Heiser poprawia Sitchina

 

zecharia_sitchin                  MichaelHeiser-300x224                             Zecharia Sitchin                               Michael Heiser

Od kilku lat tłumaczenia i interpretacje tekstów tłumaczonych przez                 Z. Sitchina  ( zmarł 9 października 2010 roku ), poddawane są weryfikacji.       Dr. Michael Heiser, który uzyskał tytuł doktora na Uniwersytecie Wisconsin Madison w 2004 roku oraz magistrum z historii starożytnej na Uniwersytecie w Pensylwanii, wykazuje błędy popełnione jego zdaniem przez Z. Sitchina. Uczony przyjrzał się między innymi sześciu zagadnieniom: pieczęci cylindrycznej VA/243, korelacji bogów i planet w kulturze sumeryjskiej, planecie Nibiru, słowom: elohim, nefilim i shem.

1273089435_walcowata_piecz__

  1. Pieczęć VA/243 zdaniem M. Heisera nie przedstawia pradawnego Układu Słonecznego. Uważa on, że obiekt uznany przez Sitchina za Słońce przedstawia w rzeczywistości gwiazdę. Starożytni w swojej sztuce rozróżniali oba te obiekty. Słońce w odróżnieniu od gwiazdy prezentowali jako okrąg z falistym krzyżem w środku. Czego nie da się zaobserwować na pieczęci. Ponadto, Heiser twierdzi, że na VA/243 nie istnieje żaden zapis dotyczący astronomii. Co więcej, naukowiec utrzymuje, że Sumerowie znali tylko pięć planet w Układzie Słonecznym, czyli nie różni się w tej materii od tradycyjnych założeń nauki. Heiser zaznacza również, że w twórczości sumeryjskiej ludności bardzo często pojawia się siedem gwiazd odnoszących się do Plejad. Podsumujmy. Jeżeli chodzi o symbolikę, to według mnie Heiser faktycznie może mieć rację i VA/243, to prawdopodobnie nie jest nasz układ solarny. Jednak uczony nie uniknął pewnej nieścisłości w swoich rozważaniach. Powiedział on mianowicie, że pieczęć nie zawiera informacji astronomicznych, by podważyć zdanie Sitchina, a sam osobiście wyraził możliwość, że VA/243 może odnosić się do jakiejś konstelacji gwiezdnej.
  2. Następnie Heiser przechodzi do korelacji bogów i planet. Zarzuca on Sitchinowi, że zbyt rzeczywiście interpretuje epos o stworzeniu: „Enuma Elisz”, na podstawie którego ustalił proces formowania się Układu Słonecznego, w tym Ziemi. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Sitchin faktycznie przesadził z autentycznością eposu, jednak nie ulega wątpliwości, że katastrofy kosmiczne z udziałem planet miały miejsce, i to nie jeden raz. Pas asteroid przecież sam z siebie nie powstał i musiały zajść zdarzenia, które umożliwiły jego uformowanie. Problem jest więc bardzo złożony i ciężko dojść do ostatecznej prawdy, na ile treść „Enuma Elisz” jest prawdziwa i odpowiada zderzeniom planetarnym.                                                                                                                                Ponadto, Heiser twierdzi, że Sitchin na siłę przypisuje imiona bogów do planet, nie według standardowego modelu naukowego, lecz wedle własnego uznania. Rzeczywiście między podstawowymi założeniami, a wersją Sitchina są rozbieżności. Zauważmy jednak, że ci sami uczeni, którzy opracowali wzorce dotyczące historii starożytnych kultur, popełnili mnóstwo niedociągnięć w swoich założeniach i translacji sumeryjskich tabliczek glinianych. M. Heiser powołuje się na różnorodne słowniki antycznych języków, jednak nie dostrzega faktu, że ich twórcy postrzegają starożytne ludy jako prymitywne. W standardowych opracowaniach naukowych nie ma wzmianki o zaawansowanych technologiach, a wszelkie inskrypcje dotyczące pozaziemskich istot traktowane są jako opowieści fantastyczne. Sitchin odszedł od tradycyjnych określonych norm, ponieważ widział, że tak naprawdę do niczego one nie prowadzą. Starał się stworzyć własną historię, popartą specjalistyczną wiedzą, przy czym oczywiście nie uniknął błędów. Jest to jednak normalna rzecz w świecie nauki. Nie istnieje założenie naukowe, które byłoby całkowicie wolne od problematycznych kwestii.
  3. Heiser wypowiada się również na temat planety Nibiru. Nazwa rzekomego ciała niebieskiego tłumaczy się: „miejsce przejścia”, „cena przejścia”, lub „punkt przejścia”    ( według Sitchina Nibiru było „planetą przejścia” ). Heiser zakłada, że Nibiru nigdy nie było identyfikowane jako planeta za Plutonem. Co więcej, jego zdaniem obiekt ten, pojawiał się w okolicach Ziemi każdego roku, a nie co 3 600 lat jak mówił Sitchin. Jak większość uczonych, także Heiser utrzymuje że Nibiru, to Jowisz.

