Wielowymiarowość wszechświata

 

kosmos_1

Od lat słyszymy na temat możliwości występowania odmiennych od naszego wymiarów rzeczywistości. Dzisiejsza nauka, jasno daje do zrozumienia, że możliwość podróżowania w czasie. Dla naukowców słowo wszechświat, oznacza coś zupełnie innego, niż mogłoby się wydawać.

 

Wielowymiarowość

Aby zrozumieć możliwość występowania odmiennych światów powinniśmy pojąć, czym obecnie dla fizyków jest wszechświat. B.Green, autor licznych książek naukowych, fizyk z Uniwersytetu Kolumbia napisał w książce „Ukryta rzeczywistość”:

„Teraz słowo to (wszechświat) ma znaczenie zależne od kontekstu. Czasami wciąż oznacza wszystko, co istnieje, ale czasami odnosi się tylko do tej części, do której w zasadzie mogą mieć dostęp osoby jak ja i wy. Bywa, że określa ono oddzielone od nas obszary, takie, które czasowo lub stale są dla nas niedostępne, w tym sensie słowo to oznacza, że nasz Wszechświat jest elementem większego, być może nieskończonego zbioru innych wszechświatów”.

Wyobraźmy sobie, że wszechświat do którego wszyscy ludzie mają dostęp w „normalnej świadomości”, stanowi mózg wewnątrz większego umysłu. Kolejnym, trafnym porównaniem może być rosyjska zabawka o nazwie matrioszka, czyli cylindrycznie wykonane lalki, które włożone są jedna w drugą ( od najmniejszej do największej ).

Obecnie fizyka kwantowa potwierdza, że materia stanowi pustą w środku energię, co przyglądając się budowie atomu, nie powinno budzić wątpliwości. Wielu naukowców twierdzi, że na podstawowym poziomie, wszystko, co istnieje stanowi falę. Ludzki mózg, lewa półkula, stanowi natomiast „urządzenie” dzięki któremu poszczególne drgania są dekodowane i odbierane przez nas jako trójwymiarowa, pozornie fizyczna rzeczywistość        ( w rzeczywistości jest hologramem ).  Człowiek potrafi dekodować zaledwie wąski wycinek ogólnej rzeczywistości, nazywany widmem światła widzialnego, wynoszącym       400 – 750 nanometrów, czyli 0,005 % ogółu istniejących fal elektromagnetycznych we wszechświecie!                                          

Można powiedzieć, że jesteśmy ślepi i umiemy dostrzegać tylko pewną frakcję wszechświata. Przejdźmy teraz do teorii istnienia innych wymiarów rzeczywistości. Załóżmy, że słuchamy radia na konkretnej częstotliwości. W tym konkretnym momencie odbieramy tylko jeden kanał nadawczy. Powiedzmy, że ta stacja, której sygnały dekoduje  w tym momencie radio, jest naszym wszechświatem. Czy oznacza to, że pozostałe kanały radiowe nie istnieją? Nie! Po prostu w danym momencie odbiornik radiowy przetwarza fale elektromagnetyczne wysyłane tylko przez konkretną stację. Mózg ludzki jest w stanie dekodować zaledwie wąski wycinek istniejących we wszechświecie fal elektromagnetycznych. Powiedzmy, że my, ludzie, potrafimy rozpoznawać tylko częstotliwości kanału pierwszego. Zmieniając jednak stację radiową, jednocześnie zmieniamy częstotliwość, na której inna stacja nadaje sygnał. Gdybyśmy mogli poszerzyć zdolności naszych umysłów do dekodowania większej ilości fal elektromagnetycznych,      na pewno zyskalibyśmy dostęp do wymiarów równoległych i innych światów. Fizyczność naszej rzeczywistości jest zaledwie ekspresją świata energetycznego lub mówiąc poprawnie, pola zintegrowanego, o czym opowiada m.in. fizyk John Hagelin. Najbardziej zdumiewający jest fakt, że wszystkie fale elektromagnetyczne przenikają się nawzajem       w tym samym czasie. Fizycy kwantowa udowadnia, że na poziomie subatomowym cząstki      ( fale ) komunikują się ze sobą w tym samym momencie, bez względu na dzielące je odległość. Czym zatem jest czas i odległość, jeżeli nie iluzją stworzoną przez mózg? Sedno sprawy dobrze  ilustruje fragment artykułu dostępny na portalu: http://swami-center.org/pl/text/ecopsychologia/page_04.shtml. Autor pisze następująco:

