Przejawy ducha

 

ArchGabriel

W życie człowieka na Ziemi ingeruje wiele istot z różnych wymiarów rzeczywistości- m.in. Anioły. Ich przejawy są często dyskretne i potrzeba dużego wyczucia  i świadomości, by zdać sobie sprawę z tzw. przejawów ducha.  

Znaki dawane przez Boskiego Ducha nieraz przybierają bardziej „namacalny” sygnał. Mogą przejawiać się pod postacią słuchanej muzyki, monet znajdowanych przez nas na ulicy, ptasich piór, snów, układu chmur, oraz pozostałych sytuacji, które również cechuje „przypadkowość”. Za tego typu przejawy ducha odpowiadają nasi obrońcy i pocieszyciele- Anioły. Istnieje mnóstwo opowiadań osób doświadczających kontaktu z „anielskimi” istotami. Anioły ( często opisywane jako istoty wyposażone w skrzydła, emanujące światłem ), czyli byty międzywymiarowe potrafiące przyjmować również postać człowieka często nawiedzają nas ( w postaci głosu, obecności lub innej manifestacji ) w konkretnych powodach. Czasami pojawiają się, by pomóc i doradzić, a niejednokrotnie przynoszą nam odpowiedź na nurtujące nas pytania, a także wspierają nas i pomagają wyjść nam z opresji.

W książce Doreen i Charlesa Virtue „Niebiańskie znaki”, autorzy przedstawiają historie osób, którym objawiły się istoty z wyższego wymiaru bądź też symboliczne przesłanie od pozaziemskich bytów. Pozwolicie, że przytoczę teraz dosłownie kilka z tych niesamowitych relacji, które uzmysławiają nam, że przypadki są niczym więcej jak próbą wytłumaczenia zdarzeń wymykających się zawężonemu sposobowi myślenia.  Zacznijmy od pani Carol Edward:

 „Było to przyjemne i spokojne popołudnie 2007 roku. Relaksowałam się na trawie gapiąc się  w chmury. Nagle jedna z nich przybrała kształt anioła. Był to zatrważający widok- upewnił mnie w przekonaniu, że jesteśmy obserwowani z góry. Anioł miał potężne, długie skrzydła i  swobodnie opadającą szatę. Popatrzył prosto na mnie i pięknie uśmiechał się. Nagle chmura znikła pozostawiając po sobie puste miejsce. Patrzyłam dalej w niebo i po przeciwnej stronie ujrzałam kolejną chmurę, która złożyła się na obraz patrzącego na mnie ojca. Tato zmarł nagle w 2001 roku- wzruszyłam się zatem mocno. Wypełniło mnie wszechogarniające uczucie miłości i ciepła. Poczułam, że wciąż jest obok, że nade mną czuwa i się o mnie troszczy. Ten obraz zniknął tak szybko, jak i wcześniejszy, ale dzięki niemu odnowiłam swoją wiarę  w anioły i duszę, wypełniłam się miłością, szczęściem i nadzieją.

