiek znaczenie religijne. Ostatnie badania piramid w Gizie wykazały, że układ ten dokładnie odpowiada względnej wielkości i położeniu trzech piramid w Teotihuacan. Czy może także, mieć to jakiś związek gwiazdami, zwłaszcza z gwiazdozbiorem Oriona, który odgrywał pewną rolę w skomplikowanej strukturze starodawnego mezoamerykańskiego kalendarza?

Co do innych podobieństw ze starożytnym Egiptem, to odkryto nie dawno, że Piramida Słońca jak Wielka Piramida Cheopsa kryją w swoich parametrach matematycznie zakodowane informacje. Stosunek między wysokością piramidy a długością obwodu u podstawy zawiera słynną matematyczną stałą pi. (W Teotihuacan stosunek ten wynosi dwa razy pi ; w Egipcie – cztery razy pi). Miasto zostało zaprojektowane i zbudowane w harmonii ze wszechświatem takim, jakim widzieli go mieszkańcy Teotihuacan a nawet – jak wykazują najnowsze badania odzwierciedla strukturę układu słonecznego. Zakładając, że Piramida Quetzalcoatla odpowiada położeniu słońca, wówczas odległości innych obiektów rozrzuconych wzdłuż Alei Zmarłych i po za nią symbolizowałyby układ orbit planet krążących wokół naszej gwiazdy. Piramida Słońca na przykład wiąże się z położeniem Saturna a Piramida Księżyca Urana. Można, więc uznać, że uczeni, Teotihuacan nie tylko wiedzieli o istnieniu planet, które my odkryliśmy stosunkowo nie dawno, ale potrafili także obliczyć ich odległość od słońca. Czy nie jest to wprost zadziwiające? A może to przypadek? To wszystko było dokładnie zaplanowane w Teotihuacan jak i w Egipcie. Tylko przez kogo?

Pozostało mi jeszcze jedno miejsce do zbadania, które nie dawało mi spokoju. A była to Kambodża gdzie stoją tajemnicze świątynie w Angkor Wat i Angkor Thom. Według archeologów i historyków słynne świątynie Bayon i Angkor Thom wzniósł w XII w. n.e. Jayavarman VII  khmerski król, natomiast Angkor Wat zostało wzniesione ok. 1150r. n.e. przez Suryavarmana II protegowanego Khmerskiego króla boga słońca, który wybudował Angkor Wat jako swą świątynie grobową. Lecz czy i na pewno ci władcy tych stron rzeczywiście byli budowniczymi owych świątyń? A może i tak samo jak w przypadku Cheopsa, Chefrena i Menkaure po prostu przywłaszczyli sobie te świątynie i budowniczymi w ogóle nie byli. Śmiało takie stwierdzenie można brać pod uwagę gdyż w tej części świata również wszystko to co jest na niebie jest i na ziemi.

zdj.8

Bardzo też zadziwiła mnie pewna wzmianka, że nazwa Angkor, chociaż rzekomo jest zniekształceniem sanskryckiego słowa nagara miasto ma bardzo precyzyjne znaczenie w starożytnym języku egipskim: Bóg Horus Żyje. Inne możliwe tłumaczenie słów Anch Hor to Oby Żył Horus, Horus Żyje, albo Niech Żyje Horus. Mało tego patrząc na mapę całego kompleksu świątyń widać wyraźnie, że budowle te chodź mają odpowiednik swój w danych gwiazdozbiorach tak jak i piramidy w Giza to w dodatku odpowiadają za te same gwiazdy, co dwa szyby gwiezdne w Wielkiej Piramidzie. Czyli szyb północny w Komorze Królowej wycelowany jest w gwiazdę Kochab (Beta Ursa Minor) w konstelacji Małej Niedźwiedzicy gdzie natomiast w Kambodży (Neak Pean) patrząc na mapkę również odpowiada za te samą gwiazdę w tej samej konstelacji.

Mało tego północny szyb w Komorze Królewskiej w Wielkiej Piramidzie skierowany jest w najjaśniejszą gwiazdę w gwiazdozbiorze Smoka (Thuban – Alfa Draconis) a w Kambodży – również patrząc na mapkę widać, że (Bantei Samre) także odpowiada za tę samą gwiazdę w tej samej konstelacji. Problem jednak polega na tym, że budowle te w Giza jak i w Teotihuacan oraz świątynie w Kambodży zostały wzniesione w trzech lub w dwóch różnych epokach, lecz przez tego samego budowniczego co piramid w Giza! Układ gwiezdny odpowiada układowi świątyń w Kambodży na ziemi na okres ok. roku 10500 p.n.e. gdzie układ piramid w Giza by odpowiadał dacie ok. 2500 roku p.n.e. wtedy kiedy najważniejsze ciała niebieskie odpowiadają za ich pozycję na ziemi oraz za ukierunkowanie precyzyjne gwiezdnych szybów w Wielkiej Piramidzie. Natomiast piramidy w Teotihuacan by odpowiadały dacie ok. 1391 roku p.n.e. wtedy gdy wyznaczone planety przez budowniczego były tak usytuowane by wznieść właśnie piramidy w Meksyku.