„Przestrzeń wszechświata jest w rzeczywistości wielowymiarowa. Podobnie do tego, jak światło słoneczne koegzystuje z czystą wodą w jednym i tym samym obszarze, swobodnie przenikając przez wodę       i przy tym mało współoddziałując z nią, podobnie do tego, jak fale radiowe o różnych częstotliwościach swobodnie istnieją w głębi przestrzeni poza i wewnątrz naszych ciał, tak wszędzie w wielowymiarowej głębi wewnątrz i poza każdymi twardymi, płynnymi czy lotnymi (gazowymi) obiektami znajdują się inne światy. Skala wielowymiarowości, to specjalna skala stanów energii, różniących się jako skale zasadnicze. Wektor uwagi przy badaniu tej skali powinien być skierowany nie do góry, w dół albo w jakąś jeszcze stronę, a w głąb warstwy wielowymiarowej przestrzeni”.

Ciemna energia, ciemna materia

Badacze kosmosu od co najmniej kilkunastu lat zastanawiają się nad takimi pojęciami jak: ciemna materia oraz ciemna energia, które stanowią ponad 95% masy całego wszechświata.

materia

Wydaje się zatem, że naukowcy powinni doskonale wiedzieć, na czym polega fenomen ich występowania i czym one w ogóle są? Jednak jak się okazuje, wiedza na temat podstawowego budulca wszechświata jest znikoma, żeby nie powiedzieć zerowa. Wiadomo, że ciemna energia jest energią wypełniającą uniwersum. Jej działanie jest odwrotne do działania siły grawitacji. Podczas gdy grawitacja powoduje przyciąganie, ciemna energia odpycha od siebie wszelką materię, dlatego też uczeni mówią o zjawisku ekspansji wszechświata. Z biegiem czasu poszczególne galaktyki oddalają się od siebie, co powoduje zwiększenie się odległości między nimi. Można by powiedzieć, iż ciemna energia to siatka, płaszczyzna, na której rozgrywa się wszechświat. Jeżeli chodzi o ciemną materię, sprawa jest nieco bardziej złożona. Zdaniem niektórych naukowców ciemna materia to dowód na istnienie wszechświatów równoległych- innych zamieszkanych przez inteligentne istoty światów. Jak napisał B. Green:

„Najlepsza dostępna teoria kosmogoniczna wyjaśniająca najlepsze dostępne dane kosmologiczne prowadzi nas do wniosku, że zamieszkujemy jeden          z ogromnych systemów wszechświatów równoległych…”.

Kształt naszego wszechświata można porównać do płaskiego stołu. Ciemna materia może zatem odgrywać rolę wszechświata równoległego położonego nad naszym. Ponieważ znajduje się poza obrębem naszych zmysłów, nie możemy go dostrzec. Uczeni odkryli wyjątkowe nagromadzenie ciemnej materii w okolicach Słońca, która absorbuje energię słoneczną. Istnienie tajemniczego, ukrytego wymiaru nabiera jeszcze większego znaczenia, jeżeli dodam, iż od 2010 roku, w okolicach tarczy słonecznej obserwowane są liczne, niezidentyfikowane obiekty latające. NASA jest wciąż oskarżana o ingerowanie w przekaz urządzeń obserwacyjnych. Pojawiają się podejrzane przerwy w transmisji, giną poprzednio dostępne zdjęcia albo pojawiają się po jakimś czasie w zmienionej wersji. Wszechświat równoległy to nic innego jak kolejny wymiar przestrzenny, który istnieje w tym samym miejscu i czasie, lecz poza naszym postrzeganiem. W świecie naukowym panują ożywione dyskusje nad możliwością istnienia ciemnej materii i ciemnej energii. Jak poinformowała  Polska Agencja Prasowa 12.02.2015 r., uczeni odkryli nagromadzenie ciemnej materii w okolicach Słońca i w kierunku centrum Drogi Mlecznej.

