Tajemnice Wyspy Wielkanocnej

 

0058

 

Od setek lat naukowcy głównego nurtu powtarzają, że w historii Ziemi nigdy nie istniała wysoko zaawansowana technicznie super cywilizacja. Jednakże poszukiwania niezależnych badaczy wskazują na coś zupełnie odmiennego. Jak wykaże w niniejszym artykule na Wyspie Wielkanocnej kilka tysięcy lat temu działy się rzeczy nie z tej Ziemi.  

Niezwykłe zdolności mieszkańców

 

Wwielkanoc_map

Na Wyspie, odnaleziono około 1000 wielkich pomników moai, z czego 887 zostało zinwentaryzowanych. Średnia waga jednego posągu to 14 ton, jednak istnieją i takie ważące 200 ton, a waga rekordzisty wynosi 270 ton ( spoczywa w kraterze wulkanu Rano Raraku ). Posągi wytwarzano z andezytu, scorii lub bazaltu- bardzo twardych skał wulkanicznych.

Jeżeli chodzi  o ludność Wyspy, to jej liczba kształtowała się różnie. Wyprawy z XVII             i XVIII wieczne podawały liczbę 900 – 1000 osób jak w przypadku ekspedycji hiszpańskiej. James Cook, angielski żeglarz podał z kolei liczbę 600 – 700 tubylców, którzy mieli zaludniać ten kawałek ziemi.  Bliższe naszym czasom dane statystyczne wskazują, że Rapa Nui zamieszkiwana była przez 2000 osób, natomiast obecnie naukowcy zakładają, że Wyspę Wielkanocną zasiedlała ludność w liczbie 6 – 8 tysięcy. Niektórzy badacze podają nawet cyfrę 10 lub 20 tysięcy prehistorycznych mieszkańców. A zatem ilość wytworzonych moai nie jest żadnym niewiarygodnym osiągnięciem, zakładając nawet, że wszystkie posągi zostały wyrzeźbione w ciągu jednego pokolenia. Odmienną kwestią jest już sposób w jaki wytwarzano i transportowano posągi. Wyobrażacie sobie skromne wioski prymitywnych ludzi, którzy wykonują olbrzymie posągi? Ja nie bardzo. Nie twierdzę, że tubylcza ludność nie mogła w ogóle stworzyć czegoś podobnego, jednak mimo wszystko trudno wytłumaczyć, po co niby prehistoryczni mieli podjąć się takiego dziwnego zadania? Co więcej, na Wyspie gleba charakteryzuje się tym, że… zastępuje ją lawa, w którą woda wsiąka natychmiastowo. Mamy więc obraz bardzo nietypowy, ponieważ ludzie, którzy zamieszkiwali niegdyś ten odludny zakątek ziemi, rzeźbili i transportowali w niewiadomy sposób ogromne monumenty, podczas gdy nie potrafili rozwinąć rolnictwa z prawdziwego zdarzenia, bo warunki po prostu nie pozwalały na takie działania!

 

 

wyspa-wielkanocna_marta-i-lukasz_1

Dodatkowo na czubkach głów gigantom „montowano” „nakrycia „pukao” symbolizujące najprawdopodobniej czakrę korony wykonane z tufu wulkanicznego. Materiał ten, pozyskiwany był z wyspy Punapau, by następnie dostarczyć go na miejsce, gdzie rzeźbiono posągi. No właśnie, zastanówmy się, czy ludzie mogli sami wytworzyć i przetransportować moai? Jak ustalono, transport tych dzieł sztuki prehistorycznej odbywał się nawet na odległość 10 kilometrów ( dotyczy tylko najmniejszych sztuk ), chociaż niektóre źródła podają odległość 24 kilometrów. W czasie ekspedycji Norwega Thora Heyerdahla w latach 50-tych XX wieku, 4-metrowy posąg w pozycji pionowej ( na plecach ) o masie 10 ton przetransportowano przy użyciu sań drewnianych, do których przymocowano liny z kory. Posąg udało się przeciągnąć na niewielką odległość 180 osobom. Przypuszcza się, że 82 tonowy posąg ciągnęło do 1500 osób, choć jest to bardziej teoretyczne niż praktyczne założenie, co niedługo wykażę. Czeski inżynier Pavel Pavel opracował możliwą technikę, za pomocą której tubylcy przemieszczali moai. Testy przeprowadzono na 9 tonowym posągu. Przebieg eksperymentu cytuję na podstawie książki „Tajemnice Wyspy Wielkanocnej”, J. Flanley’a i P. Bahn’a.