Ponieważ układ piramid w Teotihuacan nie odpowiada żadnej konstelacji gwiezdnej to owy budowniczy postanowił usytuować je w takiej pozycji by te przybrały układ do trzech gwiazd w Pasie Oriona a stało się tak dla tego, że dane planety przybrały jednocześnie w kosmosie właśnie taką pozycję więc postanowiono również i w tej pozycji na ziemi usytuować piramidy w Teotihuacan oraz by spełniały i przedstawiały to, że przez nikogo innego nie zostały wzniesione te budowle tylko przez jedną i tę samą osobę co piramidy w Giza jak i świątynie w Kambodży. Lecz wciąż pozostaje pytanie przez kogo? Powróćmy jednak z powrotem do gwiezdnych szybów w Wielkiej Piramidzie. Ponowne zainteresowanie się szybami gwiezdnymi nastąpiło w latach 90-dziesiątych.

zdj.9

Niemiecki inżynier Rudolf Gantenbrink skonstruował małego robota gąsienicowego o nazwie Upu-aut co w języku egipskim oznacza imię Boga Otwierającego Drogi. Badania miały polegać na tym by zbadać gęstość powietrza znajdującego się wewnątrz szybów. Oczywiście to była tylko i wyłącznie przykrywka by w razie jakiegoś sensacyjnego odkrycia media nie dali wiadomości do opinii publicznej. Jeśli chodzi o tytuł lub nazwę wymyśloną przez władze Egiptu, to pasowała idealnie gdyż tego rodzaju sprawa nie robi w środowisku medialnym żadnej furory na wyższą skalę. Robot przebadał dwa szyby gwiezdne w Komorze Królewskiej i dwa szyby w Komorze Królowej.

O dziwo, jak już wspomniałem robot w Komorze Królewskiej wyjechał na zewnątrz piramidy. Kiedy dokonano tego odkrycia sam projektant robota udał się ku górze Wielkiej Piramidy by odnaleźć na jakiej wysokości kończą się owe szyby. Ten sam manewr został powtórzony w północnym i południowym szybie w Komorze Królowej. O dziwo jednak w przypadku tego pomieszczenia robot nie wyjechał ani z jednego ani z drugiego szybu na zewnątrz piramidy. Dyrektor Muzeum Kairskiego trzymającego pieczę nad piramidami Zahi Hawass wyraził zgodę na podjęcie badań dwóch szybów w Komorze Królowej w Wielkiej Piramidzie. Rudolf Gantenbrink udał się do Bostonu i tam  skonstruował drugiego robota o nazwie Upu-aut 2 model bardziej ulepszony od poprzedniego. 22 marca 1993 roku Rudolf Gantenbrink odkrył za pomocą tego specjalnego robota zagadkowe drzwi w Wielkiej Piramidzie. Wpuszczony do ciasnego tunelu wentylacyjnego – wyposażony w kamerę telewizyjną, w dwa nie wielkie reflektorki halogenowe i wbudowany o 5-cio milimetrowej średnicy promień lasera, robot pokazał obraz wapiennego bloku z dwoma miedzianymi uchwytami lub klamrami. Równe szczeliny tworzące idealny prostokąt, wyraźnie wskazywały, że wapienna ściana jest drzwiami do jakiegoś pomieszczenie.

Robot przejechał 60 metrów a długość szybu była szacowana na ok. 8 metrów długości. Uważano również, że metalowe uchwyty służą do podnoszenia wapiennego bloku do góry. Większość egiptologów twierdzi, że szyby te służyły jako szyby wentylacyjne a klamry na wapiennym bloku lub inaczej nazywając miedziane uchwyty miały służyć jako instrumenty muzyczne. Egiptolodzy również są takiego zdania, że owe szyby zostały wykute, lecz jednak problem nie znika gdyż szybów wcale nie wykuto ponieważ plan budowy jest zbyt skomplikowany. Jak wspominałem wcześniej szyby biegną ukośnie ku północnej i południowej ścianie piramidy. Robot po przejechaniu 60 metrów natknął się na pierwszą ciekawostkę. Na podłodze szybu, tuż koło prawej ścianki leżał kawałek okrągłego uchwytu, najprawdopodobniej metalowego. Zdaniem egiptologów ten kawałek tajemniczego metalu pochodzi z tajemniczych wapiennych drzwi, a konkretnie jest to druga część lewego okucia. Na drzwiach wyraźnie widać, że lewe okucie jest znacznie krótsze w stosunku do prawego. Lecz jednak nie ma na to konkretnego dowodu potwierdzającego fakt, że znalezienie przez robota ten kawałek metalu rzeczywiście pochodzi od tych drzwiczek.