Doświadczenia

Istnieje wiele relacji świadków, którzy doświadczyli przejścia do innego świata równoległego (może nim być na przykład przyszłość lub przeszłość). Chciałbym przytoczyć kilka przykładów takich zdarzeń. Wenezuelska gazeta „El Tiempo” doniosła o incydencie,   w wyniku którego pracownik Uniwersytetu Andyjskiego zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach na ponad czterdzieści lat. Miejscem zdarzenia był parking przy uczelni (miasto Merida), gdzie mężczyzna zostawił samochód. Naukowiec po wejściu do auta zniknął na oczach studentów oraz swoich kolegów. Kolejnym dowodem na istnienie równoległych światów jest opowieść Leriny Garcia, która przeżyła podróż do innej, choć do złudzenia przypominającej naszą, rzeczywistości. Relacjonuje to doświadczenie:

„Mam 41 lat i wierzę, że udało mi się przeskoczyć do równoległego wszechświata. Trudno mi o tym mówić, bowiem każdy będzie uważał mnie za szaloną i nie da wiary w moje słowa. Jeśli komuś zdarzyło się coś podobnego, niech mnie o tym powiadomi. Przejdę jednak do mojej opowieści. Pewnego dnia obudziłam się i… odkryłam, że wszystko wygląda inaczej, ale nie miało to nic wspólnego z podróżą w czasie i podobnymi sprawami. Był to na pozór normalny dzień, ale wiele rzeczy wydawało się nie takich, jak w rzeczywistości. Niektóre z nich były drobne, ale bardzo istotne. Cztery miesiące temu obudziłam się na pozór normalnego ranka. Byłam w wynajętym domu, gdzie mieszkam już 7 rok. Wszystko wyglądało jak zwykle, choć nie zwróciłam uwagi, że mam na sobie nie swoją pidżamę. Pojechałam do pracy i zaparkowałam na tym samym miejscu, na którym parkuję od 20 lat. Ale kiedy udałam się na stanowisko pracy okazało się, że… go nie ma. Na drzwiach wisiały tabliczki z nazwiskami, ale mojego tam nie było. Pomyślałam, że pomyliłam piętra, ale nie – było to moje piętro. Przeszłam następnie do innej części i sprawdziłam. Okazało się, że nadal tam pracuję, tylko w innym dziale, a dyrektorowi powiedziałam, że nawet o tym nie wiem! Przeszłam potem we wskazane miejsce, ale powiedziałam, że czuję się źle i wyszłam. Wszystko inne, w tym zawartość mojej torebki, wyglądało normalnie – mój dowód osobisty, karty kredytowe itp., ale nie pamiętałam żadnych zmian w pracy. Zaraz potem poszłam do lekarza i przeszłam test na obecność narkotyków i alkoholu we krwi. Byłam czysta. Następnego dnia poszłam do pracy, dowiadując się, jak to wszystko wygląda i wyjaśniając, że dzień wcześniej nie czułam się dobrze.

Moje mieszkanie wyglądało tak samo. Nic się nie zmieniło. Przejrzałam wszystkie papiery trzymane w domu i one też wyglądały tak samo. Po uświadomieniu sobie, że stało się coś dziwnego, podejrzewałam u siebie dziwną formę amnezji – być może coś mi się stało i nie mogłam przypomnieć sobie pewnych fragmentów mojego życia. Weszłam do Internetu i wszystko wyglądało normalnie – główne informacje w serwisie były takie jak dzień przedtem.