„Ułożony na plecach posąg umieszczono na saniach postawionych na podłożu z trawy. Trzydziestu ludzi nie było w stanie go poruszyć. Użycie 800 kilogramów ziemniaków znacznie ułatwiło sprawę i posąg udało się przesunąć o metrów. Jednakże kiedy sanie ustawiono na okrągłych w przekroju belkach o długości 2 metrów i średnicy 20 centymetrów, wystarczyło zaledwie 10 ludzi, by je przesunąć.”  

Powyższa metoda przeprowadzana była, jak zapewne Czytelnik się zorientował w pozycji poziomej, jednak wiele wskazuje na to, że moai transportowano w pionie. Pavel również założył taką opcję i w 1986 roku przeprowadził próby na Wyspie wykorzystując do swojego przedsięwzięcia  4 metrowy posąg o wadze 9 ton. Stosując podkładki pod liny,

„rzeźba była na tyle stabilna, że można ją było przechylać aż o 70 stopni, bez ryzyka przewrócenia. Do jej przesunięcia wystarczyło tylko 16 ludzi: siedmiu przechylało posąg, dziewięciu ciągnęło go naprzód; w ten sposób udało się przebyć 6 metrów. Pavel doszedł więc do wniosku, że przy większej wprawie ludzie mogli w ten sposób przesuwać posągi o metrów dziennie i że taką metodę można było zastosować nawet wobec największych posągów na wyspie- choć transport 82-tonowego Paro po nierównym terenie musiał stanowić znacznie większy problem niż przesunięcie małego posągu o 6 metrów”.

Otóż to. Zauważmy, że w eksperymentach testom poddawano posągi stosunkowo małe i nie najcięższe. Transport kilkudziesięcio tonowych moi był znacznie bardziej skomplikowany, ponieważ liny musiałyby być znacznie bardziej wytrzymałe, dłuższe, grubsze, osiągające masę kilku ton, a na istnienie takiego rodzaju lin na Wyspie Wielkanocnej nie ma żadnych dowodów. Datowanie wskazuje, że wiek posągów liczy 450 lat, jednak wielu naukowców       i badaczy bardzo ostrożnie podchodzi do tej daty. Na wyspie dużo posągów zostało zasypanych w wyniku naturalnych sił przyrody, które nie trwają setki, ale tysiące lat. Prawdopodobnie więc monumenty liczą sobie co najmniej 12 000 lat, kiedy to w wodach oceanu przepadła Lemuria- Praojczyzna. Co ciekawe profesor Masaaki Kimura badając podwodne ruiny Yonaguni przyznał podczas wywiadu udzielanego Instytutowi Morien, że odkrył bardzo podobną strukturę na dnie Pacyfiku. Naukowiec powiedział o swoim znalezisku nazwanym imieniem sławnego nurka Jacques’a Mayol’a:

„Skała podobna do twarzy człowieka, której wysokość to około siedem metrów. Jej oczy są nienaturalne”.

Jak już napisałem kwestią sporną do dnia dzisiejszego pozostaje, w jaki sposób transportowano gigantyczne i ciężkie monumenty. Kilku/kilkudziesiecio tonowe rzeźby trzeba była przecież przemieścić z kamieniołomu oddalonego od miejsca przebywania posągów o kilkanaście kilometrów. John MacMillan Brown, szkocko- nowo zelandzki naukowiec, który przebywał na Rapa Nui wyraził swoje zdumienie posągami maoi:

  „Jak oni zdołali wciągnąć te kruche posągi po bardzo nierównej powierzchni, usianej kanciastymi kamieniami na odległość 19 do 24 kilometrów, bez wypadku opuścić je z „ław” na zbocze wzgórza? I tutaj, przez najbardziej kamienistą, najbardziej nierówną wysepkę na świecie, tuziny tych posągów zostały przeciągnięte bez niefortunnego wypadku, nawet bez draśnięcia. Wyobraźcie sobie posągi z materiału, który wydaje się nie twardszy niż porządnie ściśnięta mieszanka kitu i kamyków, ciągnięte nawet po naszych utwardzonych drogach. Ile z nich by pozostało, zanim dotarłyby do miejsca przeznaczenia”?