 

Można również zauważyć, że wapienny blok nie dotyka podłoża ponieważ laser o 5-cio milimetrowej średnicy przenika przez dolną krawędź bloku. Można też zauważyć, że dolny prawy róg jest odłamany. Trzeba też wziąć pod uwagę, że szyby północne w Komorze Królowej i w Komorze Królewskiej biegną również ukośnie ku górze lecz omijają krętą drogą Wielką Galerię. Tego rodzaju manewr przy budownictwie jest naprawdę trudny do wykonania. Najbardziej zaskakującym zjawiskiem dla obserwatora był fakt potwierdzający to, że w północnym szybie w Komorze Królowej znajdują się również wapienne drzwi niemal z identycznymi okuciami jak na wapiennym bloku w południowym szybie w tej samej komorze. Wiele spekulacji było na temat samych okuć. Jedna strona twierdzi, że są one wykonane z miedzi jeszcze inni, są zdania, iż zostały namalowane jakąś substancją organiczną. Wiele jest zdań dotyczących jednego przedmiotu ale by ustalić konkretną i kategoryczną odpowiedź to nie ma  nikogo. Sam osobiście uważam, że uchwyty te są wykonane z miedzi, ponieważ jest wyraźnie zauważalna dla oka ludzkiego zielonkawy nalot zwany patyną. Z podręczników chemii możemy dużo się dowiedzieć o samej miedzi. Obecnie miedź jest jednym z najważniejszych metali przemysłowych. Otrzymuje się ją z rud, które na ogół zawierają nie wielkie ilości metalu (zazwyczaj nie więcej niż 4%).

zdj.10

Najbardziej rozpowszechnioną rudą jest siarczek żelaza i miedzi Cu Fe S2 zwany chalkopirytem. Poza tym miedź występuje w postaci tzw. Błyszczu miedziowego, którego głównym składnikiem jest siarczek miedziowy Cu S2 oraz w postaci pięknego zielonego minerału zwanego malachitem o składzie Cu2 (OH)2 CO3 Znane są również rudy zawierające miedź w formie tlenków, z których najważniejszą jest kupryt Cu O Miedź w stanie czystym jest błyszczącym metalem koloru czerwonawego o gęstości 8,92g na centymetr sześcienny tj. nie co cięższym od żelaza. Temperatura topnienia miedzi wynosi 1083 stopnie Celsjusza. Na powietrzu miedź pokrywa się warstwą tlenku, w skutek, czego przybiera barwę ciemnoczerwoną.

zdj.11

Tlenek nadaje miedzi trwałość i odporność na korozję, ponieważ chroni metal przed dalszym utlenianiem. W atmosferze powietrza wilgotnego miedź „Śniedzieje” tj. pokrywa się zielonym nalotem o składzie chemicznym podobnym do składu malachitu. Nalot ten zwany patyną powstaje w skutek działaniu tlenu, wody i dwutlenku węgla. Dziwna i niepokojąca jest dla mnie pewna sprawa z drugimi drzwiczkami wewnątrz szybu północnego.

Skoro na pierwszym bloku mamy wyraźny zielonkawy nalot na owych okuciach to wiemy, że mamy do czynienia z miedzianym przedmiotem lub z przedmiotami. Natomiast skupiając się na drugim wapiennym bloku i z pełną dokładnością przyglądając się kolejnym dziwnym okuciom nie jesteśmy pod żadnym względem określić z czego są one wykonane. Czy dokładnie z tego samego jak te pierwsze czy zupełnie z czegoś innego lub z jakiejś substancji organicznej przypominające dzisiejsze chociaż by farbki plakatowe. Postanowiłem przebadać za pomocą komputera i kilku programów dany blok – drugi tajemniczy blok. Przyznam szczerze, że zadanie wcale nie należy do prostych wykonań. Jest tak chyba dla tego gdyż zdjęcie nie jest najlepszej jakości. Posiadam kilka egzemplarzy tego zdjęcia ale żadne z nich nie daje mi odpowiednich rezultatów. Obraz pod wpływem przybliżenia bardzo się zlewa, oczywiście jest coś zauważalne i powiem, że wcale mi nie wygląda na to, iż by owe okucia były wykonane z miedzi lecz zupełnie z czegoś innego – z czegoś organicznego.

Tylko zastanawia mnie fakt taki skoro te dwa okucia zostały wykonane doprawdy z organicznej substancji to w takim bądź razie czemu przetrwały do dzisiaj? Czy nie jest to trochę dziwne? Patrząc na pierwszy blok wyraźnie widać, że mamy do czynienia z czymś metalowym no i okazało się, że rzeczywiście tak jest. Lecz co do drugiego bloku nie mogę stwierdzić z czego owe okucia są wykonane. Po całym tym sensacyjnym odkryciu pierwszych i drugich drzwi nie działo się więcej już nic. Sprawa ta została nagłośniona przez media, później zostało oficjalnie opublikowane w książkach, gazetach oraz już później i nawet drogą telewizyjną. Gwiezdny szyb z biegiem czasu nabrał zupełnie nowej nazwy, gdyż został nazwany szybem twórcy robotów i samego odkrywcy czyli Szybem Gantenbrinka. Rudolf Gantenbrink chciał poprowadzić kolejne badania dotyczące właśnie tych wapiennych bloków, lecz władze Egiptu nie zezwoliły na prowadzenie dalszych prac w piramidzie.