Z moim poprzednim partnerem, z którym byłam 7 lat, rozeszliśmy się przed 6 miesiącami. Wkrótce zaczęłam spotykać się z mężczyzną z sąsiedztwa. Znałam go bardzo dobrze – jego nazwisko, adres, pracę, jego syna a nawet jego uczelnię. Okazało się… że ten człowiek nie istnieje. Istniał przed moim „przeskokiem”, ale teraz nie ma po nim śladu. Wynajęłam detektywa, aby pomógł mi go znaleźć, ale jak się okazało na tym „planie rzeczywistości” takiego człowieka nie ma. Niebawem odwiedziłam psychologa i powiedziano mi, że to wszystko wina stresu. Uznał on to za halucynacje, ale wiem, że tak nie jest. Mój poprzedni partner jest nadal ze mną, jakby nic się nie stało. Wygląda na to, że nigdy się nie rozstaliśmy, a Agustin nigdy nie istniał. Nie ma go w jego mieszkaniu, nie mogę też znaleźć jego syna. Przysięgam, że to wszystko prawda i że jestem zdrowa. Okazało się, że moja rodzina nie pamięta wielu rzeczy, takich jak operacja mojej siostry, która miała miejsce kilka miesięcy temu. Okazało się, że jej nie było. To takie niewielkie różnice, ale jednak zauważalne. 

Jeśli zatem ktoś miał podobne doświadczenia, niech się ze mną skontaktuje. Nie mogę odnaleźć żadnego typu zaburzeń, które odpowiadałyby za to, czego doświadczam. Od pięciu miesięcy szukam informacji na temat wszelkich możliwych teorii i uważam, że doświadczyłam czegoś w rodzaju przeskoku rzeczywistości (albo czegoś takiego). Dziwi mnie tylko to, że jestem na tym samym etapie, w tym samym czasie. Wygląda to tak, jakbym straciła 5 miesięcy temu pamięć, przespała ten czas, jednak z tym wyjątkiem, że wszyscy pamiętają mnie z tego okresu, a ja robiłam rzeczy, których byłam nieświadoma. Czy ktoś ma podobne odczucia? Dla mnie to coś bardzo poważnego…”.

Miejscem na Ziemi, gdzie doszło do największej ilości zniknięć jest rzecz jasna obszar nazywany Trójkątem Bermudzkim, gdzie występuje załamanie czasoprzestrzeni. Znawcy tematu pamiętają relację Alfreda Bielek’a, który utrzymywał że doświadczył podróży w czasie. Bielek był naukowcem ( elektronikiem ), później zaangażowany został między innymi do Projektu Montauk i „Eksperymentu Filadelfia”. Podczas tego ostatniego przeprowadzanego przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych 28.10 1943 roku. Badania dotyczyły jednobiegunowego pola magnetycznego. Jak mówił Bielek, gdy wraz z D.Cameronem wyskoczyli z okrętu USS Eldridge i zamiast w wodzie znaleźli się w chmuro podobnej substancji i stracili przytomność. Kiedy wróciła im świadomość dowiedzieli się, że doświadczyli teleportacji do roku 2137. Bielek powiedział, że sam udał się także do roku 2749.