Po pierwsze, Sumerowie wiedzieli na temat natury planet położonych za Saturnem, co zaprzecza oficjalnym poglądom naukowym.

Po drugie, epos o stworzeniu był odczytywany przy okazji obchodów Nowego Roku, nie na znak dziejących się na niebie wydarzeń astronomicznych, lecz na pamiątkę                       ( przypomnienie ), o zdarzeniach, które miały miejsce w przeszłości  ( co przeczy wersji Heisera ).

Po trzecie, Sitchin utrzymywał, że Nibiru pojawiało się pomiędzy Marsem, a Jowiszem. Sitchin porównuje Nibiru w pierwszej kolejności do Słońca, jednak  słusznie dochodzi do wniosku, że podobne porównanie jest nieodpowiednie. Marduk- babiloński bóg Słońca, od którego imienia nazwano Nibiru w tekstach, „bada wysokości dalekich niebios […]                 w aureoli blasku przejmującego grozą”. Dalej mowa jest jednak o „lustrowaniu lądów jak Szamasz”, Słońce. Sitchin zauważył: „Jeśli Marduk był pod jakimś względem pokrewny Słońcu, nie mógł oczywiście być Słońcem”. Następnie Sitchin dokonuje zrównania Nibiru/Marduka z Jowiszem. Jak pisze w „Dwunastej planecie”: „Ta teoria nie jest jednak wolna od sprzeczności. Ci sami uczeni, którzy ją wygłaszają, podtrzymują zdanie, że Chaldejczycy nie wiedzieli o planetach za Saturnem. Wymieniają Ziemię jako planetę           i twierdzą jednocześnie, że Chaldejczycy uważali ją za płaski środek układu planetarnego.   I pomijają Księżyc, który Mezopotamczycy najwyraźniej zaliczali do „niebiańskich bogów”. Zrównanie Dwunastej Planety z Jowiszem po prostu nie wychodzi. „Epos o stworzeniu” stwierdza jasno, że Marduk wtargnął z zewnątrz Układu Słonecznego i przed kolizją             z Tiamat przechodził koło planet zewnętrznych ( włącznie z Saturnem i Jowiszem” ).

  1. Elohim według Heisera nie oznacza zawsze bogów. Znaczenie tego słowa uzależnione jest od kontekstu. To tak jak angielskie słowo „species” ( gatunek biologiczny ), bądź Deer ( jeleń ), które bez względu na sposób użycia ( l.poj. lub l.mn. ) pisane                       i wymawiane jest dokładnie tak samo. Sitchin twierdził, że elohim zawsze oznacza bogów. Nie ulega jednak wątpliwości, że starożytni oddawali cześć bożkom, pozaziemskim istotom, nie Stwórcy. Uwaga Heisera jest cenna, jednak ma ona charakter czysto gramatyczny.
  2. Nefilim zdaniem Sitchina znaczy „ci, którzy zostali strąceni w dół”, „ci którzy zeszli        z góry na dół”. Jak wykazuje Heiser „Nefilim” nie odnosiło się do przybyszów                 z kosmosu, lecz gigantów. Były to istoty w połowie ludzkie, w połowie boskie. Kiedy gigant umierał, pozostawał po nim demon ( shadim ), byt duchowy. Heiser mówi, ze mógł on przebywać na ziemi i wewnątrz niej, oraz przybierać różne formy. Jak podaje Pismo:  „A w owych czasach byli na ziemi olbrzymi; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach”. Teskt z Quamran mówi, że obserwatorzy ( bogowie ) byli wężami. Biblijny wąż- Nachash- i pierwotni obserwatorzy zamieszkiwali otchłań- jest to odniesienie do pewnego wymiaru rzeczywistości. Nachash i druga generacja obserwatorów także byli wężami podróżującymi po ziemi, zmiennokształtnymi istotami. W „Eposie i Gilgameszu” Heiser zauważył, że Gilgamesz mówi o „Lwie Ziemi” ( „nesu sa qaqqari” ). „Lew Ziemi” jest tym samym określeniem używanym przez starożytnych Greków do nazwania kameleona ( „khomai leon” ). Åke Sjöberg, zasugerował możliwość połączenia akadyjskiego „nesu” z eblaickim „na is”, a to slowo z hebrajskim nachash. W konsekwencji potwierdzonoby istnienie istoty wężowej o umiejętności zmiany wyglądu, która zamieszkiwała Eden. Powiązanie to, pasuje do gadzich bogów- Reptylian, którzy potrafią przyjmować różne kształty ( gadów lub           ludzi ).
  3. Heiser bierze pod lupę słowo Shem, które posłużyło Sitchinowi za porównanie do Wieży Babel do statku kosmicznego. Według Sitchina Shem pochodzi od słowa akadyjskiego Sha.Mu, które swój początek wzięło od sumeryjskiego Shu.Mu. Mu dla Sitchina znaczyło statek rakietowy. Tymczasem Heiser na podstawie własnych badań ustalił, że slowo Shu.Mu w ogóle nie istniało. Sha.Mu odnosiło się natomiast do niebios, części nieba, podobnie jak Mu. Dla mnie historia Sitchina o wznoszącej się do przestrzeni kosmicznej stożkowatego tworu też wydawał się dziwny. W opowieści          o Wieży Babel chodzi pewnie o budowanie miasta i wieży przez ludność. Być może jest jeszcze ukryty motyw, jednak trudno o nim mówić.                           