Nie wiadomo z jakich przyczyn zakazano Gantenbrinkowi na prowadzenie tego śledztwa. Jedyne co można wywnioskować to, to, że ludzie boją się poznania prawdy. Nawet jeśli rząd egipski by zezwolił na kolejne prace we wnętrzu piramidy to na pewno by nie było przeprowadzane żadne badanie w obecności kamer ze względu na bezpieczeństwo. Takie coś to się nazywa cenzura. Ale nikogo to by nie obchodziło ponieważ jeśli by powiedzieli oficjalnie, tak otworzyliśmy drzwi lecz nic nie znaleźliśmy to nikt by w to nie uwierzył gdyż nie ma żadnego dowodu, który by potwierdził wypowiedź archeologa. Mimo to prace tak czy siak zostały zawieszone aż do odwołania. Ile czasu należało czekać by ponownie coś zaczęło się rozwijać by poznać co raz to więcej odpowiedzi na temat Wielkiej Piramidy a także Szybów Gwiezdnych? Aż całe 9 lat. Niby to mało ale i z drugiej strony jednak dużo. Przynajmniej dużo dla takiego człowieka jak ja, który czekał, czekał i wciąż czekał na to by władze egipskie podjęły się na zrealizowanie kolejnego ruchu ku wielkiej niewiadomej. I tak rzeczywiście się stało dokładnie 17 września 2002 roku.

Na temat programu telewizyjnego nie będę się rozpisywał, gdyż jest naprawdę sporo tekstu, ale polecam przeczytać czasopismo „Nieznany Świat” numer 3 (147) z roku 2003. Jeśli państwo nie będziecie w stanie wejść w posiadanie gazetki artykuł ten podeślę na stronę internetową. Jednak zaznaczam, iż tekst nie należał będzie do mojej prywatnej wypowiedzi. Skupmy się jednak na wydarzeniu z 17.09.2002 roku. Po dziewięciu latach władze egipskie ponownie wyraziły zgodę na to by nowa ekipa wraz z nowym robotem o nazwie „Piramid Rover ver. 2.0” przebiła się za wapienny blok Rudolfa Gantenbrinka w Południowym Szybie Wielkiej Piramidy w Komorze Królowej i przesłała obraz tego co za nim się znajduje. Powiedzmy sobie, że cała ta sprawa odkrywkowa z pewnej strony zrobiła na nas tamtego dnia ogromne wrażenie, które zafascynowało nas wprost niesamowicie. Nie wspominając już całego programu to przyznam szczerze, że byłem w pewnym sensie pod wrażeniem, że znaleźliśmy w końcu kolejny blok a na nim jakieś rysy lub znaki układające się w jakąś twarz.

zdj.12

Osobiście powiem, że na samym początku nic szczególnego nie widziałem na owym bloku, może dla tego nic nie widziałem bo nie przykładałem szczególnej uwagi? Lecz jednak i tak ogarniała mnie ciekawość. Upłynęło jednak mi trochę czasu bo pamiętam, że zdjęcia,  które wszedłem w posiadanie uzyskałem z Internetu. Czyli jakiś rok później. Przeanalizowałem dosłownie tylko kilka zdjęć gdyż nawet w samym Internecie nie było ich dużo umieszczonych, może około 5 sztuk. Udało mi się też znaleźć pewną stronkę, na której zostały umieszczone zdjęcia owego bloku z wykonanym szkicem tego, co udało się dostrzec gołym okiem. Przyznam szczerze, iż na dobrą sprawę to nie wiele tu widać, nawet jeśli obserwator próbował by się przyjrzeć temu zdjęciu z pełną uwagą i dokładnością to powiem, że nie wiele by zobaczył. Wydaje mi się, że obraz jest dla tego mało wyrazisty, gdyż jak widać zbyt mocno jest naświetlony przez halogeny, które zostały przymocowane do robota.

zdj.13

Kolejne zdjęcia, również przedstawiają ten sam blok, lecz jak widać przedstawione są pod różnym naświetleniu. I rzeczywiście przypatrując się dwóm pozostałym obrazom. Widać wyraźnie, że rysy na owym bloku pod jakimś względem charakterystycznie kształtują się w jakąś twarz. Lecz jednak zanim potwierdziłem autentyczność zarysów co do uformowania się danego obrazu, musiałem jeszcze dużo spraw co do tego zdjęcia przeanalizować. Robiłem dużo obróbek by doprowadzić do jak najmniejszego naświetlenia bloku by móc wyodrębnić jak najczystszy obraz tego co tam było na nim widoczne. Przyznam na dobrą sprawę, że im dłużej siedziałem przed tym obrazem to w oczy mi wpadały takie wizje, że aż nawet nie będę się na ten temat rozpisywał. Ale jak by tego nie nazwać inaczej jak tylko po prostu zmęczenie organizmu. Dni mijały naprawdę szybko.

Udało mi się w pewnej mierze ustalić taki obraz bym mógł naprawdę coś zauważyć w sposób taki by nie wytężać wzroku ponieważ oto właśnie tu chodzi by obraz był zauważalny dla obserwatora przy pierwszym kontakcie z daną fotografią. I tak właśnie było po przeprowadzeniu prze zemnie odpowiedniego kontrastu, obraz charakterystycznie układał się w jakąś twarz. W głębi ducha czułem to, że jeśli na kreślę wszystkie zauważalne szczegóły to i tak wiele nie będzie zauważalne gdyż jak to uświadamiałem sobie mogą to być również i rysy spowodowane po pierwsze przez obiektyw kamery a po drugie, iż blok jest rzeczywiście stary to po prostu doprowadziło się pod wpływem czasu do jakiś pęknięć, które dla widza układają się w coś co wygląda jak by oblicze kogoś lub czegoś. Wiedziałem, że dużo już z tym nie zrobię i wszelkiego rodzaju badania będę musiał odłożyć albo na górną półkę dla kogoś kto ma więcej możliwości w zrealizowaniu lub odtworzeniu tego co tam widnieje lub pozostawić ten obraz na późniejsze czasy.