 

z14734762Q,Wyspa-Wielkanocna---Rapa-Nui

 

Faktycznie problem transportu polegał na tym, że posągi składają się z żółtobrązowego tufu wulkanicznego, który co prawda jest twardy jak stal, jednak nie jest on w sobie zwarty. Aby wytłumaczyć metodę transportową stosowaną dawnej  należy odwołać się do mitów. Według opowiadań kapłani Hanau-eepe używali  w tym celu sił psychicznych ( mana )          i nakazali posągom przejście na pożądane miejsce na wyspie. Dla wielu ludzi, naukowców podobne tłumaczenie jest śmieszne, ale to tylko dowód na to, jak prymitywnym jesteśmy jeszcze społeczeństwem w kwestii zrozumienia sił działających na Ziemi i w Kosmosie. Jak już pisałem, materia na podstawowym poziomie jest falą elektromagnetyczną, pustą            w środku energią. Teraz, jeżeli dana osoba potrafi stymulować polem energetycznym „rzeczy” może dosłownie dokonywać „cudów”. W parapsychologii dobrze znana jest lewitacja, czyli unoszenie własnego ciała lub dowolnego przedmiotu siłą woli.

Według mnie zdolności parapsychiczne mogły być wykorzystywane, jeżeli chodzi                  o największe posągi.  W 2012 roku, profesor antropologii na Uniwersytecie Hawajskim- Terry Hunt-  prowadząc prace archeologiczne na Wyspie Wielkanocnej przez kilka ostatnich lat opracował metodę transportowania ogromnych posągów moai. Naukowiec wraz ze swoją ekipą badawczą doszedł do wniosku, że legendy na temat „chodzących posągów” muszą choć w pewnym stopniu oddawać rzeczywistość ( oczywiście nie wziął pod uwagę zdolności parapsychicznych ).  Dzięki zamówionej przez siebie kopii rzeźby moai         i pomocy ze strony studentów uczony znalazł sposób, w jaki mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej mogli sprawić,  aby kamienne posągi przy niedużej  dużej pomocy ludzkiej „maszerowały” do wyznaczonego miejsca.

Kopia moai wykonana dla Hunta mierzyła sobie  3 metry wysokości i ważyła 5 ton. W przeprowadzonym przez niego doświadczeniu wzięło udział 18 osób, które z łatwością wprawiły posąg w ruch. Posąg przesuwano za pomocą lin, które ciągnęło czterech uczestników  ustawionych po bokach moai. Dziesięć innych osób podtrzymywało posąg przed upadkiem ciągnąc za linę z tyłu. Cały proces wprowadzenia posągu w ruch polegał na synchronizacji procesu pociągania za linę przez uczniów. Ludzie stojący z boków posągu wprowadzali moai w kołysanie, a grupka studentów z tyłu moai, uważnie kontrolowała pochylenie posągu do przodu, dzięki któremu mógł on dać krok wprzód. Wprowadzony w taki synchronizowany ruch obiekt całkiem łatwo posuwał się przed siebie. W ciągu czterdziestu minut posąg przesunięto aż o 100 metrów. Uważam osobiście, że eksperyment profesora Hunta jest bardzo ciekawy, ale według mnie nie tłumaczy  jak dawni mieszkańcy wyspy transportowali posągi. Metoda zaproponowana przez uczonego pokazuje nam, że istnieje możliwość przemieszczania posągów zasadniczo łatwo. Pamiętajmy jednak, że tubylcy w legendach podają informację według której, moai przenoszono za pomocą mana,  a więc mocy psychicznej umysłu; co więcej jak już pisałem założenia uczonych opierają się na posągach kilkutonowych.

Tajemnicę stanowi także metoda użyta do postawienia, uniesienia rzeźb na platformach- ahu- liczących nawet ponad 150 metrów długości, 4 metrów wysokości i zbudowanych         ociosanych kamiennych bloków, pomiędzy które nie można włożyć cienkiego noża. Platform jest co najmniej 313 na Wyspie, a np. kompleks Tahai składa się z 300 – 500 ton kamienia! Jak wyliczył astronom William Liller, 15-20 platform zostało zorientowanych astronomicznie na wschód i zachód Słońca. Jak zatem moai wstawiono na kamienne konstrukcje? Według badaczy w tym celu stosowano dźwignię i rampę. Podczas ekspedycji Thora Heyerdahla zdołano podnieść moai o wadze 25 ton na wysokość 3 metrów.