M. Heiser wnosi dużo, jednak muszę powiedzieć, że nie kwestionuje on prac Zecharii Sitchina, lecz jedynie poprawia i nadaje inny sens jego tłumaczeniom. Jak Heiser sam przyznał o książkach Sitchina: „wszystko, co przeczytałem, to tył okładki”.  Sitchin w kilku miejscach się pomylił, lecz w wielu miał rację. Heiser przedstawia go jako „nieuka”, choć sam nie przeczytał prac Sitchina. Jeżeli ktoś zapoznał się z twórczością Zecharii i studiował koncepcje prezentowane przez tradycyjną naukę, wówczas wie, że Sitchin rozjaśnił, a nie zaciemnił czasy starożytne. Heiser owszem, ulepsza w pewnych miejscach wgląd                   w przeszłość, jednak nie jest w stanie powiedzieć, że „coś” na pewno zdarzyło się                  w określonym porządku. Jasnym jest, że Sitchin nie mówił otwarcie o gadzich istotach ( co robi Heiser ), choć w swoich książkach zawiera pewne inskrypcje przedstawiające te byty. Pamiętajmy, że Sitchin współpracował ze Jordanem Maxwellem- znanym badaczem antycznych języków i religii, z którym planowali nakręcić film o istotach pozaziemskich, wywierających znaczący wpływ na los ludzkości. Z niewyjaśnionych przyczyn, wydawca nie zdecydował się jednak na realizacje projektu.

Oczywiście Z. Sitchin był sponsorowany przez rodzinę Rockefeller. Miał nie rozpowszechniać informacji na temat „gadów” ( istot pozaziemskich o takim wyglądzie zewnętrznym ). Według niektórych źródeł był on wysoko postawionym masonem. Jakby jednak nie patrzyć, jego liczne prace, pozwoliły na spojrzenie na historię Ziemi i człowieka w zupełnie inny sposób. Teorie zaprezentowane przez nieżyjącego już Sitchin są przecież znacznie bardziej prawdopodobne, niż jakiś darwinizm, czy powolną, stopniową ewolucję. Jeszcze jedno. Czy to naprawdę takie ważne, skąd pochodziły/pochodzą istoty manipulujące ludzkością od tysięcy lat? Czy tak strasznie ważne są ich cechy fizyczne?  Najważniejsze w moim mniemaniu jest to, w jakich charakterze przybyły/ przybywają na Ziemię obcy przybysze. To, czy są to gady, „wysocy biali”, szaraki, to czy przybywają             z Saturna, Nibiru, czy z jeszcze innych planet i konstelacji gwiezdnych jest w sumie drugorzędną sprawą.

Źródła:

Sitchin Z., „Dwunasta planeta”, wyd. Amber, 2012

http://davidicke.pl/index.php/filmy/59-michael-heiser/146-michaelheiser.html

http://www.youtube.com/watch?v=LxC5WH32fyY

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mezopotamia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s