Dokładnie zrobiłem to według swojej drugiej wersji czyli pozostawiłem tę sprawę na kiedy indziej. Nie mogę powiedzieć, że od momentu kiedy pozostawiłem cała tę sprawę odkrywkową w spokoju to i tak jednak przez cały czas widok tego co widniało na bloku chodził mi po głowie. Były też i takie dni, a nawet i tygodnie gdzie w ogóle zapomniałem o całym tym wydarzeniu z 17 września 2002 roku. Zdałem sobie sprawę z upływem czasu, że jeśli człowiek do czegoś dąży i ma zamiar coś odkryć – coś zupełnie nowego coś niepowtarzalnego to wżyciu nie zapomni o wizjach jakich dokonał wcześniej. Tak właśnie było i ze mną. Nie potrafiłem się opędzić od przeszłości, gdyż na dobrą sprawę miałem wszystko przed oczami a w błąd wprowadzałem tylko samego siebie. Po upływie czasu postanowiłem ponownie jeszcze raz podejść do odtworzenia obrazu z drugiego bloku, który jest wykonany z granitu a nie jak ten poprzedni i drugi w północnym szybie w Komorze Królowej z wapienia.

Tamtego dnia, około godziny 9:00 rano zasiadłem przed ekranem swojego komputera i postanowiłem po raz kolejny rozwikłać tę zagadkę wyrytą w kamieniu. Było to dla mnie nie lada wyzwanie. Wpajałem sobie do głowy myśli, które wywierały we mnie pozytywną energię pozwalającą mi kontynuować, to co na dobrą sprawę zacząłem już dość dawno temu. I rzeczywiście układankę tę próbowałem rozszyfrować i doprowadzić  do jednego obrazu, który przedstawi mi coś zupełnie nowego coś co może w przyszłości okazać się sensacyjnym odkryciem. Godziny przy całej tej sprawie upływały mi naprawdę bardzo, bardzo szybko. Ledwo co zabrałem się za tę sprawę a tu już jak by nie patrzeć upłynęło mi jakieś cztery godziny. W tym czasie nie doszedłem jednak do niczego ciekawego, traciłem wątek. Zastanawiałem się czy przypadkiem nie będę musiał uzbroić się w bardziej zaawansowane programy graficzne niż te co posiadam w swoim komputerze. Bo przyznam szczerze, że osobiście wtedy jak i po dziś dzień nie jestem zabezpieczony w znacznie bardziej wykwalifikowane programy, którymi mógłbym prowadzić różnego rodzaju operacje graficzne.

Na początku walczyłem z grafiką 2D natomiast umysł nie pozwalał mi na wykonaniu obrazu w tej grafice, więc pozostało zrobić nic innego jak tylko i wyłącznie uzbroić się w program graficzny, który będzie w stanie zrobić obraz w wymiarze 3D czyli grafice trójwymiarowej. Problem jednak pojawił się bardzo poważny gdyż tak jak to opisuje nie byłem w posiadaniu programu do przeróbki obrazów z grafiki 2D na 3D. Ten dylemat był naprawdę utrapieniem dla mnie samego. Byłem przekonany, że nici z tego całego planu co do poznania czegoś czego nikt w dziejach ludzkości nie widział na własne oczy. Oczywiście sam jeszcze nie wiedziałem co to będzie. Pozostało mi nic innego jak tylko i wyłącznie zaglądnąć do Internetu i poszperać parę stron w sieci by móc uzyskać dostęp i wejść w posiadanie programu graficznego umożliwiającego wykonanie grafiki trójwymiarowej z danego obrazu. Wszystko wydawało się piękne i klarowne, bo przecież po to ma się

Internet by móc w razie jakiegokolwiek problemu z niego skorzystać. Ale cóż – jednak nie wszystko jest takie piękne jak się wyobraża. Poświęciłem sporo czasu na to bym mógł znaleźć i wejść w posiadanie programu, który był mi potrzebny do przeprowadzenia tej operacji. Lecz jednak czas pozostał stracony a programu jak nie uzyskałem dobrego tak nie uzyskałem. W tym momencie traciłem możliwość poznania odpowiedzi jaką chciałem poznać. Byłem podświadomie przygotowany już na ostatni werdykt, że nie dam rady nic z tym zrobić ponieważ nie mam dobrego programu do przeprowadzania wszelkiego rodzaju obróbek danych zdjęć, ani nie jestem zaawansowanym programistą czy komputerowcem, który by mógł zrobić coś, co by doprowadziło do pozytywnych efektów. Jednak w głębi duszy i tak się nie poddawałem, gdyż jestem człowiekiem takim, że jak się uprę to będę tak długo walczył aż uzyskam odpowiedź nad pytaniem, które nie daje mi spokoju. Godziny mijały nie ubłaganie napięcie wciąż jednak rosło.