Jak podają w swojej książce Flanley i Bahn: „Używając drągów jako dźwigni i podkładając pod spód kamienie, 12 mieszkańców Wyspy zbudowało pod nim rampę i ustawiło go na platformie w ciągu 18 dni. Posąg został podniesiony w pozycji poziomej, aż znalazł się na wysokości platformy; następnie podniesiono jego głowę, a w końcu przechylony posąg można było po prostu przesunąć na miejsce i ustawić pionowo”.                                                                                                                                             

W przypadku, gdyby rzeźba miała być wciągana w pionie możliwe było zastosowanie tej samej techniki, z tym, że posąg przechylano by na boki i podkładano by belki drewniane        i kamienie. Kolejną zagadką jest sposób umieszczania na czubku głowy posagu tzw. pukao. Zwykle „kapelusz” mierzył 55-165 centymetrów szerokości i prawie 2 – 2,4 metry wysokości. Oczywiście nikt nie jest w stanie przekonywująco powiedzieć jak rzekomo „prymitywni” tubylcy umieszczali przykrycia na wielkich głowach moai. Nawiasem mówiąc nazwa moai jest określeniem kamiennych, olbrzymich posągów ( każdy ma niemal identyczną twarz ) nadanym przez Polinezyjczyków, którzy przybyli na Rapa Nui, gdy tzw. długousi założyciele tej kultury rozpoczęli prace przy tworzeniu cywilizacji. Wracając do pukao, to inżynier Pavel Pavel twierdzi, że ich umieszczanie na moai realizowano poprzez wciąganie „kapel uszów” po pochyłym rusztowaniu z drewnianych belek. Prace Czecha potwierdziły, że 900 kilogramowy pukao osadzono na 3 metrowym posągu przez 4 ludzi  czasie 6 godzin. Pamiętajmy jednak, że np. pukao widoczne na 82- tonowym Paco liczy sobie 11, 5 tony! Prehistoryczni musieli się więc nieźle wykazać! Jeżeli chodzi o samo rzeźbienie posągów, to materiał z jakiego wykonane były moai jest niezwykle twardy, jednak po przebiciu się przez zewnętrzna warstwę, skała jest nie twardsza niż kreda. Heyerdahl dowiedział się od tubylców, że do rzeźbienia moai użyto bazaltowych pięściaków. Przy osobie Norwega, sześciu mieszkańców Wyspy wykuło pięcio metrowy posąg w ciągu trzech dni. Tyle na temat posągów, które tak naprawdę nie stanowią największej tajemnicy Wyspy Wielkanocnej.

Na wyspie występuje także kamienna świątynia zlokalizowana w okolicy wulkanów Rana Roraka i Rana Rao ( Ra- bóg Słońca znany pod tą samą nazwą także w starożytnym  Egipcie ). Długość budowli można określić po znajdujących się na ziemi kamieniach, które formują strukturę rozciągającą się na długość 30 metrów i szerokość 6 metrów. Ściany pokryte symbolami religijnymi mają 1,5 metra wysokości oraz 1,5 metra grubości. Co więcej odkryto siedem tabliczek, na których utrwalono zapomnianą historię Wyspy Wielkanocnej. Według przekazu dawniej Wyspa poprzecinana była drogami brukowanymi płaskimi kamieniami. Tablice wspominają o rządzących bogach pochodzących z nieba oraz postać Wielkiego Króla posiadającego moce stwarzania oraz protekcji. W końcu podawana jest informacja, iż Wyspa Wielkanocna była fragmentem ogromnego lądu Mu. Ciekawostką jest na pewno, iż sama wyspa położona jest dokładnie pośrodku przecięcia dwóch uskoków tektonicznych. Dla rdzennych mieszkańców wyspę nazywano Rapa Nui, czyli „wielka ziemia boga słońca” lub też Te- pito- te- henua, co tłumaczy się jako „Pępek Świata”. Na wyspie znamienne jest, że dokładnie siedem posągów maoi zwrócone zostały w kierunku wody, podczas gdy pozostałe kamienne olbrzymy zwrócone są twarzą do lądu. Podobny układ świadczy i symbolizuje prawdziwość legendy o Hotu Matua i jego sześcioosobowej załogi, która przybyła na Rapa Nui. Posągi zwrócone są stronę, gdzie niegdyś istniała Lemuria/Mu. Na terenie wyspy odnaleziono również niemal 100 domów pobudowanych   w równej linii wzdłuż kamiennych lub ziemnych tarasów, natomiast na skałach nieopodal siedzib mieszkalnych uwieczniono podobizny ptaków, ryb, człowieka, mitycznych zwierząt oraz żółwi.