Oczywiście znajdą się sceptycy, którzy będą negować prawdopodobieństwo niezwykłych historii, jednak absolutnie nie ma podstaw, aby w jakikolwiek sposób podważać przeżycia świadków. W tym artykule postanowiłem podzielić się z czytelnikami moimi własnymi przeżyciami związanymi z  odczuwaniem „nieznanego” obszaru rzeczywistości. Gdy pewnego dnia siedziałem przy biurku w swoim pokoju, nagle poczułem, że ktoś wchodzi do pomieszczenia. Natychmiast odwróciłem głowę w kierunku drzwi. Nikogo nie dostrzegłem, lecz wyczuwałem czyjąś obecność (przez moment miałem wrażenie, jakby obserwowany przeze mnie obszar delikatnie zadrżał jak rozgrzane powietrze). Po chwili poczułem, że ktoś powoli się do mnie zbliża, a następnie stanął za moimi plecami, by wkrótce zniknąć.      Mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że tamtego, pamiętnego dla mnie dnia, byłem całkowicie świadomy, nie zażyłem żadnych środków odurzających, nie doszło do żadnych zaburzeń mojej percepcji poprzez stres lub inny czynnik. Następne zjawisko- najbardziej niezwykłe-, którego doświadczyłem miało miejsce nocą.  W pewnej chwili poczułem, jakby ktoś stał nade mną (byłem wtedy w stanie półsnu) i otworzył mi w bardzo delikatny sposób powieki. Zobaczyłem postać. Mógłbym ją opisać jako ciemną, wibrującą energię, która przyjęła kształt człowieka. Niestety nic więcej nie potrafię powiedzieć. Czy chciał mi on coś przekazać? Nie wiem. Jestem jednak przekonany, że oba wydarzeni są prawdziwe. Oczywiście ludzie ograniczonej świadomości zawsze znajdą powód do zaprzeczenia. „Dobra, jakiemuś pajacowi coś się przyśniło i gada bzdury”.

Zauważmy jednak, że powątpiewania nie mają żadnych realnych podstaw. Niedowierzanie opiera się jedynie na osobistym przekonaniu i na niczym więcej. Negowanie występowania wyższych wymiarów rzeczywistości, to jak zaprzeczanie, że istnieje świat duchów.  Niejednokrotne testy i badania potwierdziły występowanie niematerialnych bytów, które, by przeniknąć do naszego świata, potrzebują absorpcji dodatkowych porcji energii (dlatego świadkowie spotkań z duchami opowiadają o zmianie atmosfery, uczuciu nagłego zimna). Rzeczywistość duchów umieszczona jest tuż za widmem światła widzialnego i podobnie jak wszechświaty równoległe znajduje się poza ludzkimi zmysłami. Ktoś, kto doświadczył zjawisk paranormalnych wie, że to, co przeżył, nie było zwykłym snem, ale widzeniem ponad umysłem. Świat nie jest tym, czym myślimy, że jest.

Dla sceptyków, którzy wciąż mają dylemat czywierzyć czy nie, proponuję, by przeczytali fragment wypowiedzi fizyka Michio Kaku. Uczony w sposób bardzo przystępny dla przeciętnego czytelnika przybliża możliwości występowania innych wymiarów.

„Żyjemy w trójwymiarowym świecie. Nasze wymiary to długość, wysokość, szerokość oraz wymiar dodatkowy, czyli czas. Każdy, kto mówi o wyższych wymiarach, bywa nazywany szaleńcem. Kiedy byłem dzieckiem, często chodziłem do japońskiego ogrodu herbacianego w San Francisco, gdzie w płytkim stawie pływały sobie rybki. Wyobrażałem sobie wtedy, że sam jestem jedną z nich. Mogłem pływać w przód i w tył, na prawo i lewo, jednak nie istniała dla mnie koncepcja tego, co znajduje się nad wodą, ponieważ staw był całym moim wszechświatem.

Wyobrażałem sobie, że będą istnieć naukowcy, dla których świat znad tafli będzie zwykłą bujdą, bo przecież nie ma innych wymiarów niż przód, w tył i boki. Nie istnieje coś takiego, jak świat nad wodą. Jest tylko to, co widzimy. A gdyby tak człowiek chwycił jednego z rybich naukowców i uniósł go ponad wodę do hiperprzestrzeni, co by się wówczas stało?

To akurat wiadomo. Ryba znalazłaby się w świecie, gdzie obowiązują zupełnie inne prawa fizyki i gdzie żyją istoty poruszające się bez płetw. Panują też inne prawa biologiczne, gdyż stworzenia te nie potrzebują wody do oddychania. Jak zostałoby to przez nią zrelacjonowane?