Przez kilka chwil wpatrywałem się w obraz z takim skupieniem, że potrafiłem nie mrugnąć okiem. Coś jednak a dokładnie nie wiem co podpowiadało mi bym nie tracił wiary w to, że mi się nie uda dokonać czegoś wspaniałego, po prostu jak by jakiś głos nie wiem skąd mówił do mnie „ nie poddawaj się a krocz dalej gdyż ci się uda dokonać czegoś wręcz niesamowitego”. W ostateczności postanowiłem jednak zajrzeć do swoich najbardziej prostych programów graficznych takich jak IrfanView, Gimp, Picassa ver.3.0  a także i ACDSee ver.5.0. Pech jednak czuwał i nie pozwalał na to by cokolwiek się zmieniło na dobre. Przez ten cały czas wszystko układało się nie logicznie. Wiedziałem, że ta sprawa nie jest łatwa – po prostu to czułem. Za pomocą tych programów myślałem a nawet byłem przekonany, że dokonam w końcu tego ostatniego wariantu – ostatniego etapu pozwalającego na dokonaniu i poznaniu ostatecznej odpowiedzi. Niestety jednak ciągle nic.

Kiedy spojrzałem na zegarek była już późna godzina około 21:20 a pamiętam, że stawałem się coraz to bardziej zmęczony lecz uświadamiałem sobie w myślach, że jest jeszcze jakaś nadzieja i możliwość na to by w końcu zakończyć tę sprawę i odnaleźć po tak długiej i ciężkiej pracy odpowiedź. Zaglądnąłem do jeszcze jednego programu o nazwie ACD FotoCanvas ver.2.0  Image Manipulation Software. Wprowadziłem dany obraz do komputera i za pomocą tego programiku postanowiłem jeszcze raz wszystko doprowadzić do jednej całości. Dzięki różnym możliwym opcjom w jakie był i po dziś dzień jest wyposażony owy program analizowałem i przeprowadzałem możliwe operacje na danym zdjęciu. Oczywiście jednak nadal bez konkretnych rezultatów i efektów. Na dobrą sprawę byłem przekonany tamtego dnia, że wykorzystałem już wszystkie możliwe opcje, które miały doprowadzić do poznania czegoś nowego, czegoś sensacyjnego.

Nie wiem jak do tego doszło, ale około godziny 22:30 ręka nie wiem czyja – moja czy jakiejś siły wyższej nakierowała mnie na jeszcze jedną możliwą opcje do wykonania w tym programie, w którym działałem. Stało się tak, że ruch jaki wykonałem to taki, że zaznaczyłem opcję odbicia lustrzanego. Przez chwilę nie mogłem nic dostrzec gdyż obraz po zmianie z rzeczywistego na z rekonstruowany nie był wyraźny ze względu na to, że był przedstawiony w małym okienku. W pewnym momencie chciałem już się poddać i wyłączyć komputer ale mój wzrok skupił się na czymś w co nie mogłem uwierzyć. Przez chwilę zostałem tak jak by sparaliżowany tym co widziałem w tej małej ikonce. Bałem się tego obrazu powiększyć gdyż po plecach przeszedł mnie niesamowity dreszcz. Dawno nie odczuwałem takiego podekscytowania.

zdj.14

Działo się tak tylko dla tego, że patrzałem na coś czego nie byłem sobie w stanie wyobrazić. Obraz ten przedstawiał dokładnie w pełni czyjąś twarz!!! Pytanie teraz nasuwało się czyją? Nie mogłem przestać się wpatrywać w nią. Przez kilka dosłownie minut byłem prawie jak sparaliżowany. Nawet nie mogłem racjonalnie myśleć i przeprowadzać dalszej pracy. To było uczucie wprost niesamowite. W pewnym momencie zacząłem mówić sam do siebie patrząc na ten obraz i zadając pytanie „KIM TY JESTEŚ”. Logiczne było dla mnie to, że nie odpowie mi obraz na pytanie, które zadawałem ale to było wprost niesamowite. Wiedziałem jednak, że patrzę na kogoś z przed tysięcy lat, kogoś nowego, kogoś który właśnie wzniósł samego Sfinksa jak i Trzy Piramidy w Giza. W umyśle miałem mętlik dosłownie mówiąc nie wiedziałem za co się wziąć. Był to wstrząs, który opanował mnie w ten sposób, że nie wiedziałem jakich kolejnych podjąć się kroków. Nie mogłem czekać długo z tym odkryciem, więc na drugi dzień zaraz chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do swojego przyjaciela. Musiałem jednak się otrząsnąć bym mógł rozmawiać i jednocześnie przedstawić jemu wersje klarownie bo cały czas byłem zafascynowany tym obrazem. Jednak presja i tak jak rozmawiałem była niesamowita.