Do duchowego doświadczenia Carol dodam tylko, że anioły istnieją nie bez względu na naszą wiarę w ich obecność. Inne istoty zamieszkujące wyższe wymiary „żyją” bez względu na to, czy się do nich modlisz, wierzysz  w nie i tak dalej. Anioły ( nie mylić z upadłymi ) są bytami, których zadaniem jest pomoc ludziom- bez względu na wyznanie i pochodzenie. Pokojowe istoty wspierają cię i mogą objawić ci swoją obecność lub dać odpowiedź na poszukiwanie przez ciebie pytanie, jeżeli tylko je o to poprosisz. Dodam tylko, że czytając historie o interwencji anielskich bytów, często miałem wrażenie, że do wytłumaczenia pewnych zdarzeń ( np. wewnętrznego, ostrzegawczego głosu) nie trzeba odwoływać się do aniołów, ale do własnej intuicji- Wyższego Ja, które jest tobą, tyle że operuje na znacznie większym poziomie świadomości. Drugą sprawą jest modlitwa. Ludzie, którzy opowiadają o interwencji nieziemskich mocy mówią, że z opresji wybawił ich Anioł Stróż, do którego intensywnie wznosili modły. Prawda może być jednak inna. Wiadomo, że myśli projektują rzeczywistość. Jeżeli więc ktoś intensywnie skupi się na pożądanym dla siebie obrocie spraw ( wizualizuje go ), wówczas intencje takiego człowieka mogą zmaterializować się. Nie potrzeba więc odwoływać się do ingerencji innych bytów. Pamiętajmy, że ludzkość stanowi część Stwórcy i ludzie również mają zdolności do kreacji sytuacji życiowej. Zbyt często zapominamy jak bardzo niezwykli jesteśmy i jak ogromna moc może przez nas przepływać! Oczywiście to,  że istnieją anioły jest według mnie bezsprzeczne. Carolyn Ota postanowiła zrelacjonować własne przeżycia związane z aktywnością aniołów, czyli istot pozaziemskich w jej życiu:

„Dwa lata temu zostałam zwolniona z pracy- drugi raz w ciągu dwóch lat. Miałam 50 lat  i czułam się zdruzgotana, zraniona oraz wściekła. Nie radziłam sobie z tą sytuacją i bardzo się martwiłam… Pojechałam z mężem na zjazd rodzinny w Arizonie. Wyruszyliśmy z domu w Kalifornii, mąż prowadził samochód. Próbowałam się zrelaksować, ale moja głowa była pełna negatywnych, bezsensownych myśli. Poczułam, że chcę oddać cały ten mętlik aniołom. Usiadłam wygodnie w fotelu  i zaczęłam patrzeć w chmury. Przez całe sześć godzin podróży widziałam na niebie podobizny aniołów. Udało mi się odzyskać spokój i wybaczyłam tym, którzy mnie zranili. Uporałam się z trudnościami i na nowo zaczęłam się cieszyć własnym życiem”.

Jak się okazało Carolyn po spędzeniu wolnego czasu z rodziną znalazła wymarzoną pracę  w liceum, gdzie uczyła się jej córka. Warto w tym momencie przytoczyć słowa Mahatmy Ghandi, który zwykł mawiać: „Dziś jest dniem jutrzejszym, o który martwiłeś się wczoraj.  Czy było warto”? Niejednokrotnie zdarzało się, że głos anielski, ( a może własna intuicja ) uratował życie ludzkie przed wypadkiem oraz niespodziewanym najściem włamywacza. Teraz przytoczę dwie, ostatnie już opowieści, w których wystąpiły „przejawy ducha”. Historia dotyczy Christine Marsh:

Kiedy wracałam ze szkoły usłyszałam męski głos: „Proszę bądź ostrożna, gdy będziesz przechodzić dziś przez ulicę”. Gdy zbliżałam się do skrzyżowania poczuła, że jakaś siła odpycha mnie od krawężnika. Nagle na jezdnię wjechała czerwona furgonetka, która zatrzymała się na środku przejścia dla pieszych. Musiała się cofnąć, abym mogła przedostać się na drugą stronę. Gdybym znalazła się na ulicy kilka sekund wcześniej – uderzyłaby mnie”.

W powyższej historii doskonale możemy zauważyć głos intuicyjnego wiedzenia, który podpowiada nam jak zachować się w danej sytuacji. Być może miała w tym udział jakaś świetlana istota, ale raczej upierałbym się, że w tej historii mamy do czynienia z przesłaniem od Wyższego Ja. Dla niektórych Christine uratował przypadek, jednak dopiero zapoznając się z przekazem samej zainteresowanej dowiadujemy się o Boskim przewodnictwie- jakby go nie rozpatrywać. Wyobraźmy sobie przy okazji, o ile mniej dramatów i ludzkich nieszczęść miałoby miejsce na świecie, gdybyśmy bardziej uważnie       i świadomie wsłuchiwali się w nasz wewnętrzny głos. Judy Balcomb – Richey również przekonała się o słuszności i potędze cichutkiego głosu:

„…Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi wejściowych i czyjeś kroki na schodach. Pomyślałam, że moja sąsiadka Susan wróciła do domu.  Byłyśmy starymi przyjaciółkami i czasami przychodziła do mnie w porze obiadowej. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc pobiegłam je otworzyć. W tym momencie w moim prawym uchu rozbrzmiał głos: ”Nie otwieraj drzwi !”. Nigdy wcześniej  czegoś takiego nie doświadczyłam. Głos by tak przekonywujący, że podeszłam do drzwi i zapytałam: „kto tam?”. Mężczyzna odpowiedział: „Firma telekomunikacyjna”. Byłam bardzo ostrożna. Zapytałam „Tak, czy jest jakiś problem?”. Mężczyzna zająknął się lekko i odrzekł: „ Nie, chciałem jedynie powiedzieć, że mamy remont w okolicy  i przez chwilę nie będzie działać linia telefoniczna”… Zerknęłam, czy na zewnątrz budynku widać samochód serwisowy, ale niczego takiego nie było. Kiedy wróciłam już do pracy skontaktowałam się z firmą telekomunikacyjną i zapytałam, czy ich pracownicy informują klientów o usterkach odwiedzając mieszkania prywatne. Przypomniałam sobie, że tydzień wcześniej zginęła lekarka. Jej mieszkanie było otwarte i nie zostało po niej ani śladu. Nie zastanawiałam się nad tym wydarzeniem wcześniej, ale mieszkała niecałe dwie mile stąd… jestem przekonana, że anielski głos ostrzegł mnie przed atakiem… a być może uratował mi moje życie.    

Przejawy ducha mogą docierać do nas za pośrednictwem muzyki. Istotnym celem naszych sprzymierzeńców jest nasz spokój wewnętrzny ( spokój ducha ). Pani Shelly Pitcher następująco relacjonuje swoje doświadczenie:

„W Święto Dziękczynienia, tuż po śmierci mojej Mamy, odczuwałam jej obecność w trakcie wspólnego rodzinnego obiadu. Gdy wszyscy rozeszli się do domu zaczęłam wkładać naczynia do porcelanowej szafki i usłyszałam melodię! Zastygłam w bezruchu- znałam ją, ale nie mogłam rozpoznać jej tytułu.  W końcu uświadomiłam sobie, że dźwięk wydobywa się spod małej pozytywki – filiżanki o herbaty, którą kupiłam Mamie na urodziny kilka lat temu. Piosenka miała tytuł: „I Just Called to Say I Love You” ( „Dzwonię, aby powiedzieć, że cię kocham!” ). Rozpłakałam się, podniosłam filiżankę i powiedziałam: „Też cię kocham Mamusiu”. Nikt w mojej rodzinie ni mógł uwierzyć, w to co się stało. Muzykę można było włączyć jedynie naciskając guzik, który znajdował się na spodzie filiżanki. Tego dnia nie dotykałam ani filiżanki, ani guzika…”.

Wyższe inteligencje mogą kontaktować z nami również za pomocą monet. Jest to dosyć znany mi sposób, ponieważ sam niejednokrotnie znajdowałem monety na ulicy i to w sytuacjach, gdy miałem wątpliwości w kwestiach osobistych. Podobny przypadek spotkał panią Elizabeth Gustafson:

„Tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia zostałam zwolniona z pracy. Byłam w szoku, informację otrzymałam w trakcie urlopu. Spakowałam swoje rzeczy i przygnębiona szłam do samochodu. Na ziemi leżało coś, co przykuło moją uwagę- to był grosz. Poczułam, że ma on szczególne znaczenie, więc go podniosłam. Godzinę później dowiedziałam się, co naprawdę znaczył. Otrzymałam e-maila od przyjaciółki, zadziwiła mnie jego synchroniczność. Przyjaciółka napisała mi zamożnym mężczyźnie, który zaprosił jednego ze swoich pracowników wraz z żoną na wspólny weekend. Kiedy wybierali się na obiad zaproszona pani zauważyła, jak szef jej męża schyla się i podnosi z chodnika grosz. Ponieważ szef był człowiekiem bardzo bogatym, uznała jego zachowanie za dziwne, pomyślała, ze może jest kolekcjonerem monet. W trakcie obiadu pani wciąż rozmyślała o znalezionej przez mężczyznę monecie, więc zapytała o nią. Rozbawiony mężczyzna wyjął monetę z portmonetki. Kiedy się mu się przyglądała zapytał kobietę, czy wie, co jest na niej napisane. Po chwili zastanowienia pani odpowiedziała, że nie ma pojęcia. Napis brzmiał: „Ufamy Bogu”. Mężczyzna wytłumaczył, że za każdym razem, kiedy znajdujemy monetę Bóg chce zwrócić siebie jego uwagę i z nim porozmawiać. Zadziwiła mnie cudowna synchroniczność tej historii z moją własną. Bóg chciał mi powiedzieć, że po ciemnej nocy przychodzi nowy jasny dzień. Wkrótce potem znalazłam wspaniałą pracę, zostałam zatrudniona w dziale księgowości wydawnictwa Hay House”. 

Od siebie powiem, że wartość monety nie jest ważna. Chodzi tu bowiem o symbolikę, a nie wartość materialną. Znajdując monetę pamiętaj zawsze, że nie jest to przypadek, tylko znak z Niebios, czyli istot pochodzących z wyższych wymiarów rzeczywistości. Niecodzienną historią związaną z przewodnictwem Aniołów podzieliła się Carmen Carignan. Opowieść jest o tyle ciekawa, że dotyczy sfery nauki:

„Zawsze kiedy jestem zdenerwowana albo mam trudności anioły wysyłają mi znaki pocieszenia. Robią to po to, abym wiedziała, że podążam właściwą drogą. Dwa lata temu było podobnie. Pracuję jako położna w niewielkim lokalnym szpitalu. Mamy wyjątkowe podejście do kobiet- popieramy poród naturalny. Specjalizujemy się w porodach w wodzie, które są bardzo delikatnym sposobem przyjmowania dzieci na świat. Ponieważ społeczność lekarzy opiera swoją praktykę na dowodach, a jak dotąd nie przeprowadzono żadnych badań naukowych na ten temat, porody w wodzie uznano za „eksperymentalne i potencjalni szkodliwe” dla dzieci. Chcieliśmy udowodnić, że jest inaczej- że jest to bezpieczna metoda. Zdecydowaliśmy się przeprowadzić własne badania, które miało być opublikowane w dzienniku medycznym oraz miało prowokować środowisko medyczne w całym kraju. Kiedy zastanawialiśmy się, jak poradzić sobie z tym projektem okazało, że jest to bardzo poważne przedsięwzięcie! Dwie osoby zrezygnowały ze współpracy w związku z czym musieliśmy wziąć na siebie więcej obowiązków, niż się tego spodziewaliśmy. Siedzieliśmy przy dużym stole konferencyjnym po brzegi wypełnionym stosem książek dotyczących badań. Gdy zastanawialiśmy się nad przejściem do kolejnego punktu zauważyłam małe, białe, puszyste piórko. Opadło ono powoli spod sufitu i wylądowało na samym środku książek! ( Zauważył to również inny członek naszej drużyny ). Ciarki przeszły przez moje ciało. W tym momencie poczułam, że powinniśmy kontynuować naszą pracę,  a anioły nam w tym dopomogą. Całe przedsięwzięcie trwało około dwa lata. Udało nam się zebrać dane statystyczne oraz zakończyć pierwszy etap naszego projektu. Towarzystwo medyczne dwa razy poprosiło nas o przeprowadzenie dyskusji na ten temat…”.