Sensacyjne pismo

Największa sensacja związana z Wyspą Wielkanocną związana jest z pismem rongo – rongo. Zadziwiające podobieństwo pisma ludów z Wyspy Wielkanocnej ( rongo – rongo), Mohendżo Daro ( Indie ) oraz Indian Cuna w Panamie wskazuje, że w prehistorii odbywały się szeroko zakrojone wyprawy morskie oraz potwierdza istnienie globalnej cywilizacji Mu. Identycznie jak w rongo – rongo, piktogramy plemienia Cuna są naprzemianległe, sylabiczne                    i  utrwalone na drewnianych tabliczkach znanych na Rapa Nui jako „kohau”. Zależności te dowodzą, że niegdyś w przeszłości istniał wielki kontynent Lemuria (znana też pod nazwą Hiva ), z którego ludność rozprzestrzeniła się w wyniku kataklizmów naturalnych i osiedliła w różnych częściach świata, przenosząc jednocześnie kulturę materialną. Naukowcem, który rozszyfrował pismo z Wyspy jest wspomniany już wcześniej prof. Benon Zbigniew Szałek z Uniwersytetu Szczecińskiego. Okazało się, że rongo – rongo jest lustrzanym odbiciem pisma z Mohendżo Daro. Zależność ta, może być tłumaczona tylko na dwa sposobu. Po pierwsze, albo 4-5 tysięcy lat dochodziło do kontaktów między oboma kulturami ( środowisko naukowe musiałoby zaakceptować zdolności do podróżowania ówczesnej ludności na tak znaczne odległości ), albo też, jak napisałem ludzie, którzy osiedlili się w Mohendżo Daro i na Wyspie pochodzili z zatopionego lądu- Lemurii, o której donoszą legendy. Możliwe też, że obie hipotezy są prawdziwe.

indus_skrift_rongorongo                                                                            Porównanie pism z Wyspy Wielkanocnej i Mohenjo Daro w Indiach

Architektoniczne i mitologiczne zależności zauważyć można również między twórczością ludów z Rapa Nui oraz preinkaskiego miasta w Ameryce Południowej- Tiahaunaco, czego dogmatyczni uczeni boją się zauważyć! Na tzw. Bramie Słońca widnieją postacie ludzi-ptaków, które są identyczne z tymi spotykanymi na Wyspie Wielkanocnej- w piśmie             i płaskorzeźbach w Orongo.

„Co więcej, każdy z ludzi – ptaków zdobiących Bramę Słońca w Tiahuanaco trzyma pionowo kij w trójpalczastej ręce, której, tak samo jak u występujących w rongo – rongo ludzi ptaków, brakuje jednego palca”. Ponadto, podobieństwa można zauważyć w murach cyklopowych budowanych zarówno przez mieszkańców Rapa Nui, jak i Tiahuanaco[1]. Co ciekawe jednak, budowle z Ahu Vinapu są starsze niż te z Ameryki Południowej. Przy budowie Tiahuanaco zaangażowani byli giganci, którzy wznieśli miasto w ciągu jednego dnia i jednej nocy. Legendy z Wyspy Wielkanocnej mówią o olbrzymie Uwoke (czy Uoke), niszczącym wielką ziemie, której pozostałość stanowić ma Wyspa Wielkanocna, nazywana od tamtych czasów Pitoolellenna, czyli Pępek Ziemi. Być może legenda ta, odnosi się do wydarzeń związanych z ingerencją istot pozaziemskich uwikłanych w wojny, które ostatecznie przyniosły destrukcję Atlantydy i Lemurii ( jej częścią jest Wyspa Wielkanocna ). Imię Uwoke ( lub Uoke ) zawarte jest również w  twórczości mieszkańców wysp o nazwie Markizy.

Ślady stóp gigantów na wyspach polinezyjskich, są widoczne między innymi na wyspie Tarawa. Według legendy ślady te pozostawił olbrzym Alnariki, tak wielki, że bez trudu zrywał orzechy z palm kokosów. Opowiada o nim legenda o Te – Bongi – Ro; był on członkiem drużyny niebiańskich istot, która najpierw wylądowała na wyspie Baanaba.

Źródła:

1. Childress D. H., „Zaginione miasta Lemurii i wysp Pacyfiku”, wyd. Amber, Warszawa 2007

2. Churchword J., „Mu, zaginiony kontynent”, ( zakazanawiedza.bugs3.com/Pozostale%20ksiazki%20PDF/Mu%20Zaginiony%20Kontynent%20-%20James%20Churchward.pdf )

3. Joseph F., „Tajemnica najstarszej kultury na Ziemi”, wyd. Amber, Warszawa 2007

4.Witkowski I., „Oś świata”, WIS-2, 2015

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne miejsca świata. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tajemnice Wyspy Wielkanocnej

  1. mitpio pisze:

    Mamy opisy wydarzen ktore byly a i tak oficjalna nauka każe nam myslec ze jest inaczej ,chore i chce sie krzyczec na tych pseudo naukowcow zeby przestali kombinowac …!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s