Nalegałem by przyjechał do mnie w bardzo szybkim czasie bo mam coś fantastycznego coś niesamowitego do przedstawienia. Grzegorz uświadamiał mnie bym się uspokoił ale ciężko było powstrzymać emocje. Jedynie co powiedział to, to, że dobrze czekaj na mnie w ciągu dwóch godzin zjawię się u ciebie i mi na spokojnie wytłumaczysz co się stało oraz pokażesz to co odkryłeś. Czekałem z niecierpliwością na Grzegorza bo wiedziałem, że trzeba działać z tym wszystkim bardzo szybko. Wiedziałem też, że cała ta sprawa nie kończy się na tym obrazie gdyż trzeba będzie zrobić znacznie więcej z tym odkryciem, czyli odtworzyć go w pełnej postaci. Kiedy już swojego przyjaciela przywitałem w swoim domu od razu powiedziałem by nie ściągał kurtki tylko od razu przeszedł do pokoju. Działo się to w bardzo szybkim tempie, ponieważ byłem tym bardzo podekscytowany i chciałem jemu pokazać ten obraz jak najszybciej. Powiedziałem usiądź wygodnie i podziwiaj to co ludzkie oko widzi po raz pierwszy.

Kiedy pokazałem przyjacielowi to zdjęcie widziałem w jego oczach niedowierzanie temu co widział. Czułem w głębi ducha, że zrobiło to na nim ogromne wrażenie, ponieważ przez dosłownie parę chwil zaniemówił aż w pewnym momencie wybuchł entuzjastycznym głosem radości. Zadałem wtedy mu pytanie. Co widzisz? Odpowiedź była jasna jak słońce „Twarz” Zadałem kolejne pytanie: jaką twarz widzisz? Odpowiedź była również szybko sprecyzowana. „Ten obraz przedstawia istotę nie z tego świata” Muszę przyznać, że czekałem na tą reakcję czy widzi to samo co ja czy coś zupełnie innego niż moje oko, ale obraz dla niego jak i dla mnie przedstawiał wyraźnie jedno i to samo. Od razu wiedzieliśmy, że nie jest to oblicze żadnego człowieka, lecz tylko i wyłącznie istoty pochodzącej nie wiadomo skąd a już na pewno nie z Ziemi.

Poświęciliśmy na omawianiu tego odkrycia naprawdę sporo czasu i wspólnie doszliśmy do wniosku, że to jest tylko i jak na razie coś w rodzaju negatywu i trzeba będzie odtworzyć ten obraz tak jak on wygląda a dokładniej jak wyglądał w rzeczywistości. Trochę czasu zajęło na odtworzenie w pełni zdjęcia, gdyż Grzegorz musiał poszukać odpowiednich ludzi, którzy by temu zadaniu sprostali. A chodziło konkretnie o znalezieniu bardzo dobrego grafika, który wszystkie szczegóły tego obrazu wyodrębni w jak najlepszy sposób i jak najdokładniejszy. Przekazałem przyjacielowi ten obraz i się pożegnaliśmy do następnego razu. Czasu upłynęło sporo zanim jednak wszystko było dopięte na ostatni guzik. Sam jeszcze przez wiele miesięcy próbowałem coś z tym zrobić, ale niestety bez pozytywnych efektów. Po pewnym czasie dostałem telefon od przyjaciela gdzie powiedział mi, że znalazł grafika, który podejmie się tej sprawie.

Była to dla mnie wiadomość wprost fantastyczna byłem bardzo zadowolony z tej wiadomości, która dotarła do mnie z samego rana. Zastanawiałem się przez ułamki sekund ile ta cała sprawa będzie kosztowała. Odpowiedź, którą usłyszałem w telefonie nie była wcale aż tak przerażająca gdyż suma jaką sobie zażyczył grafik wcale nie była aż tak wysoka a wręcz przeciwnie warta temu całemu osiągnięciu. Nie zwlekałem w ogóle z kwotą lecz poprosiłem Grzegorza by porozmawiał z tym człowiekiem czy by mógł rozłożyć na raty zapłatę za wykonanie swojej pracy. Ta myśl trochę mnie niepokoiła ponieważ mało jest osób prywatnie zajmujących się czymś dla kogoś by zgodzili się rozłożyć ratalnie za wykonanie takiego dzieła. Jednak owa osoba przystała na ten układ i kamień mi spadł z serca, gdyż nie był bym w stanie zapłacić jednorazowo. Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Tak więc mieliśmy grafika, który odtworzy obraz w rzeczywistości lecz z niepokojem zastanawiałem się jak długo będzie to wszystko trwało ponieważ byłem bardzo ciekaw tego obrazu już po przeprowadzeniu dokładnej obróbki. Nie miałem wyboru. Po kilku godzinach ponownie skontaktowałem się z przyjacielem by zapytać się właśnie o mój problem, który był dla mnie naprawdę problemem.

Odpowiedź była wprost niesamowita gdyż tego rodzaju zadanie do wykonania nie trwało dłużej niż trzy dni. Po takich nowinach z radości wykrzyknąłem WOW!!! Teraz tylko pozostało przelać pierwszą ratę i czekać na efektowne wyniki. Z niecierpliwością czekałem na ten dzień, który objawi to nad czym pracowałem z zapałem. 11 Październik 2010 roku był dla mnie dniem wyjątkowym. Dzień wcześniej dostałem informację, że obraz jest już zrobiony i dostarczony we właściwe ręce czyli do mojego przyjaciela. Więc nazajutrz zrobiliśmy spotkanie by jako pierwsi zapoznać się z obliczem czegoś lub kogoś w pełni wykonanym obrazie. Dokładnie 11 października 2010 roku o godzinie 23:30 Grzegorz przedstawił prywatnie u mnie w domu krótki seans filmowy w pełni przedstawiający to czego jeszcze nikt nie widział w dziejach ludzkości. Podczas oglądania tego króciutkiego kadru filmowego, przeze mnie całego przechodziły niesamowite dreszcze.