Za wskazówkę anielską traktuje się również widok tęczy. Niesamowity przypadek dotyczy neurochirurga Ebena Alexandra ( poświęcam mu znacznie więcej uwagi w dalszej części książki ). Mężczyzna ten przebywał prawie siedem dni w śpiączce i kiedy wszystko wskazywało na to, że nadchodzi kres jego życia doszło do serii niezwykłych zdarzeń zwiastujacych jego powrót do świata fizycznego. Opowiada E. Alexander:

„Ulewa nie ustawała ani na chwilę, a gęste chmury nawet na moment nie przepuszczały słońca. Ale gdy w niedzielę rano moja siostra wjeżdżała na szpitalny parking, stało się coś dziwnego. Jedna z grup modlitewnych w Bostonie wysłała jej esemesa o treści: „Spodziewajcie się cudu”. Zastanawiając się, jak wielkiego cudu miała oczekiwać, pomogła naszej mamie wysiąść z samochodu. Obie zwróciły uwagę na to, że deszcz ustał. Na wschodzie promienie słońca znalazły wreszcie szczelinę w chmurach. Rozświetliły piękne starożytne łańcuchy górskie na zachodzie i spowijające je pokłady chmur, przydając im złotego odcienia. Nad odległymi szczytami po przeciwległej stronie miejsca, w którym listopadowe słońce rozpoczynało swoją wędrówkę po niebie, zauważyły wspaniałe zjawisko. Przepiękną tęczę”.

 Ci, którzy znają historię amerykańskiego lekarza, wiedzą dobrze, że wrócił on do pełnego zdrowia, mimo makabrycznych rokowań. Znaku tęczy nie da się nie powiązać z Aniołami ze względu na doświadczenia Alexandra w czasie śmierci klinicznej, gdy miał on kontakt z mieszkańcami wyższych wymiarów- których określał mianem Aniołów. Zacytowana wyżej opowieść jest wedle mojego uznania bardzo mocnym dowodem, że w każdym momencie naszego życia czuwają nam nami istoty światła.  Anielskim symbolem może być też zapach lub sekwencja liczb np. 111, 11:11, 22:22- charakterystyczne dla Aniołów ( na temat układu  i znaczenia liczb zapraszam do zapoznania się z bardzo pomocną i ciekawą numerologię anielską Doreen Virtue ). Każdy człowiek żyjący na Ziemi ma swojego duchowego opiekuna, tzw. Anioła Stróża, którego możemy prosić o wstawiennictwo. Jeżeli chcemy uzyskać pomoc od tego typu istoty musimy ją o to po prostu poprosić. Zwykle bowiem anioły nie ingerują w nasze życie bez naszej woli. Jeżeli naprawdę potrzebujemy interwencji wyższej natury wystarczy silna intencja. Na poziomie niefizycznym stanowi ona informację dla niebiańskiego bytu. Intensywność intencji jest o tyle istotna, że musi ona pokonać wiele poziomów rzeczywistości ( wymiarów ), żeby dotrzeć do istoty światła, zamieszkującej wymiar eteryczny. Tak więc, jeżeli moc intencji będzie słaba, to prośba zwyczajnie nie trafi do miejsca przeznaczenia. Oznaczało by to też, że tak naprawdę nie potrzebujemy kontaktu z Aniołem. Jeżeli czegoś naprawdę pragniemy, angażujemy się przecież na 100%, całym sobą. Czasami zdarza się, że pewne istoty z poza naszego świata same inicjują kontakt, ale o tym innym razem.

JEŻELI KIEDYKOLWIEK DOŚWIADADCZYŁEŚ/ŁAŚ INGERENCJI ISTOT NIEFIZYCZNYCH I CHCIAŁABYŚ/CHCIAŁBYŚ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ SKONTAKTUJ SIĘ Z AUTOREM BLOGA:

lukaszkulak92@wp.pl  

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagadki kosmosu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s