Dziś wielu fizyków wierzy w to, że ludzie są jak ryby z przytoczonej opowieści. Spędzamy całe nasze życie w trzech wymiarach, a każdy, kto mówi o dodatkowych z nich, uważany jest za głupka. Ale to się zmienia. Dowody na 11 wymiarów (jeden to czas, 10 to wymiary przestrzenne) może przynieść Wielki Zderzacz Hadronów, który kosztował 8 miliardów euro.

Pracujemy obecnie na obszarze tzw. teorii strun, która sprawiła wiele zamieszania w fizyce. Obecnie zajmuje się nią wielu czołowych młodych fizyków z głównych ośrodków badawczych, ale jeszcze moje pokolenie cierpiało z powodu panującego powszechnie przekonania, że to rozważania rodem z serialu Star Trek.

Obecna fizyka dysponuje możliwością zderzania ze sobą atomów, która daje nam dobrą okazję do zrozumienia teorii cząstek i natury materii. Obejmuje to m.in. tzw. Model Standardowy – jedną z najpaskudniejszych teorii, jakie zna nauka. Dlaczego jednak matka natura na podstawowym poziomie zarządza wszystko według niej?

Czy jest to nadrzędna teoria, którą kieruje się natura? Uważam, że jest to jak zestawianie razem mrównika, dziobaka i walenia, wymieszanie ich razem i nazwanie uzyskanego organizmu najdoskonalszym tworem ewolucji. Myślę, że znane nam cząstki to nic więcej jak najniższe oktawy wibrującej struny.

Są to szczególne struny, bowiem kiedy wibrują, tworzą „nuty” odpowiadające cząstkom, na które natrafiamy we wszechświecie. Możemy dzięki temu wyjaśnić pochodzenie leptonów, muonów, hadronów, fotonów, neutrin i całej gamy innych cząstek, które stanowią dolną granicę wibracji struny. Normalną cechą strun jest także zdolność ich wibracji w 10 wymiarach, a kiedy dodać membrany, wibrują w 11. Uważamy, że tak rozpoczął się Wielki Wybuch. Chodziło o niestabilność w 11-wymiarowej hiperprzestrzeni.

jeśli porozmawia się z przeciętnym uczonym nt. UFO, obcych, podróży międzygalaktycznych i podobnych spraw, spojrzy on w sufit, westchnie i zacznie rechotać. Powie, że dystanse między gwiazdami są tak wielkie, że nie istnieją ani UFO ani podróże międzygwiezdne. To jednak tylko punkt widzenia dzisiejszej fizyki. Dziś nie możemy latać do gwiazd, a właściwie nie jesteśmy w stanie dotrzeć nawet do Jowisza.    To jednak ocena z punktu obecnego poziomu rozwoju. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę cywilizację trwającą tysiące czy miliony lat, która jest znacznie bardziej zaawansowana od naszej, otwierają się zupełnie nowe fizyczne możliwości. Pamiętajmy, że w skali kosmosu milion lat to prawie nic, niczym mrugnięcie oka. Ja osobiście nie śmieję się, kiedy ktoś mówi mi o pozaziemskich cywilizacjach, ponieważ być może one istnieją, ale to my jesteśmy jeszcze za głupi, aby je dostrzec.

 Źródła:

Green B, „Ukryta rzeczywistość”, wyd. Prószyński Media, Warszawa 2012

http://swami-center.org/pl/text/ecopsychologia/page_04.shtml

http://talbot.nowyekran.pl.neon24.pl/post/114254,inne-wymiary-i-niewidzialni-obcy-cudotworcy

http://infra.org.pl/nauka/czowiek/1096-inne-wymiary-inni-ludzie

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Natura Rzeczywistości. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wielowymiarowość wszechświata

  1. Emilia pisze:

    Swietny artykul! Oby wiecej takich 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s