Nie jestem w stanie tego uczucia dokładnie przelać na papier, ponieważ nie jest to możliwe, to trzeba zobaczyć i przeżyć samemu, ale doznałem w pewnym momencie szoku, którego nigdy jeszcze aż tak nie odczułem. Byłem i jestem wraz z przyjacielem jak i jego przyjaciółką Kasią pierwszymi ludźmi, którzy stanęli oko w oko i twarzą w twarz z istotą nie pochodzącą z ziemi – z istotą, która wzniosła piramidy w Giza.

zdj.15

Postanowiliśmy ten sukces oraz ten dzień uczcić lampką szampana. Uważam i jestem przekonany, że ten osobnik przyczynił się nie tylko do powstania na Ziemi piramid w Egipcie ale także i powstania piramid w tych częściach świata, które opisałem wcześniej gdyż jest jak to udowodniłem wielkie powiązanie z piramidami w Giza jak i z ciałami niebieskimi czyli planetami i gwiazdozbiorami.

Chcę również przekazać czytelnikowi to, że odpowiedziałem sobie jak i odpowiadam wszystkim ludziom na zasadnicze pytanie. Kto wzniósł piramidy? A oto i on stoi przed wami i mówi wam, że to właśnie ja jestem twórcą całego kompleksu na płaskowyżu w Giza. W obraz ten wpatrywałem się wielokrotnie co przyznam szczerze, iż po dziś dzień w niego patrzę. Udało mi się odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie, które bez wątpienia jest trafne w dziesiątkę. Królowie Egiptu (Faraonowie) jak i Egipcjanie nosili na głowach chusty (NEMI) lecz w wykonaniu władcy siedzącego na tronie była ona specyficznie wykonana tak jak przedstawia obraz istoty, na którą patrzycie. Dlaczego faraonowie nosili tego rodzaju ozdoby na głowach? Ponieważ ta istota skądkolwiek przybyła, była uważana za ich boga za ich władcę, za najwyższego.

Dlatego by zachować szacunek dla swojego najwyższego tradycyjnie nosili ozdobę na głowach czyli chustę nemi z kobrą na czole. Tradycja ta w zasadzie pozostała i do dziś wśród Egipcjan na uroczystościach koło piramid. Istota ta jak widać również i ma wydłużoną brodę co jest charakterystyczną rzeczą do zauważenia. Dla tego i faraonowie chodź mieli normalne głowy jak każdy człowiek i małą brodę, po prostu sobie doczepiali bródki by upodabniać się właśnie do swojego pana. Tak więc odpowiedź jedna z wielu i ta najważniejsza została dokonana. Pozostaje jeszcze wiele i jeszcze raz wiele odpowiedzi, które wciąż czekają na to by ujrzały światło dzienne i dotarły do ludzi tych, którzy zupełnie inaczej spostrzegają starożytne cywilizacje, którzy w tym kierunku coś robią. Ponieważ jesteśmy ludźmi i nie powinniśmy byli być okłamywani przez samych siebie. Ale kiedy to nadejdzie, że się wszystko zmieni na dobre to nie jestem w stanie tego nikomu powiedzieć. Uważam, że każdy sam ma w sobie impuls oraz ducha by poprowadzić jego jak i siebie samego ku odległym stronom przeszłości, ale rzecz polega tylko na jednym celu. TRZEBA TEGO NAPRAWDĘ CHCIEĆ…

Tekst: Wojciech Maćkowiak

Copyright © 2016-03-29

Kontakt mailowy – ramzeswojtek@wp.pl

WSZELKIE  PRAWA DO ZDJĘĆ JAK I TEKSTU SĄ PRAWNIE ZASTRZEŻONE!!!!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Starożytny Egipt. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „ZAGADKA GWIEZDNYCH SZYBÓW WIELKIEJ PIRAMIDY W GIZA

  1. Tomek pisze:

    Mega dobry artykuł. Pierwsze co mi przyszło na myśl to, to że piramidy muszą być dużo starsze niż sobie wyobrażamy. W pewnym sensie, szyb powinien ją ochronić przed czynnikami zewnętrznymi. Skoro nie zostało z nie już prawie nic, to można by wnioskować że minęło naprawdę sporo czasu od chwili jej zrobienia.

    Możemy uznać że tak właśnie wyglądali Anunnaki ? 🙂

  2. djsisco pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł tylko czy po jednym szkicu można wnioskować że faktycznie są jacyś „oni”?
    To że taki szkic wyszedł to według mnie zbyt słaby dowód na to ale być może po prostu sie czepiam.. 😁
    Pozdrawiam autora i życzę kolejnych ciekawych odkryć 🙂

  3. Alf pisze:

    nalepszy jest ten dynamit w 800 roku

    • Dawid pisze:

      Tez mi sie spodobal 🙂 Nie podwazam merytoryki calego artykulu, bo znam sie tylko na czesci aspektow w nim poruszonych, ale dynamit byl gruba wtopa 😀 nawet 1820 by nie pasowal.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s